Tabitha z ekstraklasą się wita

Wczesnym popołudniem wszystkie oczy skierowane były przede wszystkim na Ljungbergsplanen. Borlänge witało się z ekstraklasą, a miejscowa drużyna miała otrzymać lekcję pierwszoligowej piłki od niekryjącego wysokich aspiracji Vittsjö. Oba kluby najwyraźniej nie zostały jednak poinformowane o nakreślonym dla nich przed pierwszym gwizdkiem scenariuszu, gdyż na boisku ewidentnie zamieniły się rolami. Zawodniczki Kvarnsveden rozpoczęły wprawdzie trochę nerwowo, ale bardzo szybko zorientowały się, że ich dzisiejszy rywal straszy póki co jedynie na papierze. Przewaga gospodyń z minuty na minutę robiła się coraz bardziej wyraźna, a oglądający mecz mogli się tylko zastanawiać, czy przepaść między dwiema najwyższymi klasami rozgrywkowymi w Szwecji jest rzeczywiście tak wyraźna, gdyż nawet w wielu spotkaniach Elitettan stwarzanie bramkowych sytuacji nie przychodziło zawodniczkom Kvarnsveden z taką łatwością.

Na osobny akapit zasługuje zdecydowanie najlepsza dziś na placu Meghan Toohey. Pochodząca z Michigan pomocniczka zaimponowała nie tylko przecudowną asystą przy golu Chawingi, ale przede wszystkim tym, że przez dziewięćdziesiąt minut podejmowała niemal wyłacznie właściwe decyzje. W grze Amerykanki zgadzało się wszystko – kontrola nad piłką, celność podań i wreszcie perfekcyjne dyktowanie tempa, w rytm którego poruszały się dziś zawodniczki z Dalarny. Chwilami można było się zastawawiać, czy Toohey nie założyła przypadkiem koszulki reprezentacji USA, gdyż jakością gry w niczym nie ustępowała swoim bardziej utytułowanym rodaczkom.

W klasyczny dla siebie sposób z ekstraklasą przywitała się wspomniana wyżej Chawinga. W 41. minucie napastniczka z Malawi niczym pociąg ekspresowy wbiegła pomiędzy parę obrończyń Vittsjö i nie zatrzymując się oddała strzał na bramkę gości, nie dając Shannon Lynn czasu na odpowiednią reakcję. Taką Chawingę znamy, lubimy i chcemy oglądać częściej.

Przed meczem Denise Sundberg zdradziła, że w szatni Kvarnsveden obowiązuje absolutny zakaz używania słowa „źle”. W Borlänge wszystko robi się wyłącznie „dobrze”, „bardzo dobrze” lub – w ekstrmalnych przypadkach – „mniej dobrze”. Po debiucie w ekstraklasie ta ostatnia fraza jest jednak całkowicie zbyteczna, gdyż beniaminek wykonał dziś po prostu kawał bardzo dobrej roboty.

Co możemy powiedzieć o Vittsjö? Wśród zawodniczek klubu ze Skanii na największe pochwały zasługuje szkocka bramkarka Shannon Lynn, która w ogóle nie miała w tym spotkaniu wystapić. Przy golu dla Kvarnsveden Lynn mogła, a nawet powinna zachować się lepiej, ale w wielu innych sytuacjach to właśnie ona ratowała drużynę przez stratą kolejnych bramek. Zawiodła Okobi, która poza jednym groźnym strzałem w początkowych minutach nie pokazała niczego ciekawego, a równie bezbarwny występ zaliczył dość eksperymentalnie zestawiony w środku pola duet Björck – Alanen.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s