Raz, dwa, trzy – tak gra beniaminek

Debiutancki sezon w ekstraklasie to dla każdego klubu okazja do przeżycia wielu historycznych chwil. Nie inaczej miało być w przypadku Kavrnsveden, ale chyba nikt nie spodziewał się, iż absolutny beniaminek swoją historię będzie pisał aż tak szybko. Sześć dni po inauguracji rozgrywek, drużyna z Borlänge ma na koncie już nie tylko pierwszego gola i pierwszy wywalczony punkt, ale także pierwsze zwycięstwo. Tym cenniejsze, że przywiezione z Sunne, a więc z terenu, gdzie na co dzień występuje bezpośredni rywal w walce o utrzymanie. Przynajmniej w teorii, gdyż patrząc na obecną postawę Kvarnsveden można zastanowić się, czy dziesiąte miejsce na koniec sezonu to faktycznie szczyt marzeń ekipy z Dalarny.

Po meczu przeciwko Vittsjö nie szczędziliśmy podopiecznym Jonasa Björkgrena pochwał, ale dzisiaj przekonaliśmy się, że nie był to jeszcze szczyt możliwości beniaminka. Oglądając w akcji zawodniczki Kvarnsveden możemy przekonać się, jak bardzo zespołowym sportem jest piłka nożna. Zwycięstwa nad Mallbacken nie byłoby bez pojedynczych zagrań konkretnych piłkarek, ale tym bardziej nie byłoby go bez wspaniałego kolektywu, jaki udało się w Dalarnie zbudować. Dziś na listę strzelczyń nie wpisała się wprawdzie Tabitha Chawinga, ale reprezentantka Malawi i tak była jedną z najlepszych na boisku. Podobnie jak Meghan Toohey, która niepostrzeżenie wyrosła na być może najbardziej wartościową środkową pomocniczkę w ekstraklasie. Najbardziej efektowne zagranie meczu było jednak udziałem Robyn Decker. Przy wyniku 1-2, gdy wydawało się, że to gospodynie całkowicie przejmują inicjatywę, była zawodniczka Hovås Billdal popisała się ofiarnym wybiciem piłki z linii bramkowej, które być może okazało się kluczowe dla dalszych losów meczu. Chwilę później zamiast oczekiwanego remisu zrobiło się bowiem 3-1 dla gości i spotkanie było w zasadzie rozstrzygnięte.

W Värmland nikt nie załamuje jeszcze rąk, ale porażka na własnym boisku z Kvarnsveden była scenariuszem, którego w klubie nikt nie brał raczej pod uwagę. Gołym okiem widać jednak, jak wiele drużyna z Sunne straciła na odejściu Falk i Larsson. Osobnym problemem jest zbyt duża liczba błędów indywidualnych, które przyczyniły się do utraty większości z puszczonych przez Lee Alexander w dwóch pierwszych kolejkach siedmiu goli. Wydaje się, że w przypadku Mallbacken czas może pracować na korzyść mocno przebudowanej zimą drużyny, ale pozostaje jeszcze pytanie, czy tego czasu najzwyczajniej w świecie wystarczy. Za tydzien piłkarki z Sunne czeka wyjazd do Umeå i ewentualna trzecia porażka może oznaczać początek poważnych kłopotów.

******

O liderze rozgrywek najczęściej pisze się dużo, a informacje o jego kolejnych zwycięstwach zazwyczaj otwierają sportowe magazyny. My jednak od tej niepisanej zasady nieco odstapimy, gdyż emocje na Vilans IP skończyły się dziś bardzo szybko. Zawodniczki z Linköping przyjechały na niezbyt gościnny przecież teren i w niespełna kwadrans załatwiły sprawę. Klasą dla siebie ponownie była Blackstenius, która coraz mocniej zgłasza akces do gry w wyjściowej jedenastce podczas czerwcowego dwumeczu w eliminacjach Mistrzostw Europy. Równie efektowne zawody zaliczyła biegająca od szesnastki do szesnastki Jonna Andersson. Jej rajdy tak skutecznie wymęczyły defensywę z Kristianstad, że piłkarki ze Skanii w drugiej połowie rywalizacji z nią miały już po prostu dość. Niemałą cegiełkę do zwycięstwa dołożył także nieschodzący poniżej pewnego poziomu duńsko – norweski duet Harder – Minde, a wobec takiej ich postawy trudno sie dziwić, że jeszcze przynajmniej przez tydzień lider najprawdopodobniej pozostanie w Linköping.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s