Liga będzie ciekawa

Podstawowa konkluzja, którą możemy wyciągnąć po inauguracyjnej kolejce sezonu 2016 w Damallsvenskan jest niezwykle banalna, ale równocześnie jeszcze bardziej optymistyczna – w tym roku liga będzie ciekawa.

Ostatnie dni upłynęły w Umeå pod znakiem nierównej walki z kontuzjami. W minionym tygodniu niemal każdy kolejny dzień przynosił informację o urazie jednej z piłkarek klubu z Västerbotten. Układając wyjściową jedenastkę na mecz przeciwko Örebro Maria Bergkvist musiała wykazać się niezwykłym talentem rzeźbiarskim, choć materiał na którym przyszło jej pracować nie był, obiektywnie patrząc, najwyższej próby. Powiedzmy to wprost – piłkarki z Umeå nie rozegrały wielkiego meczu, a zdobyty po stałym fragmencie gry i olbrzymim chaosie w polu karnym wyrównujący gol był przede wszystkim efektem serii błędów gospodyń. W niczym nie zmienia to jednak faktu, że dzięki trafieniu Lisy Lantz podopieczne Marii Bergkvist wywiozły ostatecznie z niezwykle trudnego terenu cenny punkt, osiągając na Behrn Arenie identyczny rezultat, jak dwa miesiące wcześniej PSG. I na ten moment właściwie wyłącznie to ma znaczenie.

Podział punktów zdecydowanie nie satysfakcjonuje nikogo w Örebro, gdzie liczono na znacznie badziej efektowną inaugurację. Odmieniona drużyna, prowadzona przez nowego szkoleniowca, miała rozpocząć dziś marsz w kierunku ligowego podium, a ostatecznie zanotowała niespodziewany falstart. Adelisa Grabus, choć potwierdziła, że jest zawodniczką obdarzoną olbrzymim talentem, nie ma jeszcze takiej łatwości w dochodzeniu do sytuacji strzeleckich, jaką charakteryzowała się Sanna Talonen. Wielką chęć do gry od wykazywały dynamiczne Spetsmark i Chukwudi, ale jedynym wymiernym efektem ich starań był przyspieszony puls oglądających to spotkanie kibiców z Umeå. Niezły debiut w nowej dla siebie sportowej rzeczywistości zanotowała Tancredi i jeśli ktoś bał się, że w Örebro brakować będzie piłkarek typowo fizycznych, to po obejrzeniu gry Kanadyjki musiał zrewidować ten pogląd. Największą wygraną w szeregach gospodyń i tak okazała się Michelle De Jongh. Osiemnastoletnia pomocniczka okrasiła niezwykle udany występ przepięknym golem i na miejscu Pii Sundhage już przygotowywalibyśmy się na pytanie dotyczące powołania zawodniczki Örebro na czerwcowy dwumecz w eliminacjach Mistrzostw Europy.

******

W Linköping miało być lekkie, łatwie i przyjemne zwycięstwo miejscowej drużyny i przez pierwsze trzy kwadranse wydawało się, że zawodniczki z Värmland nie będą specjalnie przeszkadzały faworytkom w realizacji tego planu. Do 58. minuty mieliśmy nawet wrażenie, że Linköping pokazuje właśnie piłkarkom Rosengård, jak powinien prezentować się kandydat do mistrzostwa. W drugiej połowie o odpowiedni poziom emocji postarała się jednak Jessica Samuelsson, która sprezentowała gola Tamece Butt i w tym momencie piłkarki Mallbacken uwierzyły, że są w stanie powalczyć o coś więcej. Oczywiście, o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej ani przez moment nie mogło być mowy, ale dwa zdobyte na Arenie Linköping gole to wynik, który w ostatnich trzech sezonach udało się osiągnąć zaledwie dwóm klubom.

Oceniając mecz z perspektywy reprezentacji, cieszyć musi fenomenalne wejście w sezon Stiny Blackstenius. Napastniczka Linköping potwierdziła, że bardzo dobry występ w Popradzie nie był przypadkiem, a sygnałem, że ten sezon może okazać się dla jej kariery przełomowym. Blackstenius brała udział we wszystkich bramkowych akcjach, dając drużynie najwięcej właśnie w tych momentach, kiedy ta jej najbardziej potrzebowała. Ona była zarówno tą, która rozpoczęła dziś strzelanie, jak i tą, która w 73. minucie pozbawiła Mallbacken iluzorycznych już wówczas szans na powrót do gry.

******

Budowę domu rozpoczynamy zawsze od fundamentów, a drużyny piłkarskiej od defensywy. O powyższej maksymie w minionym roku zapomnieli w Hammarby i dziś próżno szukać tej ekipy w szeregach ekstraklasy. Z mało przyjemnych doświadczeń sąsiadek z południowej części stolicy wniosków nie wyciągnięto najwyraźniej w jej centralnej części i – jeśli gra obronna Djurgården nie ulegnie natychmiastowej poprawie – końcowy efekt może byc równie opłakany. Tym bardziej, że już w środę do Sztokholmu zawita mistrz kraju z Rosengård, który w takich sytuacjach nie ma dla rywalek litości.

Na Tunavallen spotkali sie dziś wicemistrz Allsvenskan i wicemistrz Elitettan z ubiegłego sezonu, ale o żadnej róznicy klas nie mogło być mowy. Co więcej, to beniaminek długimi minutami sprawiał wrażenie drużyny, którą bardziej stać na wyprowadzenie decydującego ciosu. Jedenastka z Eskilstuny swój pierwszy celny strzał oddała dopiero w 50. minucie, ale gdy już tego dokonała, to w dziewięćdziesiąt sekund, za sprawą Mimmi Larsson, rozstrzygnęła mecz. Debiutująca w niebieskich barwach była gwiazda Mallbacken tak efektownie wkręciła przy tym w murawę parę stoperek Djurgården, że nie zdziwimy się, jeśli Ekroth i van den Bulk odczuwały zawroty głowy jeszcze podczas podróży powrotnej do Sztokholmu. Zwycięstwo Eskilstuny mogło być ostatecznie znacznie bardziej okazałe, ale na wysokości zadania nie stanęły ani Pernilla Larsson, nie uznając gospodyniom prawidłowo zdobytej bramki, ani Marija Banusic, która potraktowała rzut karny (zupełnie niepotrzebny faul van den Bulk) jak nadprogramowy trening rugby i posłała piłkę wysoko nad poprzeczką.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s