Remis na zakończenie

can_swe_anvegard

Anna Anvegård dała bardzo udaną zmianę w meczu z Kanadą (Fot. SvFF)

Choć starcie Szwedek z Kanadyjkami nie było finałem turnieju o Puchar Algarve, to właśnie ono prezentowało się zdecydowanie najciekawiej spośród wszystkich meczów rozgrywanych ostatniego dnia imprezy na portugalskim wybrzeżu. Wielkiego, piłkarskiego widowiska na stadionie nieopodal Faro tym razem się jednak nie doczekaliśmy, a bezbramkowy remis to chyba najbardziej sprawiedliwe rozstrzygnięcie tej mało ekscytującej potyczki. Jeśli ktoś bardziej zasłużył dziś na odniesienie zwycięstwa, to z pewnością były to przejawiające zdecydowanie większą aktywność Kanadyjki, ale i one nie stworzyły sobie aż tylu klarownych okazji, aby móc narzekać na wyjątkowy brak szczęścia. Trenera Kennetha Heinera-Møllera niewątpliwie ucieszył za to fakt, że w piątym tegorocznym meczu kanadyjska defensywa ani razu nie dała się zaskoczyć. Wspaniała seria 450 minut bez utraty choćby jednego gola pokazuje, że ekipa z Ameryki Północnej jest obecnie niewygodnym rywalem dla każdego i ewentualne wpadnięcie na nią podczas fazy pucharowej francuskiego mundialu w żadnym razie nie będzie oznaczać łatwej przeprawy.

Peter Gerhardsson postawił dziś na nieco eksperymentalne ustawienie z linią obrony złożoną z czterech nominalnych stoperek, ale Amanda Ilestest oraz Magdalena Eriksson udowodniły, że ten szalony z pozoru pomysł nie był do końca pozbawiony sensu. Co więcej, to ustawione dziś bliżej bocznych sektorów boiska defensorki długimi minutami prezentowały się lepiej od grającego centralnie duetu Fischer – Sembrant, gdyż szczególnie piłkarka Montpellier miała sporo problemów z zatrzymaniem niezwykle ruchliwej Nichelle Prince. Braki szybkościowe szwedzkich weteranek na pewno są jednym z czynników, który każe sztabowi szkoleniowemu rozważać kilka wariantów optymalnego zestawienia formacji defensywnej, ale na dzień dzisiejszy wydaje się wręcz nieprawdopodobne, aby jednym z jej filarów nie była w czerwcu prezentująca się zdecydowanie najsolidniej z tego grona Eriksson. Defensorka Chelsea także w starciu z Kanadą zanotowała kilka udanych interwencji, a wspomniana Ilestedt dzielnie jej sekundowała, między innymi ratując po przerwie reprezentację Szwecji przed utratą pewnego gola.

Wielkiego meczu nie rozegrała dziś również Kosovare Asllani, która jednak nawet w niepełnej dyspozycji była niezwykle ważnym elementem szwedzkiej drugiej linii. Warto odnotować również dobrą zmianę rekonwalescentki Anny Anvegård, która pojawiła się na placu na kwadrans przed końcem właśnie w miejsce Kosse i wniosła do gry zdecydowanie najwięcej spośród wszystkich rezerwowych. Swego dnia wyjątkowo nie miały za to obie szwedzkie dziewiątki; zarówno Stina Blackstenius jak i Mimmi Larsson tak wiele razy były skutecznie neutralizowane przez Kadeishę Buchanan, że niewykluczone, iż któraś z nich będzie dziś w nocy miała koszmary ze stoperką Lyonu w roli głównej. W pełni usatysfakcjonowane ze swojej postawy nie mogą być także skrzydłowe, bo choć udało im się wygrać kilka newralgicznych przebitek i pojedynków biegowych, to żaden z nich nie doprowadził do poważnego zagrożenia w szesnastce Stephanie Labbé. Najbliżej pokonania byłej golkiperki Piteå, Örebro i Linköping szwedzkie piłkarki były po jednym ze stałych fragmentów gry, kiedy to w wyniku sporego zamieszania futbolówka znalazła się pod nogami Nilli Fischer. Strzał kapitanki Wolfsburga zatrzymał się jednak na poprzeczce.

Nieco częściej dogodne okazje stwarzały sobie Kanadyjki, ale ani Prince, ani Beckie, ani nieustannie goniąca za rekordem strzeleckim Abby Wambach Sinclair nie znalazły dziś sposobu na pokonanie Hedvig Lindahl. Bramkarka Chelsea, zupełnie jak za dawnych lat, skutecznie interweniowała nie tylko na linii, ale także poza polem karnym i choć znów (zupełnie jak wtedy!) przy kilku jej wyjściach delikatnie zadrżało nam serce, to czyste konto udało się zachować do ostatniego gwizdka Anny-Marie Keighley. W doliczonym czasie pierwszej połowy podopiecznym trenera Heinera-Møllera udało się wprawdzie jeden, jedyny raz umieścić piłkę w szwedzkiej bramce, ale czujna, nowozelandzka sędzia słusznie dopatrzyła się chwilę wcześniej pozycji spalonej Jessie Fleming. Więcej razy nasze defensywa rozmontować się już nie dała, ale Peter Gerhardsson i tak nie był zadowolony z postawy swoich piłkarek na portugalskim turnieju. Musimy poprawić każdy aspekt, musimy być lepsi w ofensywie, w defensywie, w konwersji gry i przede wszystkim przy stałych fragmentach – powiedział szwedzki selekcjoner i niech te słowa staną się mottem, które będzie towarzyszyć nam aż do mundialu. Czasu na dokonanie poprawek pozostaje coraz mniej, ale na szczęście wciąż go mamy.

* Po zakończeniu meczu odbył się konkurs rzutów karnych (według formatu ABBA), który wyłonił trzeci zespół tegorocznego turnieju o Puchar Algarve. Jedenastki skuteczniej wykonywały Kanadyjki, zwyciężając w tym elemencie w stosunku 6-5.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s