Witamy w Damallsvenskan – Örebro

smusohlsson

Wiosną znów spotkamy się w Damallsvenskan z piłkarkami z Örebro (Fot. Rasmus Ohlsson)

Sezon 2017 z całą pewnością nie był specjalnie udany dla klubu z Örebro. No dobrze, nie ma sensu silić się na przesadną delikatność – rok temu kibice z Behrn Areny przeżyli za sprawą swoich piłkarek prawdziwy koszmar. Drużyna, która zaledwie dwa lata wcześniej toczyła wyrównane boje ze słynnym PSG o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń (1-1 w dwumeczu i awans Francuzek dzięki bramce strzelonej na wyjeździe), w sposób całkowicie niewytłumaczalny przestała grać w piłkę i zakończyła rok na ostatnim miejscu w tabeli Damallsvenskan. Takiego obrotu sprawy nie przewidział absolutnie nikt, bo choć ze składu, który jesienią 2014 świętował wicemistrzostwo Szwecji ubyło kilka zawodniczek, to na ich miejsce sprowadzono przecież inne, mające zagwarantować przynajmniej podobny – jeśli nie wyższy – poziom. Niestety, prowadzony przez czworo trenerów na przestrzeni kilkunastu miesięcy zespół zupełnie się roztroił, a Carola Söberg, Marina Pettersson-Engström, Lisa Dahlkvist, Michelle De Jongh, Julia Spetsmark i spółka nie potrafiły uratować dla Örebro ekstraklasy. 12. listopada 2017 rozpoczęła się więc próba charakteru klubu, który na najwyższym szczeblu rozgrywkowym spędził szesnaście poprzednich lat.

Tuż po spadku zastanawiałem się, którą z dróg obierze teraz ten zasłużony dla szwedzkiej piłki klub. Najbardziej prawdopodobne opcje były tak naprawdę dwie: walka o błyskawiczny powrót do krajowej elity lub równie błyskawiczny zjazd ze szczebla centralnego. Ostatnie lata nauczyły nas, że życie spadkowicza z Damallsvenskan nie należy do najłatwiejszych, a realia Elitettan diametralnie różnią się od tych panujących na drugim szczeblu rozgrywkowym na przykład w Niemczech. Wystarczy wykonać jeden telefon do Möldnal lub Sztokholmu, aby zrozumieć, jak cienka jest linia, na której balansują każdego roku dwa kolejne kluby. Na Behrn Arenie doskonale zdawali sobie z tego sprawę i w pełni świadomie podjęli wyzwanie. Niespełna rok później możemy powiedzieć, że zakończyło się ono stuprocentowym powodzeniem.

W przypadku Örebro trudno wskazać jeden moment, który byłby wyraźnym przełomem w kwestii walki o powrót do krajowej elity. Bliżej bylibyśmy chyba nawet stwierdzenia, że efekty przyniosło dwanaście miesięcy wytężonej pracy, podczas których wszystkie osoby związane z klubem zjednoczone były w jednym celu. Nawet punkty w lidze ekipa prowadzona sprawną ręką Stefana Ärnsveda zdobywała zadziwiająco regularnie; nie przytrafił się jej podczas sezonu ani jeden głębszy kryzys, ale od czasu do czasu zdarzały się pojedyncze wpadki. Oczywiście, bez większego problemu da się wskazać mecze, które w pamięci kibiców pozostaną na dłużej (3-3 w Kungsbace, wyjazdowe zwycięstwo nad Umeå, czy dwumecz z Kvarnsveden), ale jednak słowem, które jako pierwsze przychodzi na myśl przy podsumowaniu sezonu w wykonaniu Örebro jest solidność. To właśnie ona pozwoliła uzbierać taką liczbę punktów, aby przez niemal całą rundę jesienną skutecznie odpierać ataki peletonu prowadzonego przez amerykańskiego beniaminka z Lidköping.

Skoro jesteśmy już przy piłkarkach z USA, to trzeba zaznaczyć, że w kadrze Örebro także ich nie brakowało. Addison Steiner stworzyła wraz ze swoją rodaczką Courtney Strode prawdopodobnie najbardziej interesujący duet napastniczek na zapleczu szwedzkiej ekstraklasy, a pierwsza z wymienionych była autorką wszystkich najważniejszych goli na drodze do upragnionego awansu. Swoje zrobiła także dowodzona przez Fridę Abrahamsson, a także ustawianą najczęściej na szóstce jej imienniczkę Svensson formacja defensywna, a w bramce lepsze i gorsze momenty (ale jednak ze zdecydowaną przewagą tych pierwszych) miewała Mimmi Paulsson-Febo. Wydaje się, że chyba największe rezerwy wciąż posiada mocno odmłodzona po spadku z Damallsvenskan druga linia i choć przesunięcie Freji Olofsson nieco wyżej okazało się naprawdę celnym posunięciem, to właśnie wśród pomocniczek możemy spodziewać się najbardziej spektakularnych roszad w zimowym okienku transferowym. Na to przyjdzie jednak jeszcze czas i pora, a póki co życzymy udanego, spokojnego i wesołego powrotu ze Västerås, a następnie hucznej, w pełni zasłużonej fety. A już wiosną – po naprawdę krótkiej przerwie – znów będę miał przyjemność zaprosić was na pierwszoligowe relacje z Behrn Areny. Trochę tęskniliśmy, ale dobrze, że już wróciłyście:

KIF Örebro – witamy w Damallsvenskan!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s