Dokąd zmierza Piteå?

pif

2018 – mistrzostwo, 2019 – Liga Mistrzyń, 2020 – degradacja? W Piteå można już ogłaszać stan alarmowy (Fot. Bildbyrån)

Podsumowanie minionego weekendu na szwedzkich boiskach rozpoczniemy trochę nietypowo, bo … od dołu. Starcie dwóch mocno zaangażowanych w walkę o utrzymanie drużyn nie było porywającym widowiskiem, które będziemy pokazywać w materiałach promocyjnych kibicom z najdalszych zakątków globu, ale walki o każdy milimetr boiska na VISMA Arenie ewidentnie w nim nie zabrakło. I jak to często w przypadku takich potyczek bywa, o końcowym jej wyniku przesądził jeden mało efektowny, ale z pewnością bezcenny gol. Jego autorką, już w 12. minucie spotkania, okazała się była napastniczka angielskiego Brightonu Ini-Abasi Umotong, która sprytnie wykorzystała zamieszanie w polu karnym gości i strzałem po ziemi zmieściła futbolówkę między prawym słupkiem bramki Piteå i interweniującą Guro Pettersen. Trzeba jednak wyraźnie zaakcentować fakt, że jeśli ktoś w tym meczu zasłużył na to, aby sięgnąć po pełną pulę, to niewątpliwie były to gospodynie. Podopieczne Marii Nilsson nie stwarzały oczywiście taśmowo stuprocentowych okazji, ale właściwie od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty to one były stroną, której po prostu bardziej chciało się grać w piłkę. Świetną partię w środku pola rozgrywała Emmi Alanen, defensywę w ryzach trzymały Jennie Nordin oraz Nellie Karlsson, a Ria Öling do spółki z Amandą Johnsson Haahr raz po raz próbowały dostarczać dobre piłki dwójce mobilnych napastniczek. I nawet jeśli nie były to Himalaje futbolu, to na tle całkowicie bezbarwnych rywalek z Norrbotten piłkarki Växjö prezentowały się nadzwyczaj solidnie i w pełni zasłużenie opuściły po tej kolejce strefę spadkową. Ich miejsce pod kreską zajęły natomiast zawodniczki z Piteå i choć sensacyjne mistrzynie sprzed dwóch sezonów wciąż jak najbardziej pozostają w grze o zachowanie statusu pierwszoligowca na sezon 2021, to ich postawa w ostatnich tygodniach delikatnie mówiąc nie napawa optymizmem. Do zdobycia cały czas pozostało jeszcze aż dwanaście punktów, ale jeśli piłkarki z Norrbotten chcą aktywnie uczestniczyć w ich podziale, to muszą jak najszybciej przypomnieć sobie nie tak odległe przecież czasy, w których Piteå rok w rok była jedną z rewelacji ligi. W przeciwnym razie, na wiosnę trzeba będzie odwiedzać dawno niewidziane stadiony w Kalmarze i Sunne.

Z walki o utrzymanie nie zamierza rezygnować także mocno osłabione Örebro, które domowym meczem przeciwko Djurgården skutecznie przełamało serię ligowych porażek. Na zapewniające gospodyniom komplet punktów gole czekać musieliśmy aż do ostatniego kwadransa, kiedy to na listę strzelczyń dwukrotnie wpisała się Karin Lundin, najlepsza w tym sezonie snajperka w talii trenera Stefana Ärnsveda. Bohaterką numer jeden na Behrn Arenie była jednak 22-letnia pomocniczka Freja Olofsson, która nie tylko wykreowała obie bramkowe sytuacje, ale również dołożyła największą cegiełkę do tego, że w przekroju całego meczu to drużyna z Örebro zdominowała środek pola, co w konsekwencji okazało się kluczem do zwycięstwa. Swoje okazje na ustawienie boiskowej rywalizacji pod siebie miały rzecz jasna także sztokholmianki, ale bez zarzutu w bramce gospodyń spisywała się Mimmi Paulsson-Febo, która jeszcze przy stanie 0-0 instynktownie wybroniła chociażby niebezpieczny strzał reprezentantki RPA Lindy Motlhalo. Dobre wieści dla klubu z Närke w kontekście układu sił w dolnych rejonach tabeli płynęły także z innych aren, gdyż swoje spotkania solidarnie przegrały Umeå oraz Eskilstuna. Podopieczne Roberta Bergströma długo prowadziły z wyżej notowanym Vittsjö, ale dwa stracone w samej końcówce gole pozbawiły ich w tej rywalizacji jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Różnicą jednej bramki przegrała także Eskilstuna, którą z kolei kapitalnym strzałem z dystansu pogrążyła jedna z największych rewelacji piłkarskiej jesieni w szwedzkim futbolu Alva Selerud.

