Zwycięstwo w stylu lagom

contentlarge

Dwa mecze i już – Szwecja w 1/8 finału (Fot. Getty Images)

Słowa lagom nie da się niestety dosłownie przetłumaczyć na żaden inny język, a szkoda, gdyż to właśnie ono najlepiej opisałoby styl, w którym kadra Petera Gerhardssona zapewniła sobie drugie zwycięstwo na francuskim mundialu. Szwedzkie piłkarki zrobiły dziś dokładnie tyle, ile trzeba było, aby już po dwóch rozegranych meczach zapewnić sobie awans do 1/8 finału. Nawet prażące z minuty na minutę coraz mocniej śródziemnomorskie słońce nie przeszkodziło naszym reprezentantkom w pokazaniu kilku zagrań, które skutecznie napędzały do jeszcze głośniejszego dopingu będącą na nicejskim stadionie w zdecydowanej większości niebiesko-żółtą część publiczności. I trochę szkoda tylko tego czystego konta Hedvig Lindahl, choć z drugiej strony ekspresyjna radość Tajek po zdobyciu honorowego gola wynagrodziła chwilowy smutek nawet szwedzkim kibicom, którzy w komplecie nagrodzili wysiłek rywalek z Azji gromkimi oklaskami.

Sam mecz nie był widowiskiem, które stanie się za kilkadziesiąt lat symbolem trwającego właśnie turnieju, ale przecież nie takie były nasze ambicje i plany. Analizując jednak boiskowe wydarzenia że szwedzkiej perspektywy, nie sposób nie zauważyć jak wiele spośród nakreślonych przez Gerhardssona zadań, zostało przez jego podopieczne zrealizowanych. Miał być gol po stałym fragmencie? Nie ma sprawy; już w 6. minucie Elin Rubensson dośrodkowała z rzutu wolnego, a Linda Sembrant wbiegła pomiędzy mające ogromne problemy z kryciem tajskie defensorki i strzałem głową otworzyła wynik spotkania. Gol po wrzutce z bocznego sektora? Odhaczone; tym razem asystowała Magdalena Eriksson, a akcję wykańczała Lina Hurtig. Swoją drugą bramkę na finałach we Francji zapisała na swoim koncie także Kosovare Asllani, choć trzeba oddać, że akurat przy tym trafieniu spory udział miała tajska golkiperka Waraporn Boomseng, która interweniowała tak nieszczęśliwie, że w wyniku jej parady futbolówka znalazła się pod nogami pomocniczki Linköping. Do tego wszystkiego dodajmy jeszcze strzał-marzenie Fridoliny Rolfö i już tych powodów do radości zebrało się całkiem sporo. Gdyby szukać po dwóch meczach mundialu jakichś minusów, to na pewno martwić może fakt, że w starciach z dwójką teoretycznie najsłabszych rywalek nie przełamała się żadna ze szwedzkich środkowych napastniczek. Blackstenius, Anvegård i Larsson w komplecie zaprezentowały się już kibicom na francuskich boiskach (w różnym wymiarze czasowym), ale żadna z nich nie znalazła jeszcze sposobu na skierowanie piłki do siatki. Dopóki regularnie strzelają inne, nie jest to podstawowym powodem do zmartwień, ale jednak trzeba podkreślić, że akurat tego elementu planu na fazę grupową nie udało się jak dotąd wykonać. Może w Hawrze klimat będzie nieco bardziej sprzyjał naszym snajperkom?

A Tajki? Cóż, one najpewniej zakończą swój mundial czwartkowym meczem przeciwko Chile, ale nie będą bynajmniej wspominać go jedynie przez pryzmat rekordowej porażki z USA. Akcja z pierwszej minuty doliczonego czasu gry, gdy Kanjana Sungngoen najpierw idealnie wyszła w tempo do prostopadłej piłki zagranej przez koleżankę, a następnie wygrała pojedynek biegowy z Lindą Sembrant i sfinalizowała kontrę swojego zespołu celnym strzałem w krótki róg bramki Hedvig Lindahl, nieprzypadkowo wzbudziła w tajskim obozie aż tak emocjonalną reakcję. Nie był to przecież pierwszy w historii gol czwartej ekipy poprzedniej edycji Pucharu Azji w finałach MŚ, ale był on z pewnością najbardziej spektakularny i na dodatek strzelony rywalowi, który jak dotąd nie opuścił żadnego mundialu. Mająca ewidentnie instynkt snajperski Sungngoen, czy też przerywająca często w brawurowym stylu szwedzkie ataki Natthakarn Chinwong z pewnością zasługują na to, aby jeszcze kiedyś zagrać na tak wielkiej imprezie, ale o tym, czy tak się stanie, zadecyduje najpewniej tajska federacja i jej podejście do reprezentacji, która naprawdę ma potencjał, aby rzucać kolejne wyzwania silniejszym od siebie. Teraz jedynie chodzi o to, aby dostrzegli to nie tylko szwedzcy kibice.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s