No i polosowane

gs

Tak prezentuje się w obrazku skład wszystkich grup tegorocznej Ligi Mistrzyń (Graf. UEFA)

Przed losowaniem fazy grupowej Ligi Mistrzyń doszliśmy do jakże trafnego wniosku, że oto Rosengård znalazł się w dokładnie identycznym położeniu, co Häcken przed kilkoma tygodniami. Zdecydowanie najwięcej emocji towarzyszyło bowiem kulkom znajdującym się w drugim koszyku, w którym to spotkały się Arsenal, Bayern, Slavia oraz PSG. Czyli w komplecie te same ekipy, z którymi potencjalnie w poprzedniej fazie rozgrywek mogła rywalizować ekipa wicemistrzyń Szwecji. Raz jeszcze głośno wyrażaliśmy nadzieję na czeski los, choć gdzieś w środku nie mieliśmy również nic przeciwko temu, aby ponownie skonfrontować siłę czołowego klubu Damallsvenskan na tle paryskiej potęgi. Ewentualne starcie z Arsenalem nęciło konfrontacją z duetem Stina Blackstenius – Lina Hurtig, a także – co chyba jeszcze bardziej pikantne – perspektywą powrotu do Skanii Jonasa Eidevalla. Manon Melis oraz Nadine Kessler postanowiły jednak oszczędzić nam takich emocji, przydzielając ostatecznie do naszej grupy D monachijski Bayern. I choć również będzie to starcie, do którego bez trudu można dorobić wspaniałą otoczkę, to chyba zgodzimy się co do tego, że mając na uwadze wszystkie względy, był to zdecydowani najmniej pożądany rywal z tego zestawu. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę kontuzję Hanny Glas.

Z pierwszego koszyka trafiła się Barcelona. Nie doczekamy się więc powrotu do Malmö Zeciry Musovic i Jeleny Cankovic, a defensorek Rosengård nie postraszy znów Sveindis Jane Jonsdottir. W zamian za to dostaniemy jednak możliwość obejrzenia na żywo prawdopodobnie najbardziej efektownie grającego zespołu w Europie, a z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że w wyjściowej jedenastce Dumy Katalonii wybiegnie na murawę Fridolina Rolfö. Co więcej, starcie z dysponującym niemal zabójczą ofensywą rywalem może dać nam jasną odpowiedź co do rzeczywistej wartości formacji obronnej FCR. W meczach ligowych mamy sporo zastrzeżeń zarówno do postawy Teagan Micah, jak i trójki stoperek z Malmö, ale prawdą jest to, że większość przeciwniczek na krajowym podwórku nie zmusza ich do nadmiernego wysiłku, a na koniec dnia sytuacja punktowa w tabeli i tak się zgadza. W Lidze Mistrzyń poprzeczka będzie jednak wisiała zdecydowanie wyżej, a każdy błąd może okazać się niezwykle kosztowny w skutkach. A skoro tak, to już zacieramy ręce na myśl o jesiennej konfrontacji z doskonale naoliwioną, katalońską maszyną.

Grupę uzupełniła nam Benfica, o której wiemy znacznie więcej niż rok wcześniej, kiedy to mistrzyniom Portugalii przyszło na tym samym etapie rywalizować z Häcken. Wówczas zarówno w bezpośrednim dwumeczu, jak i w końcowej tabeli, minimalnie lepsze okazały się piłkarki z Lizbony i ani trochę nie zdziwimy się, jeśli ten scenariusz miałby się powtórzyć. Tegoroczny Rosengård nie wydaje się bowiem zespołem bardziej kompletnym od ubiegłorocznej ekipy z Hisingen, która miała w swoim składzie takie nazwiska jak Falk, Kullberg, Rubensson, Kaneryd, Gejl, Larsen, czy Blackstenius. Z drugiej jednak strony, szwedzko-portugalska para wydaje się na tyle wyrównana, że każdy wynik jest w tym zestawieniu absolutnie możliwy. A punkty zbierać warto, gdyż nasza przewaga nad ligą czeską w krajowym rankingu UEFA wynosi na chwilę obecną zaledwie 1.5 punktu. I choć na ten moment jest to dystans względnie bezpieczny, to jednak warto zadbać o to, aby przynajmniej w najbliższej przyszłości za bardzo się on nie zmniejszał. Bo mając na uwadze dalekosiężne plany UEFA, lokatę w czołowej szóstce jak najbardziej warto szanować.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s