Kristianstad ukarane w końcówce

cupen

Puchar Szwecji pozostanie przynajmniej na rok w Göteborgu (Fot. Bildbyrån)

Dla obu zespołów był to jeden z najważniejszych meczów na przestrzeni kilku ostatnich lat. Ani Göteborg, ani Kristianstad nie posiadają w klubowej gablocie wielkiej ilości trofeów, w związku z czym finał Pucharu Szwecji był dla obu klubów doskonałą okazją, aby wreszcie zacząć ją zapełniać. Przed trzema dniami, ligowe starcie drużyn prowadzonych przez Elisabet Gunnarsdottir i Marcusa Lantza zakończyło się remisem, ale dziś zwycięzcę poznać już musieliśmy. I poznaliśmy, choć stało się to w okolicznościach, których wszyscy – bez względu na klubowe sympatie i antypatie – raczej wolelibyśmy uniknąć.

Zanim jednak byliśmy świadkami kontrowersji w doliczonym czasie gry, na wypełnionej niemal do ostatniego miejsca Valhalli obejrzeliśmy naprawdę ciekawe, piłkarskie widowisko. Pierwszy kwadrans upłynął obu ekipom na wzajemnym badaniu sił, ale gdy w 16. minucie pozostawiona bez opieki na dalszym słupku Pauline Hammarlund wykorzystała centrę Elin Rubensson i strzałem głową wyprowadziła Göteborg na prowadzenie, mecz rozkręcił się na dobre. Z zapartym tchem obserwowaliśmy taktyczną potyczkę obojga trenerów, z której bardzo długo zwycięsko wychodził szkoleniowiec z Västergötland, przede wszystkim dzięki fenomenalnej postawie ustawionego na prawej flance duetu Koivisto – Rubensson. Swoje robiła także grająca tym razem w wyjściowej jedenastce niezmordowana Natalia Kuikka, która znów udowodniła, że zawodniczki mające za sobą przeszłość w NCAA charakteryzują się kapitalnym przygotowaniem motorycznym. Wśród gospodyń podobać mogła się także Rebecka Blomqvist, która z miesiąca na miesiąc staje się piłkarką coraz bardziej wszechstronną, z czego na Valhalli nauczyli się zresztą umiejętnie korzystać. To właśnie wspomniana Blomqvist, a także kapitanka KGFC Beata Kollmats, miały najlepsze okazje ku temu, aby podwyższyć skromne, jednobramkowe prowadzenie, ale żadnej z nich nie udało się miejscowym zamienić na drugiego gola. Grający do tej pory bez większego polotu Kristianstad wciąż pozostawał więc w grze, co okazało się o tyle istotne, że od mniej więcej 60. minuty obraz meczu zaczął się diametralnie zmieniać.

Przyjezdne w końcu wychodziły zwycięsko z niezwykle istotnych przebitek w środku pola, a bliżej linii bocznych Mia Carlsson i Kajsa Törnkvist zaczęły stanowić realną przeciwwagę dla fińskiego duetu z Göteborga. Wyrównujący gol padł jednak w wyniku indywidualnego rajdu Josefine Rybrink oraz błędu Jennifer Falk, która absolutnie nie powinna wybijać przed siebie futbolówki zagranej przez obrończynię z Kristianstad. Do bezpańskiej piłki dopadła na szóstym metrze Amanda Edgren i to właśnie była pomocniczka KGFC sytuacyjnym strzałem doprowadziła do remisu. W kolejnych minutach oglądaliśmy wyrównaną grę z delikatnym wskazaniem na piłkarki ze Skanii, ale zdyscyplinowana postawa obu formacji defensywnych sprawiała, że żadna ze stron nie potrafiła wyprowadzić decydującego ciosu. Wszyscy byliśmy zatem gotowi na to, że finałowym starciem przyjdzie nam emocjonować się jeszcze przez przynajmniej trzydzieści minut, ale wtedy sprawy w swoje ręce postanowiła wziąć Pernilla Larsson, która już w doliczonym czasie gry dostrzegła domniemany faul Rybrink na Blomqvist. Ponieważ cała sytuacja miała miejsce w polu karnym, sędzia z Trollhättan wskazała na jedenasty metr, a najlepsza na boisku Elin Rubensson pewnym strzałem tuż przy słupku wprawiła kibiców z Göteborga w ekstazę. Rywalki ze Skanii nie miały już ani czasu, ani energii na to, aby poszukać wyrównującego gola, ale po ostatnim gwizdku więcej niż o pierwszym od siedmiu lat zwycięskim finale dla ekipy z zachodniego wybrzeża mówiło się o mocno kontrowersyjnej decyzji pani Larsson. Zbulwersowana trenerka Kristianstad nazwała decyzję o podyktowaniu rzutu karnego szaleństwem i przedwcześnie zakończyła swoją pomeczową wypowiedź, natomiast obóz KGFC zachowywał w ocenie tej sytuacji godną podziwu powściągliwość. W niczym nie zmienia to jednak faktu, że charakterystyczny puchar przez najbliższe dwanaście miesięcy pozostanie w Göteborgu i choć w decydującym momencie do Marcusa Lantza oraz jego podopiecznych rzeczywiście uśmiechnęła się fortuna, to trzeba jasno podkreślić, że trofeum absolutnie nie trafiło w przypadkowe ręce. A gdy opadną emocje, to bardziej niż starcie Blomqvist z Ryrbrink w szesnastce Kristianstad pamiętać będziemy rajdy Elin Rubensson, interwencje Emmy Koivisto i Taylor Leach, trafienie Julii Zigiotii przeciwko Djurgården, czy wreszcie niemal perfekcyjny mecz w fazie grupowej przeciwko Linköping. A zatem, gratulacje dla Göteborga, bo dzisiejszy wieczór należy do was!

Wynik finału Pucharu Szwecji 2019:

Göteborg – Kristianstad 2-1 (Hammarlund 16., Rubensson 90+1. (k) – Edgren 67.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s