I wreszcie gra o tron, czyli korespondencyjny (jak przystało na pandemiczną rzeczywistość) wyścig o mistrzowski tytuł. O meczu w Göteborgu możemy napisać tyle, że drużyna Matsa Grena w starciu z beniaminkiem z Uppsali po prostu zrobiła swoje. W osiągnięciu oczekiwanego wyniku gospodyniom ani trochę nie przeszkodził fakt, że do boiskowej rywalizacji przyszło im przystąpić bez kontuzjowanej Julii Roddar, przeziębionej Filippy Angeldal i z niesamowicie skuteczną Rebecką Blomqvist na ławce rezerwowych. W role egzekutorek tym razem wcieliły się Stina Blackstenius oraz Pauline Hammarlund i trzeba przyznać, że obie napastniczki z zachodniego wybrzeża kolejny raz udowodniły, że całkiem dobrze znają się na swoim fachu. Ambitnym gościom nie pomógł nawet jeszcze jeden obroniony przez Emmę Holmgren rzut karny, gdyż w tej rywalizacji różnica piłkarskich potencjałów była po prostu niemożliwa do zasypania ambicją i determinacją.

A Rosengård? Tak, wydaje się to wręcz niemożliwe, ale piłkarki z Malmö właśnie straciły punkty w trzecim kolejnym ligowym meczu! Co więcej, w derbowej rywalizacji z Kristianstad ostatecznie nie udało im się uratować nawet remisu, pomimo całkowitej dominacji w końcowym kwadransie. Jeśli jednak znowu zaczyna się mecz od 0-2, to trzeba liczyć się z tym, że poniesione na początku straty nie zawsze da się odrobić. Żeby jednak była pełna jasność: to nie jest tak, że Rosengård wyłącznie na własną prośbę po raz pierwszy w historii przegrał na własnym boisku derby Skanii. To fenomenalna postawa zawodniczek z Kristianstad sprawiła, że Elisabet Gunnarsdottir ponownie mogła na koniec dnia podnieść ręce do góry w geście triumfu. Tych trzech, niesamowicie istotnych w kontekście walki o upragnioną Ligę Mistrzyń punktów, nikt piłkarkom z północno-wchodniej Skanii nie podarował, one same jej wywalczyły, wydzierając je z paszczy lwa. Tak, Rosengård miał swoje sytuacje i nie raz zachwycaliśmy się ofiarnymi interwencjami Brett Maron, czy wspaniałymi przechwytami Summanen i Rybrink. Ale przecież po drugiej stronie mieliśmy chociażby poprzeczkę Therese Åsland, czy zmarnowaną sytuację sam na sam Hailie Mace. I tutaj również możemy zastanawiać się, jak potoczyłoby się dalej to spotkanie, gdyby Kristianstad zamienił na gola choćby jedną z tych okazji. Dywagacje pozostawmy sobie jednak na długie, zimowe wieczory, a póki co skupmy się na niesamowicie ekscytującej rywalizacji o mistrzostwo, puchary i utrzymanie. Żaden z tych wyścigów nie został jeszcze rozstrzygnięty, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że sensacyjne rozstrzygnięcie w derbach Skanii może mięć przynajmniej na dwa z nich niemały wpływ.


18. kolejka w liczbach:

Gole: 15  (średnia 2.50 / mecz)

Rzuty karne: 2  (1 wykorzystany)

Żółte kartki: 17

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Eveliina Summanen (Kristianstad) – 2. minuta (vs. Rosengård)

Najpóźniejszy gol: Clara Markstedt (Vittsjö) – 90+3. minuta (vs. Umeå)

Piłkarka kolejki: Freja Olofsson (Örebro)

Gol kolejki: Alva Selerud (Linköping)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s