Komplet na boisku, komplet na trybunach

FFD-aAZXMAIuzh1

Na zwycięskiego gola kibice na Gamla Ullevi musieli czekać aż do 79. minuty (Fot. Bildbyrån)

Pierwszy po ponad dwuletniej przerwie mecz na wypełnionym kibicami Gamla Ullevi pozostawił nas z mieszanymi uczuciami. Bo z jednej strony niby jest czwarte kolejne zwycięstwo, komplet punktów na półmetku eliminacji i niezmiennie powiększająca się przewaga nad grupą pościgową, ale z drugiej kadra Petera Gerhardssona znów nie rozegrała meczu, z którego moglibyśmy być jednoznacznie zadowoleni. Jasne, gole Fridoliny Rolfö oraz Liny Hurtig, a także akcje je poprzedzające, były dziś wyjątkowo pięknej urody, ale problem w tym, że tych dobrych momentów było w wykonaniu szwedzkich piłkarek zdecydowanie zbyt mało. Po stronie plusów możemy oczywiście bez zastanowienia zapisać pierwszy kwadrans, a także końcowe dwadzieścia minut, kiedy to odczuwająca narastające zmęczenie reprezentacja Finlandii broniła się coraz głębiej na własnej połowie. Pomiędzy tymi dwoma segmentami mieliśmy jednak niezwykle długi okres wyrównanej gry, a nie brakowało również momentów, w których to grające bez kompleksów rywalki uzyskiwały przewagę. A tego w przedmeczowym scenariuszu zdecydowanie nie było.

Na początek skupmy się jednak na pozytywach, a do nich zaliczyć możemy na przykład obie akcje bramkowe. W pierwszej z nich wydawało się, iż Lina Hurtig nieco zbyt długo zwlekała z odegraniem futbolówki w kierunku Fridoliny Rolfö, ale koniec końców okazało się, że o żadnym spalonym w tej sytuacji mowy być nie może. A gdy piłkarka Barcelony stanęła oko w oko z Tinją-Riikką Korpelą, to skuteczne wykończenie tej akcji golem było już wyłącznie formalnością. Trafienie na 2-1 to już natomiast zasługa Filippy Angeldal, która w sobie tylko znany sposób posłała idealną centrę w kierunku Hurtig, a ta ostatnia dopadła futbolówki zanim uczyniła to którakolwiek z fińskich defensorek i sytuacyjnym uderzeniem zmieściła ją tuż przy słupku, oczywiście po tej właściwej z naszej perspektywy stronie. Ofensywny tercet Angeldal – Rolfö – Hurtig wymieniamy zresztą z nazwisk nieprzypadkowo, gdyż to właśnie te piłkarki zasłużyły na zdecydowanie najwyższą notę za występ przeciwko Finlandii. Oprócz nich uwagę przyciągały także dwie zawodniczki Häcken; waleczna i tocząca nieustanne boje (również w znaczeniu jak najbardziej dosłownym!) z Eveliiną Summanen Filippa Curmark oraz dynamiczna Johanna Kaneryd, która pojawiła się na murawie na początku drugiej połowy w miejsce Olivii Schough i błyskawicznie wniosła do ofensywnych poczynań szwedzkiej kadry mnóstwo ożywienia. Skoro jednak chwilę temu byliśmy jeszcze przy golach, to warto wspomnieć, że trafienie dla gości także było wynikiem przemyślanej, zespołowej akcji, która rozpoczęła się jednak od całkowicie bezsensownej straty Hurtig w środkowej strefie boiska. Zdecydowanie najlepszym przeglądem pola wykazała się wówczas Ria Öling, a że zawodniczka Rosengård potrafi zdziałać cuda z piłką przy nodze, wiemy przecież nie od dziś. A ponieważ z asysty koleżanki ze Skanii bezbłędnie skorzystała również doskonale znana szwedzkim kibicom Linda Sällström, to Hedvig Lindahl po raz pierwszy w tych eliminacjach musiała wyjmować piłkę z siatki. A przecież gdyby Finki pod koniec pierwszej i na początku drugiej połowy wykazały się nieco większą cierpliwością, to goli oraz dogodnych sytuacji bramkowych mogło być po ich stronie jeszcze więcej. Zrywane dośrodkowania oraz uderzenia z kompletnie nieprzygotowanych pozycji sprawiły jednak, że golkiperka madryckiego Atletico nie miała dziś aż tak bardzo stresującego wieczora. Choć wynik widniejący na tablicy absolutnie nie pozwalał na jakąkolwiek obniżkę koncentracji nawet w samej końcówce.

