Wspaniałe show beniaminków

Dziś w Borlänge spodziewaliśmy się wielkiej piłki i rzeczywiście dwie drużyny, które w poprzednim sezonie mierzyły się jeszcze na boiskach Elitettan stworzyły fantastyczne widowisko. Ci, którzy zdecydowali się spędzić sobotnie popołudnie na Ljungbergsplanen, obejrzeli przede wszystkim koncert w wykonaniu dwóch najlepszych snajperek zaplecza ekstraklasy w poprzednim sezonie. Tabitha Chawinga i Mia Jalkerud dwukrotnie umieszczały dziś futbolówkę w siatce rywalek, raz jeszcze udowadniając, że także w Damallsvenskan należą do ligowej czołówki. Ich pojedynek, podobnie jak cała rywalizacja Kvarnsveden i Djurgården, nie doczekały się jednak rozstrzygnięcia, w związku z czym obie ekipy musiały zadowolić się podziałem punktów.

Zdecydowanie lepiej weszły w mecz gospodynie i to one po niespełna kwadransie zasłużenie znalazły się na prowadzeniu. Kibiców w Dalarnie uszczęśliwiła oczywiście Chawinga, korzystając z przytomnego zgrania piłki przez Elnicky oraz zbyt mało agresywnej postawy defensywy gości. Kolejne minuty należały już jednak do drużyny ze stolicy, która w końcówce pierwszej połowy przejęła całkowitą kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Pod bramką Gay kotłowało się niemal bez przerwy, a napór Djurgården w końcu przyniósł efekt. Mendes prostym zwodem uwolniła się spod opieki kryjącej ją defensorki z Dalarny, odegrała do nabiegającej na bliższy słupek Jalkerud, a ta uprzedziła mało zwrotną Salander i precyzyjnym, półgórnym strzałem doprowadziła do remisu.

Druga połowa także przez większość czasu przebiegała pod dyktando gości, ale to gospodynie stworzyły sobie więcej okazji z gatunku tych stuprocentowych. Nie będzie wielkiej przesady w stwierdzeniu, że mecz dla Kvarnsveden mogła wygrać w pojedynkę Chawinga. Napastniczka z Malawi najpierw w 62. minucie drugi raz tego dnia pokonała Gunnarsdottir, tym razem popisując się pięknym uderzeniem zza pola karnego, a następnie przy stanie 2-1 miała jeszcze dwie okazje, aby podwyższyć prowadzenie swojego zespołu. Za każdym razem do pełni szczęścia brakowało jednak kilkunastu centymetrów. Yvonne Ekroth próbowała wszystkiego, aby wyłączyć Chawingę z gry, ale podwajanie, a nawet potrajanie nie przynosiło spodziewanych efektów. Znacznie skuteczniejsza okazała się za to taktyka polegająca na oddawaniu przez piłkarki Djurgården licznych strzałów z dystansu. Zawodniczki ze Sztokholmu starały się celować tuż pod poprzeczkę, mając na uwadze niezbyt imponujące warunki fizyczne strzegącej bramki Kvarnsveden Adelaide Gay. Wyrównujący gol na 2-2 był efektem jednej z takich właśnie prób, choć trzeba wyraźnie podkreślić, że w zdobyciu tej bramki spory udział miała także wspomniana przed chwilą golkiperka z New Jersey, która z sobie tylko znanych powodów postanowiła wybrać się na spacer na przedpole.

Bramka Jalkerud ostatecznie zapewniła sztokholmiankom jeden punkt, choć w drugiej minucie doliczonego czasu gry piłkę meczową miała jeszcze na nodze Winroth. Ani pomocniczka Kvarnsveden, ani żadna z jej koleżanek nie była jednak w stanie w olbrzymim zamieszaniu wepchnąć piłki do siatki Djurgården i mecz zakończył się ostatecznie sprawiedliwym remisem. Rezultat ten bardziej cieszyć może ekipę ze Sztokholmu, która zachowała w tabeli czteropunktową przewagę nad dzisiejszym rywalem. Zadowolone ze swojej postawy nie tylko w tym spotkaniu, ale i w całej pierwszej części sezonu w pełni mogą być jednak piłkarki obu klubów. Tak efektownej pary beniaminków nie mieliśmy w Damallsvenskan od dawna.

******

Jeśli kibice w Sunne liczyli na to, że w pierwszych minutach uda się zaskoczyć drużynę z Göteborga, to tym razem srodze się zawiedli. Na pierwszego gola na Strandvallen nie musieliśmy wprawdzie czekać długo, ale był on udziałem gości. Wrzutką z lewego skrzydła popisała się Landström, a akcję strzałem głową sfinalizowała Hammarlund, która po przeprowadzce z Norrland na zachodnie wybrzeże ani myśli zwalniać tempa. W kolejnych minutach oglądaliśmy teoretycznie wyrównane spotkanie, zawodniczki grające w zielonych strojach od czasu do czasu próbowały postraszyć defensywę gości, ale w ich grze ewidentnie brakowało płynności. Na tle nieco chimerycznego Mallbacken, Göteborg prezentował się znacznie bardziej dojrzale i – co najważniejsze – skutecznie. W drugiej połowie zawodniczki Stefana Rehna stworzyły sobie trzy bramkowe okazje i aż dwie z nich zakończyły się powodzeniem. O takiej efektywności mogły jedynie pomarzyć gospodynie, które starały się szarpać raz lewą, raz prawą flanką, ale w tym wszystkim trudno było dostrzec jakikolwiek koncept.

Zwycięstwo Göteborga nie byłoby jednak aż tak wyraźne, gdyby nie znakomita postawa Jennifer Falk. Bramkarka, która w poprzednim sezonie miała ogromny udział w uratowaniu ekstraklasy dla Mallbacken, powróciła na Strandvallen ze swoją nową drużyną i bezsprzecznie należała do najlepszych na placu gry. Falk dwukrotnie wygrywała pojedynki sam na sam z zawodniczkami z Värmland (kolejno z Ness i Janogy), imponowała także świetnym refleksem (instynktowna obrona po strzale Göransson) oraz bezbłędną grą w powietrzu. O ile w poprzednim sezonie defensywa Göteborga wydawała się być bardziej dziurawa niż budżet Kristianstad, o tyle obecnie przynajmniej na pozycji bramkarki Stefan Rehn ma kłopoty bogactwa. Ani Falk, ani Holenderka Loes Geurts najzwyczajniej nie zasługują na to, aby w aktualnej dyspozycji przesiadywać na ławce rezerwowych.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s