Jak przełamanie, to tylko na Valhalli

Gdyby końcowy wynik meczu Göteborg – Vittsjö zależał jedynie od formy prezentowanej w ostatnich tygodniach przez oba zespoły, jedyną niewiadomą byłyby rozmiary zwycięstwa drużyny Stefana Rehna, a przedmeczowe prognozy zaczynałyby się pewnie gdzieś w okolicach 3-0. Piłka nożna kolejny raz udowodniła nam jednak, dlaczego jest najbardziej nieprzewidywalnym ze wszystkich sportów zespołowych. Pojedynek na Valhalli zakończył się bowiem podziałem punktów i to klub ze Skanii może odczuwać niedosyt, że ze szczęśliwego przecież terenu nie udało się przywieźć jeszcze czegoś więcej.

Göteborg od pierwszych minut starał się ułożyć mecz pod siebie, ale pomimo olbrzymiej przewagi w posiadaniu piłki i liczbie wymienionych podań, naprawdę groźnych spięć pod bramką gości nie było prawie wcale. Znacznie bardziej konkretne były za to pojedyncze kontry Vittsjö, napędzane przez umiejętnie wykorzystujące swój największy atut w postaci szybkości Lindę Sällström oraz Clarę Markstedt. Po jednym z takich wypadów Ezurike umieściła nawet futbolówkę w siatce gospodyń, ale pozycja spalona Kanadyjki była tak ewidentna, że nawet nie było sensu rozpoczynać polemiki z dobrze prowadzącą dzisiejsze zawody Camillą Eriksson. Najlepsza w pierwszej połowie okazja dla Göteborga była za to efektem ogromnego zamieszania w szesnastce gości. Najpierw próbowała wykorzystać je Hammarlund (trafiła w poprzeczkę), następnie Lindén (wybiła Ezurike), ale koniec końców skończyło się na strachu.

Zarówno bezbramkowy remis, jak i nadspodziewanie dobra postawa Vittsjö, miały być gwarantem wielkich emocji podczas drugich czterdziestu pięciu minut. Rzeczywiście, ponownie Göteborg starał się cierpliwie rozmontować defensywę rywalek atakiem pozycyjnym, zaś piłkarki gości nastawiały się na kontry (w dobrej sytuacji po jednej z nich znalazła się Sällström). Do 62. minuty wciąż utrzymywał się jednak wynik 0-0 i dopiero trafienie Rebecki Blomqvist zmieniło ów stan. Sporym nadużyciem byłoby nazwanie bramki dla gospodyń klasycznym „golem z niczego”, gdyż drużyna z Göteborga przeprowadziła niezwykle przemyślaną i dobrze rozegraną akcję, ale patrząc z perspektywy Vittsjö, na pewno dało się takiego przebiegu wydarzeń uniknąć. Nie popisała się jednak ani formacja defensywna, ani puszczająca stosunkowo lekki strzał w krótki róg Katie Fraine. Amerykańska golkiperka swoja tegoroczną dyspozycję znacznie bardziej efektownie podsumowała jednak cztery minuty później, katastrofalnie obliczając lot piłki i sprawiając w ten sposób, że złe dośrodkowanie Elin Landström zamieniło się w gola na 2-0 dla gospodyń. W tym momencie wydawało się niemal przesądzone, że nikt i nic nie odbierze dziś Göteborgowi trzech punktów.

Vittsjö postanowiło jednak zagrać do końca i miejmy nadzieję, że postawa klubu ze Skanii w ostatnim fragmencie meczu będzie drogowskazem dla wszystkich klubów Damallsvenskan i Elitettan, które zdecydowanie zbyt często godzą się z porażką na długo przed końcowym gwizdkiem. Nieco odważniejsze naciśnięcie na niestanowiącą przecież monolitu obronę z Västergötland sprawiło, że ta zaczęła się gubić, a zawodniczki z Vittsjö dochodzić do coraz bardziej dogodnych pozycji strzeleckich. Najpierw nie udało się Sällström, nieco później pudło stulecia (i nie jest to w najmniejszym stopniu hiperbola) zaliczyła Mercik, ale w 84. minucie, za sprawą Lindy Sällström, w końcu padł gol kontaktowy. W tym momencie zawodniczki z Vittsjö chyba na dobre uwierzyły, że są w stanie jeszcze coś ugrać i na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry dopięły swego. Nigeryjka Okobi przytomnie wycofała do wprowadzonej chwilę wcześniej na boisko Hjälmkvist, a ta pokonała Loes Geurts strzałem po ziemi, zapewniając swojej drużynie jeden, niezwykle cenny z psychologicznego punktu widzenia punkt.

******

Być może beniaminek z Borlänge przyjechał dziś do Malmö z doskonale przygotowanym planem na pokonanie mistrza kraju. Być może Jonas Björkgren i jego sztab wiedzieli o zawodniczkach Rosengård więcej niż one same wiedzą o sobie. Być może, ale tego niestety już się nie dowiemy, gdyż wszystkie przedmeczowe notatki można było podrzeć dokładnie po … osiemnastu sekundach. Najwierniejsza grupka sympatyków Rosengård nie zdążyła nawet dobrze zająć miejsc na sektorze w okolicach linii środkowej, a drużyna z Malmö już prowadziła 1-0. Na listę strzelczyń wpisała się Natasza Andonowa, ale za prawdopodobnie najszybszego gola sezonu (przyznacie, że ciężko będzie pobić ten wynik) Macedonka w pierwszej kolejności powinna podziękować Adelaide Gay. W momencie strzału Andonowej bramkarka Kvarnsveden znajdowała się bowiem mniej więcej dwadzieścia metrów przed linią bramkową. Co dokładnie robiła w tym miejscu i jak w ogóle się tam znalazła? Cóż, są ludzkie wybory, które na zawsze pozostaną nieodgadnione.

Wspomniana sytuacja nie była niestety jedyną, w której golkiperka z Princeton nie stanęła na wysokości zadania. W 10. minucie Andonowa raz jeszcze zdecydowała się na strzał z dystansu, a piłka po rękawicach Gay wtoczyła się do siatki. Była gwiazda Turbine Poczdam uderzyła dobrze, z odpowiednią siłą, ale nie była to próba na tyle precyzyjna, żeby nawet bramkarka o tak skromnych warunkach fizycznych dała się w ten sposób zaskoczyć. Gol na 2-0 jednak padł i w tym momencie rozpoczęła się nieuchronna, piłkarska egzekucja. Wprawdzie statystyki pomeczowe absolutnie na to nie wskazują, ale przewaga Rosengård w niemal każdym elemencie gry była tak wyraźna, że kolejne trafienia były jedynie kwestią czasu. Strzelecki licznik klubu z Malmö zatrzymał się ostatecznie na cyfrze sześć, a honorowe trafienie dla gości było efektem amerykańskiej kombinacji duetu Toohey – Elnicky. Wyskoie zwycięstwo podopiecznych Jacka Majgaarda oznacza, że najprawdopodobniej to Rosengård zostanie ostatecznie mistrzem półmetka. Aby stało się inaczej, Linköping będzie jutro w Sztokholmie potrzebował zwycięstwa różnicą przynajmniej pięciu goli.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s