Formalności dopełnione

Oba „szwedzkie” dwumecze w 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzyń w zasadzie zostały rozstrzygnięte już przed tygodniem, wobec czego rozegrane wczoraj i dziś rewanże nie wzbudzały aż takiej ekscytacji, jak być może powinny. Wielkich emocji zabrakło również na murawie, choć w Malmö raczej nie rozpaczają z powodu, że tym razem o awans do kolejnej fazy rozgrywek nie trzeba było drżeć przez sto osiemdziesiąt minut. Znacznie mniej powodów do radości mają za to w Eskilstunie, która na tym etapie zakończyła swój historyczny start w europejskich pucharach. Podobnie jak przed tygodniem, niemiecki Wolfsburg okazał się wyjątkowo wymagającym nauczycielem, z którym ani przez moment nie udało się nawiązać wyrównanej walki o miejsce w najlepszej ósemce w Europie.

Jako pierwsze swój mecz rozegrały jednak piłkarki FC Rosengård, które broniły dwubramkowej zaliczki przywiezionej ze stolicy Czech. Kwestia awansu wydawała się być rozstrzygnięta, ale dziesięciokrotne mistrzynie Szwecji zadbały o to, aby jeszcze przed przerwą rozwiać wszystkie wątpliwości (zakładając, że po pierwszym meczu ktokolwiek w ogóle je miał). Bohaterką Malmö została tego wieczora wracająca do gry po prawie ośmiomiesięcznej przerwie Gaelle Enganamouit, która miała udział przy wszystkich trzech bramkach dla gospodyń. Kibice w Skanii mogą jedynie żałować, że gwiazda reprezentacji Kamerunu nie mogła pomóc swojej drużynie w walce o obronę tytułu w Damallsvenskan, gdyż niewykluczone, że z nią w składzie to właśnie ekipa Jacka Majgaarda sięgnęłaby ostatecznie po mistrzowski laur. Kolejne świetne zawody (choć zakończone drobnym urazem) zanotowała ponadto mająca za sobą fenomenalny rok Ella Masar, a debiut w tegorocznych rozgrywkach zaliczyła kolejna rekonwalescentka Sofie Junge Pedersen.

Na awans do ćwierćfinału nie liczyli za to w Eskilstunie, choć najwierniejsza grupa sympatyków drużyny prowadzonej przez Viktora Erikssona oczywiście pojawiła się w Wolfsburgu. Niestety, tym razem ani fani z Tuna12, ani pozostali kibice sprzyjający jedenastce z Eskilstuny, nie mieli zbyt wielu okazji do świętowania. Piłkarki wicemistrza Niemiec, niczym wytrawne pięściarki, skutecznie wypunktowały swoje rywalki, którym nie pozwoliły nawet na oddanie jednego celnego strzału w kierunku bramki Schult. Same zaś aż trzy razy umieszczały futbolówkę w siatce Lundberg, a łupem bramkowym podzieliły się Jakabfi (pięć goli Węgierki w dwumeczu!), Dickenmann oraz Bernauer. Trafienie Banusic podczas rozgrywanego w iście zimowej scenerii pierwszego meczu na Tunavallen pozostanie więc zdecydowanie najmilszym wspomnieniem wyniesionym z historycznej rywalizacji z jednym z najlepszych klubów świata, który w tym dwumeczu potwierdził swoją mistrzowską klasę.

Losowanie ćwierćfinałów Ligi Mistrzyń czeka nas już za tydzień, a wśród potencjalnych rywali FC Rosengård znajdują się Lyon, Wolfsburg, PSG, Bayern, Manchester, Barcelona oraz Fortuna. Najbardziej korzystną opcją wydaje się być perspektywa wyjazdu do Danii lub Hiszpanii, ale dopiero za kilka dni dowiemy się, czy drużynie ze Skanii i tym razem dopisze szczęście.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s