Spadek na własne życzenie?

Na własne żądanie wypisać się można z imprezy, ze szpitala, czy nawet (w niektórych krajach) ze świata żywych. Przypadki, w których sportowcy dobrowolnie rezygnują z walki o mistrzostwo kraju, chcąc rywalizować w niższej klasie rozgrywkowej, cały czas należą jednak do rzadkości. Od każdej reguły trafia się jednak wyjątek i w tym przypadku znaleźliśmy go w niewielkiej miejscowości leżącej pośrodku Värmland. Poznajcie Mallbackens IF Sunne.

Tydzień temu piłkarki z Värmland nie podjęły walki z Kristianstad, choć rywal absolutnie nie znajdował się poza ich zasięgiem. Dziś postawę Mallbacken trudniej ocenić aż tak jednoznacznie. Z jednej strony nie sposób nie zauważyć wyszarpanego niemal w ostatnich sekundach remisu, czy skutecznej pogoni od stanu 1-3. Z drugiej – warto zastanowić się, czy aby na pewno jeden punkt jest wszystkim, co w starciu z osłabionym brakiem Chukwudi oraz Tancredi przeciwnikiem z Örebro, podopieczne odesłanego w ostatnich minutach na trybuny Davida Umeclira mogły dzisiaj osiągnąć.

Wszyscy, nie wyłączając chyba nawet George’a Papachristou, wiedzą, że na Strandvallen jedenastka z Sunne jest groźna dla wszystkich. Jeśli więc Mallbacken marzy o utrzymaniu, punktów szukać musi przede wszystkim w meczach rozgrywanych na własnym boisku, ze szczególnym uwzględnieniem tych, które już od pierwszej minuty wydają się układać po myśli drużyny z Värmland. Dziś na gola dającego prowadzenie kibice Mallbacken czekać musieli zaledwie 42 sekundy. Z rzutu rożnego dośrodkowała Frida Broström, a Julia Karlernäs strzałem głową pokonała Carolę Söberg. Trudno było wymarzyć sobie lepszy początek, ale zamiast pójść za ciosem, gospodynie cofnęły się głęboko na własną połowę, jakby chciały w ten sposób zaprosić piłkarki Örebro do prowadzenia gry. Z zaproszenia jako pierwsza skorzystała rozgrywająca swój zdecydowanie najlepszy mecz w sezonie Veronica Perez. Meksykanka wykorzystała fakt, że żadna z zawodniczek Mallbacken nie zdecydowała się do niej doskoczyć i, mając dużo miejsca, pocelowała idealnie, tuż przy prawym słupku. Po niespełna ośmiu minutach było więc 1-1, ale dopiero w drugiej połowie rozkręcił się prawdziwy rollercoaster.

W 53. minucie wynik brzmiał już 3-1 dla Örebro, ale nie był on bynajmniej efektem piorunującej nawałnicy ze strony gości, a przede wszystkim postawy Lee Alexander. Szkocka bramkarka Mallbacken bez większych wyrzutów może bowiem zapisać na swoje konto asysty przy obu bramkach dla gości. W pierwszej sytuacji Alexander wrzuciła sobie piłkę do bramki po całkowicie niegroźnym strzale Marie-Eve Nault (ewentualnie dośrodkowaniu lub wybiciu, gdyż trudno odgadnąć, jaki właściwie był zamiar Kanadyjki), a po niespełna pięciu minutach chaotyczną i pozbawioną jakiejkolwiek kontroli interwencją na przedpolu spowodowała, że futbolówka znalazła się pod nogami Perez, która akurat dziś doskonale wiedziała, jaki zrobić z niej użytek. Gospodyniom trzeba oddać, że tym razem stracone w kuriozalnych okolicznościach gole nie poskutkowały przedwczesnym wywieszeniem białej flagi, w efekcie czego później nastapił wspomniany na początku, zwieńczony golem wyrównującym w doliczonym czasie gry, powrót Mallbacken. Warto w tym miejscu zauważyć, iż autorką trafienia na 3-3 była poddawana regularnej krytyce Zoe Ness. Napastniczka ze Szkocji rzeczywiście nie zawsze dokonuje dobrych wyborów, często irytuje oddawanymi seryjnie strzałami z kompletnie nieprzygotowanych pozycji, ale nie zapominajmy, że to właśnie ona – wspólnie z Mimmi Larsson – zdobywała w poprzednim sezonie gole decydujące o pozostaniu Mallbacken w krajowej elicie.

W Sunne powinni zdawać sobie sprawę, że dysponują kadrą o znacznie mniejszym potencjale niż chociażby w Vittsjö, Örebro czy Sztokholmie. W przypadku Mallbacken każdy błąd, każdy niepotrzebnie stracony gol, sprokurowany rzut karny, czy przegrany mecz, może mieć ostatecznie bardzo przykre konsekwencje. W minionym roku, ekstraklasę w Sunne udało się uratować przede wszystkim dlatego, że piłkarki z Värmland w przekroju całego sezonu popełniły zdecydowanie mniej błędów niż zawodniczki Hammarby, z którymi przecież przegrały oba bezpośrednie starcia. Jeśli w Sunne nie chcą w tym roku znaleźć się po drugiej stronie tej opowieści, trzeba z dzisiejszej i ubiegłotygodniowej lekcji jak najszybciej wyciągnąć konstruktywne wnioski.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s