Faster … Stronger … Harder!

Najważniejszy mecz pierwszego półrocza 2016, pojedynek na szczycie, czy po prostu seriefinal – dzisiejsze starcie ligowych gigantów zapowiadano na wiele sposobów, ale wszystko i tak miało sprowadzić się do dziewięćdziesięciu minut wspaniałej, sportowej walki. Po ostatnim gwizdku dobrze prowadzącej to niełatwe przecież do sędziowania widowisko Sary Persson nie jesteśmy jednak ani trochę mądrzejsi. Mistrzowski tytuł, dokładnie jak kilkanaście godzin temu, cały czas znajduje się mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Malmö i Linköping, choć długo wydawało się, że to klub ze stolicy Skanii znajdzie się nieco bliżej końcowego sukcesu. Święto na Malmö IP popsuła jednak fenomenalna Pernille Harder, a jej gol był kolejnym punktem zwrotnym i tak niezwykle emocjonującego sezonu szwedzkiej gry o tron.

Obie ekipy przystapiły do meczu świadome jego stawki, co w znacznym stopniu determinowało ich taktykę. Wprawdzie spotkanie rozpoczęło się od bardzo mocnego uderzenia, kiedy to najpierw goście, a następnie gospodynie w odstępie kilkudziesięciu sekund stworzyły sobie dobre okazje, ale w kolejnych minutach rywalizacja przypominała już bardziej pojedynek pięściarek wagi ciężkiej, doskonale zdających sobie sprawę z siły ciosu przeciwniczki. Stroną aktywniejszą był jednak bez wątpienia Rosengård. Drużyna Jacka Majgaarda prezentowała bardzo urozmaicony futbol, na wiele sposbów starając się znaleźć wyrwę w niezwykle szczelnym murze z Linköping. Udało się w 13. minucie; Martens w swoim stylu ruszyła na przebój lewą flanką, doskonale dostrzegła dobrze ustawioną w szesnastce gości Andonową, a napastniczka rodem z Macedonii bardzo inteligentnie pozwoliła się sfaulować interweniującej Slegers. Do ustawionej na jedenastym metrze futbolówki podeszła Marta i zrobiła dokładnie to, co do niej należało. Gwiazda reprezentacji Brazylii spokojnie wyczekała Cajsę Andersson i posłała piłkę w lewy róg jej bramki.

Gdyby ów gol okazał się trafieniem na wagę trzech punktów (na co długo się zanosiło), teraz najpewniej najwięcej pochwał kierowalibyśmy pod adresem brazylijsko-holenderskiego duetu, który skutecznie rozstrzelał kolejnego rywala. Po murawie Malmö IP, ubrana w granatową koszulkę, biegała jednak zawodniczka, która miała zupełnie inne plany. Pernille Harder, bo o niej mowa, postanowiła ukraść show miejscowym bohaterkom i zrobiła to w niezwykle spektakularny sposób. Nie od dziś wiadomo, że piłkarki dobre od wybitnych odróżnia to, iż te drugie potrafią wziąć na swoje barki odpowiedzialność wtedy, gdy drużyna najbardziej potrzebuje ich wsparcia. W takiej właśnie sytuacji znalazł się dziś Linköping. W pierwszym kwadransie po przerwie, podopiecznym Martina Sjögrena gra się ewidentnie nie układała. Harder potrzebowała jednak jedynie pół sytuacji, aby uszczęśliwić grupkę fanów, która przyjechała za swoją drużyną aż do Malmö. Snajperka z Danii przytomnie zauważyła, że Amanda Ilestedt na moment straciła równowagę, co pozwoliło jej podciągnąć z piłką jeszcze kilka metrów i oddać soczysty strzał, z którym Lundgren nie miała prawa sobie poradzić. Duży udział przy bramce miała także Claudia Neto, która kilkanaście sekund wcześniej błyskawicznie wykonała rzut wolny, uruchamiając Harder jednym, prostopadłym podaniem i nie pozwalając defensywie Rosengård na zwarcie szeregów. Całą resztę w pojedynkę zrobiła już Dunka, która jeszcze kilka dni temu apelowała, aby w żadnym wypadku nie nazywać jej gwiazdą Linköping. Będziecie mogli tak mówić dopiero, jak będę najlepsza na świecie – ripostowała Harder, a nam wydaje się, że ten moment może nadejść szybciej, niż ktokolwiek by się tego spodziewał.

Remis w Malmö z pewnością bardziej satysfakcjonować może gości, choć to własnie ekipa z Linköping w ostatnich sekundach mogła za sprawą Stiny Blackstenius pokusić się o zwycięstwo. Swoje okazje miały również gospodynie, ale Cajsa Andersson broniła ze sporym szczęściem, a gdy zachodziła konieczność (strzał piętą Gunnarsdottir), to wyręczały ją także koleżanki z formacji defensywnej. Na prawej obronie Rosengård kolejny solidny mecz rozegrała Lina Nilsson, co z punktu widzenia reprezentacji jest o tyle istotną informacją, że na kwadrans przed końcem boisko musiała opuścić narzekająca na uraz Jessica Samuelsson. Dobre zawody mają za sobą także obie środkowe pomocniczki z Malmö. Zarówno Masar, jak i Gunnarsdottir wielokrotnie nękały defensywę gości wejściami z głębi pola, stwarzając w ten sposób liczebną przewagę na przedpolu bramki Andersson. W drużynie Martina Sjögrena, oprócz niezawodnej Harder, wyróżnić można z całą pewnością Portugalkę Neto, która imponowała nie tylko dokładnymi podaniami oraz świetnym przeglądem pola, ale przede wszystkim ofiarną postawą w obronie i dużą liczbą przechwytów. Tak naprawdę, na pochwałe zasłużyły jednak wszystkie zawodniczki, dzięki którym obejrzeliśmy w Malmö spektakl godny najwyższego uznania. Przez najbliższe dwa tygodnie na pierwszy plan wysunie się wprawdzie reprezentacja, ale już 11. czerwca ponownie zobaczymy oba kluby w akcji. Na dziś pewne jest wszakże tylko jedno – walka o tytuł dopiero się rozpoczęła!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s