Niezakłócone święto w Göteborgu

Göteborg świętował dziś od samego rana. Trudno się zresztą temu dziwić, gdyż okazji, aby to robić było aż nadto. Główna część obchodów rozpoczęła się o godzinie 14:30 w specjalnie zbudowanej strefie kibica w Heden, a w centrum uwagi od początku do końca znajdowała się piłkarska reprezentacja, której mecz z Mołdawią był w tym roku najważniejszym punktem celebracji Święta Narodowego Szwecji. Na niespełna godzinę przed pierwszym gwizdkiem Grazielli Pirriatore niezwykle liczny tłum wyruszył w kierunku Stadionu Narodowego i nikt nie dopuszczał do siebie myśli, że dziś na murawie Gamla Ullevi coś mogłoby pójść nie tak. Drużyna Pii Sundhage rzeczywiście, zgodnie z przedmeczowymi zapewnieniami, dołożyła wszelkich starań, aby każdy z dziesięciu tysięcy widzów, którzy zdecydowali się spędzić świąteczne popołudnie po piłkarsku, opuszczał stadion usatysfakcjonowany. Nie brakowało więc efektownych rajdów, kombinacyjnych akcji i – co najważniejsze – przepięknych goli. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że Mołdawianki nie podjęły choćby jednej próby, aby szwedzkie święto spróbować choć trochę zepsuć.

Na tle bardzo słabo dysponowanego rywala imponowały przede wszystkim nasze dwie środkowe pomocniczki: Elin Rubensson oraz Kosovare Asllani. Pierwsza, jakby napędzana dodatkowo faktem, że na co dzień trenuje na boisku zlokalizowanym zaledwie kilkaset metrów od Gamla Ullevi, była prawdziwym motorem napędowym większości szwedzkich ataków. Druga zaś uczestniczyła w niemal wszystkich akcjach bramkowych, a swój fenomenalny występ ukoronowała dwoma cudownymi golami. Co warte podkreślenia, oba gole Asllani strzeliła uderzając futbolówkę tuż zza linii pola karnego, a więc z miejsca, z którego – jak sama podkreśliła – najbardziej lubi to robić. Wariant, w którym piłkarka Manchesteru wykańcza akcję w ten właśnie sposób ćwiczony był już podczas treningów w Göteborgu i bardzo cieszy, że udało się go zrealizować także w warunkach meczowych.

Kolejny świetny mecz rozegrała rozkręcająca się z tygodnia na tydzień Lina Nilsson. Prawa obrończyni Rosengård dzisiejszym występem pokazała, że nieprzypadkowo trzy razy z rzędu znalazła się w jedenastce kolejki Damallsvenskan. Jej dzisiejszy bilans to dwie asysty, mnóstwo rajdów i kluczowych podań oraz gra na pełnych obrotach przez dziewięćdziesiąt minut pomimo największej liczby przebiegniętych kilometrów. Ze swoich zadań bezbłędnie wywiązywała się także Magdalena Ericsson, a zaledwie kilku centymetrów zabrakło, aby defensorka Linköping mogła się cieszyć z gola zdobytego bezpośrednio z rzutu rożnego. Znacznie skuteczniejsza była za to jej kubowa koleżanka Fridolina Rolfö, która dopiero dziś rozegrała pierwszy w tym roku mecz w pełnym wymiarze czasowym. W doliczonym czasie gry swego premierowego gola w niebiesko- żółtych barwach doczekała się w końcu Emma Berglund, a ogromna radość urodzonej w Umeå zawodniczki była wspaniałym zwieńczeniem świątecznego wieczoru na Stadionie Narodowym.

Nawet z wysokich zwycięstw należy jednak wyciągać wnioski i z pewnością także dzisiejszy pojedynek dostarczył sztabowi szkoleniowemu sporo materiału do analizy. Tym razem niezbyt dobrze wyglądała skuteczność przy stałych fragmentach gry, ze szczególnym uwzględnieniem rzutów rożnych. Mołdawianki co chwilę dawały naszym piłkarkom okazję na dośrodkowanie z narożnika boiska, ale zagrożenie pod bramką Any Zatuszewskiej udało się swtorzyć po zaledwie czterech spośród niemal trzydziestu szans. Najlepszego dnia nie miały także obie nasze klasyczne napastniczki. Ani Lotta Schelin, której bardzo zależało, aby po długiej przerwie znów trafić do siatki rywalek na Gamla Ullevi, ani zastępująca ją Stina Blackstenius nie potrafiły wypracować sobie stuprocentowej okazji strzeleckiej, choć trzeba podkreślić, że obie starały się grać przede wszystkim dla drużyny, często absorbując na sobie uwagę mołdawskich defensorek. Nieco więcej wiatru w ofensywie robiła za to Pauline Hammarlund, która podobnie jak w jesiennym meczu w Orgiejowie dała bardzo solidną zmianę.

Świąteczny, poniedziałkowy wieczór w Göteborgu powoli przechodzi do historii. Wysokie zwycięstwo nad Mołdawią nie jest oczywiście zaskoczeniem i traktujemy je przede wszystkim jak solidne wykonanie planu. Teraz przed Pią Sundhage i jej sztabem niezwykle ważne dni i odpowiedzialne decyzje. Już za niewiele ponad tydzień poznamy bowiem szeroką, ponad trzydziestoosobową kadrę (nie spodziewamy się w niej większych sensacji), z której to do końca czerwca wyłoni się osiemnastka na Igrzyska w Rio. Dzisiejszy mecz na pewno dał nam więc spokój, ale odpowiedzi na najważniejsze pytania poznamy dopiero niebawem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s