Bo Finki, jak to one, niebezpieczne są również wtedy, gdy teoretycznie nie stwarzają akurat bezpośredniego zagrożenia pod bramką rywalek. Szwedzka defensywa miała się jednak na baczności i choć ten jeden, jedyny raz Sällström potrafiła się urwać między innymi naszemu eksportowemu duetowi z Chelsea, to ani Magdalena Eriksson, ani Jonna Andersson z pewnością nie ponoszą wyłącznej odpowiedzialności za utratę gola. Trudno przesadnie winić również rozgrywającą dziś swój 180. mecz w kadrze Lindahl, choć pewnie wszyscy zastanawialiśmy się, jak w analogicznej sytuacji poradziłaby sobie Jennifer Falk. Wybiórczo i z czasowymi przestojami funkcjonowały za to szwedzkie skrzydła, które szczególnie po lewej stronie w sposób zdecydowanie niewystarczający partycypowały w budowaniu optycznej przewagi na fińskiej połowie. Zarzut ten w może nieco mniejszym stopniu dotyczyć może Sofii Jakobsson, gdyż nawet jeśli napastniczka monachijskiego Bayernu zaliczała pojedyncze straty i bezsensowne wybory, to jednak jej entuzjazm i niesłabnąca wiara w zwycięstwo jeszcze bardziej kształtowały mentalność całej ekipy, co w konsekwencji okazało się jednym z wielu kluczy do zwycięstwa. Mały plusik przy nazwisku Jakobsson stawiamy również za całkiem niezłą współpracę z Hanną Glas oraz Liną Hurtig, co mogłoby stanowić niezwykle interesujący przedmiot dyskusji na temat postawy zawodniczki mistrzyń Niemiec w roli wahadłowej. Jak doskonale zdajemy sobie sprawę, współczesny futbol wymaga od piłkarek występujących na tej pozycji zachowania idealnego balansu między atakiem i obroną i akurat z tego zadania Jakobsson jak najbardziej się wywiązała.

Na półmetku eliminacji przewodzimy grupowej stawce z kompletem dwunastu punktów na koncie, a ponieważ wyniki pozostałych spotkań ułożyły się dla nas wprost idealnie, to już teraz kadra Petera Gerhardssona może powiedzieć, że jedną nogą znajduje się w samolocie do Australii. I nawet jeśli oficjalne świętowanie będziemy musieli odłożyć w czasie przynajmniej do kwietnia, to już dziś możemy powoli rozpocząć szybki przegląd hoteli w Sydney i okolicach. Zanim jednak już ostatecznie i definitywnie zamkniemy reprezentacyjny rok 2021, czeka nas jeszcze wtorkowe starcie ze Słowacją i naprawdę trzeba zrobić wszystko, aby na koniec tego istotnie wspaniałego czasu nie popsuć sobie nastrojów. A rywal do takiej potyczki, choć zdecydowanie niżej notowany, wydaje się być całkiem wymagający. Na to przynajmniej wskazywałyby bowiem wyniki osiągane przez drużynę prowadzoną przez Petera Kopuna w trwającej właśnie kampanii. Jeśli więc nie chcemy udać się na kilkumiesięczny, reprezentacyjny detoks w minorowych nastrojach, to już za cztery dni znów musimy być gotowi na twardą, boiskową walkę. Z której to – miejmy nadzieję – raz jeszcze wyjdziemy zwycięsko.


W drugim meczu grupy ‘szwedzkiej’ Słowacja niespodziewania przywiozła jeden punkt z Irlandii, remisując 1-1 na przedmieściach Dublina. Dla porządku dodajmy, że gola dla podopiecznych trenera Kopuna strzeliła Martina Surnovska, zaś do wyrównania doprowadziła niepowstrzymywalna tej jesieni Katie McCabe. Wynik ten oznacza tyle, że zakładając planowe zwycięstwo Irlandii nad Gruzją w zaległym meczu pierwszej kolejki, szwedzkie piłkarki mają już pięciopunktową przewagę nad najgroźniejszymi przeciwniczkami w walce o wyjazd do Australii i Nowej Zelandii.

* – tytuł tekstu odnosi się do faktu wyprzedania wszystkich biletów na mecz Szwecja – Finlandia. Realnego kompletu na trybunach Gamla Ullevi ostatecznie się nie doczekaliśmy, choć wolnych krzesełek w istocie nie pozostało wiele.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s