Hat-trick Utland daje lidera

utland

Lisa-Marie Utland rozstrzelała Örebro (Fot. Christer Thorell)

Wszyscy w Örebro doskonale zdawali sobie sprawę, że w starciu z tak bezwzględnym rywalem jak Rosengård, dobre wejście w mecz może okazać się kluczem do sprawienia ewentualnej sensacji. 43 sekundy po pierwszym gwizdku Jennifer Laurin gospodynie przekonały się jednak, że pomiędzy wymyśleniem dobrego planu, a wprowadzeniem go w życie, jest całkiem spora różnica. Doświadczona Anja Mittag tak skutecznie wywarła presję na Fridę Abrahamsson, że ta nie ustrzegła się błędu, a ustawiona dziś przez trenera Jonasa Eidevalla na szpicy reprezentantka Norwegii Lisa-Marie Utland bez większych problemów umieściła futbolówkę w siatce debiutującej na boiskach Damallsvenskan Danielle Rice. O dziwo, szybko stracony gol nie podłamał piłkarek beniaminka i dosłownie chwilę później pod bramką Zeciry Musovic aż dwukrotnie doszło do ogromnego zamieszania. Okazji na odwrócenie losów meczu nie wykorzystała jednak najpierw Summanen, a następnie Braffet, a pudła te były o tyle istotne, że Rosengård jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa odzyskał kontrolę nad meczem i do końca spotkania już jej nie oddał. Zabójczo efektywna Utland jeszcze przed przerwą skompletowała na Behrn Arenie klasycznego hat-tricka, ale strzelane przez norweską napastniczkę gole były po prostu wypadkową fenomenalnej postawy całego zespołu ze Skanii. Swój zdecydowanie najlepszy mecz w koszulce Rosengård rozegrała na lewym skrzydle Kaneryd, na przeciwległej flance dzielnie sekundowała jej Troelsgaard, a prostopadłe, kilkudziesięciometrowe podania w wykonaniu Mace lub Viggosdottir były dla defensywy z Örebro nie lada wyzwaniem. W drugiej połowie przyjezdne całkowicie kontrolowały przebieg boiskowych wydarzeń, ale dla pozostawienia po sobie jeszcze lepszego wrażenia, w doliczonym czasie gry wynik na 4-0 ustaliła wspomniana już wcześniej Hailie Mace, wykorzystując przy tym swój największy atut, jakim niewątpliwie jest szybkość. Pozyskana w zimowym okienku transferowym Amerykanka niemal ośmieszyła w pojedynku biegowym byłą piłkarkę FCR Linnéę Svensson i w sytuacji sam na sam nie dała najmniejszych szans na udaną interwencję swojej rodaczce Danielle Rice.

W drugim sobotnim meczu Djurgården niespodziewanie długo męczył się na Påskbergsvallen z beniaminkiem z Kungsbacki. Starcie w Varbergu rozpoczęło się po myśli Joela Riddeza i jego podopiecznych, gdyż już w 4. minucie kombinacyjna akcja Olivii Schough z Mią Jalkerud przyniosła gościom prowadzenie, ale ci, którzy oczekiwali kolejnych goli dla piłkarek ze Sztokholmu, przeżyli spore rozczarowanie. Żeby było jeszcze ciekawiej, na mniej więcej kwadrans przez zakończeniem spotkania Ida Petterson zaskoczyła niesygnalizowanym lobem Gudbjörg Gunnarsdottir i przez krótką chwilę na Påskbergsvallen zapachniało sporego kalibru sensacją. Jeszcze jeden błysk geniuszu duetu Schough – Jalkerud sprawił jednak, że nieplanowanej straty punktów udało się gościom uniknąć, choć – paradoksalnie – pierwszy zwycięski mecz Djurgården w sezonie 2019 okazał się jednocześnie tym najsłabszym.

Niedzielne granie rozpoczęliśmy w deszczowym Vittsjö, gdzie miejscowe piłkarki drugi raz z rzędu okazały się lepsze od faworyzowanego Linköping i – podobnie jak przed rokiem – ich zwycięstwo znów było bezdyskusyjne. Trzy punkty ekipie prowadzonej przez Thomasa Mårtenssona zapewniły trafienia De Jongh oraz Bott, ale gdyby zawodniczki z północnej Skanii były choć trochę bardziej skuteczne, to porażka dotychczasowych liderek Damallsvenskan byłaby zdecydowanie bardziej dotkliwa. Fani z Östergötland mogą oczywiście żałować, że jeszcze przy stanie 0-0 sędzia nie podyktowała ewidentnej jedenastki za faul D’Angelo na Blackstenius, choć chyba nawet oni, gdy już opadną emocje, przyznają, że Linköping nie zasługiwał w tym meczu choćby na remis. Po kapitalnym widowisku punktami podzieliły się natomiast Kristianstad i Göteborg, co jeszcze bardziej zaostrzyło apetyty kibiców (szczególnie tych neutralnych) przed środowym rewanżem w finale Pucharu Szwecji. Po stronie gospodyń na listę strzelczyń wpisały się dziś Ivarsson oraz Gudmundsdottir, ale fenomenalna postawa fińskiej wahadłowej Emmy Koivisto pozwoliła drużynie Marcusa Lantza uniknąć pierwszej w sezonie porażki. Reprezentantka Suomi najpierw sama znalazła sposób na pokonanie dobrze dysponowanej Brett Maron, a następnie obsłużyła świetnym podaniem nabiegającą z głębi pola Julię Zigiotti. W ostatnim meczu dnia o końcowym wyniku przesądził jeden, zdobyty już w 5. minucie gol. A że jego autorką była Emmi Alanen, to przetrzebione kontuzjami Växjö nieoczekiwanie wywiozło z Tunavallen trzy bezcenne oczka, przeskakując dzięki temu swoje dzisiejsze rywalki w ligowej tabeli. Kto by się spodziewał, że po ciężkim laniu od LFC na inaugurację, defensywa ze Småland w dwóch kolejnych spotkaniach zachowa czyste konto. Choć z drugiej strony nie zapominajmy, że wciąż mówimy o Damallsvenskan, a tu niemożliwe naprawdę nie istnieje.


Komplet wyników:

Örebro – Rosengård 0-4 (Utland 1., 34., 42., Mace 90+1.)

Kungsbacka – Djurgården 1-2 (Pettersson 77. – Jalkerud 4., Schough 86.)

Vittsjö – Linköping 2-0 (De Jongh 35., Bott 77.)

Kristianstad – Göteborg 2-2 (Ivarsson 41. (k), Gudmundsdottir 44. – Koivisto 21., Zigiotti 60.)

Eskilstuna – Växjö 0-1 (Alanen 5.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s