Nie budźcie Piteå ze snu!

pa

Niemożliwe nie istnieje? Nie w tej lidze! Piteå znów o krok bliżej tytułu (Fot. Petra Älvstrand)

To była Damallsvenskan w najlepszym wydaniu! Choć na termometrach było zaledwie dziewięć stopni, na wypełnionej do ostatniego miejsca LF Arenie nikt nie odczuwał chłodu. Piłkarki z Piteå i Linköping wspólnie stworzyły widowisko, które okazało się nie tylko najciekawszym pojedynkiem dziewiętnastej kolejki, ale i mocnym kandydatem do miana meczu roku. Lider ostatecznie pokonał ustępującego mistrza 4-2, w związku z czym po ostatnim gwizdku naprawdę dobrze prowadzącej te zawody Pernilli Larsson cieszyć mogły się wyłącznie gospodynie, ale na wielkie słowa uznania zasłużyły dziś obie ekipy.

Zarówno Stellan Carlsson, jak i Olof Unogård zgodnie podkreślali, że starcie na LF Arenie może mieć kluczowe znaczenie dla układu sił w górnej połówce tabeli. Mocno pomylili się jednak ci, którzy w związku z powyższym oczekiwali od obu zespołów zachowawczej gry. Od pierwszych minut oglądaliśmy bowiem rywalizację na bardzo dużej intensywności i choć na stadionie w Norrbotten nikt nie odstawiał nogi, to w żadnym razie nie był to typowy mecz walki. Najpierw ukąsiły gospodynie; Maja Kildemoes pozostawiła zdecydowanie zbyt dużo miejsca szarżującej prawą flanką Lenie Blomkvist, a ta dośrodkowała idealnie na głowę Niny Jakobsson. Debiutująca na pierwszoligowych boiskach Julia Nyström (Stephanie Labbé przygotowuje się z reprezentacją Kanady do mistrzostw strefy CONCACAF) nie miała w tej sytuacji nic do powiedzenia. W Piteå nie zdążyli się dobrze nacieszyć świetnym otwarciem, a kilkadziesiąt sekund później, po niemal bliźniaczej akcji, ponownie mieliśmy remis. Tym razem w rolach głównych wystąpiły dwie rekonwalescentki grające w barwach LFC; asystowała Johanna Rasmussen, a skuteczną główką popisała się Lina Hurtig. Rollercoaster pod kołem podbiegunowym trwał w najlepsze i po niedługiej chwili Hurtig raz jeszcze umieściła futbolówkę w bramce Cajsy Andersson. Radość gości okazała się jednak przedwczesna, gdyż asystentka pani Larsson prawidłowo odgwizdała pozycję spaloną jedenastokrotnej reprezentantki Szwecji.

Po takim ładunku emocjonalnym w pierwszym kwadransie mogliśmy się zastanawiać, czy oba zespoły będą w stanie utrzymać ten ekstremalnie wysoki poziom przez dziewięćdziesiąt minut. Czasu na takie rozważania nie było jednak wiele, bo mecz trwał, a żadna ze stron nie wykazywała najmniejszych oznak fizycznego lub mentalnego zmęczenia. Najpierw stuprocentową okazję pod bramką Nyström zmarnowała Janogy, następnie po drugiej stronie boiska doskonale ustawiona Aronsson wygarnęła niechybnie zmierzającą do bramki piłkę z linii bramkowej, aż wreszcie to gospodynie wyprowadziły kolejny, skuteczny cios. Jak to często w ich przypadku bywa, zaczęło się od rzutu rożnego wykonywanego przez June Pedersen, który wprowadził popłoch w poczynania defensywy z Linköping, a skończyło na strzale głową potrafiącej wykorzystywać takie okazje Julii Karlernäs. 2-1 i znów to Piteå znalazło się bliżej upragnionego zwycięstwa.

Początek drugiej połowy to ponownie wzajemna wymiana uprzejmości w postaci strzałów i dośrodkowań, ale z tą różnicą, że tym razem to przyjezdnym udało się wykorzystać jedną ze stworzonych przez siebie okazji. Ellen Löfqvist straciła piłkę w strefie, w której pod żadnym pozorem nie powinna tego robić, a Hurtig zrewanżowała się Rasmussen za asystę sprzed kilkudziesięciu minut. Cała zabawa znów rozpoczynała się więc od nowa, ale … nie na długo, gdyż po czterech minutach Piteå znów wyszło na prowadzenie. Katastrofalny w skutkach błąd popełniła niedoświadczona Nyström, która wypuściła z rąk futbolówkę po centrostrzale Cecilii Edlund i Linköping raz jeszcze musiał odrabiać straty. Podobnie jak przed przerwą, podopieczne Olofa Unogårda postanowiły odpowiedzieć błyskawicznie, ale kapitalna parada Cajsy Andersson uchroniła zespół z Norrbotten przed utratą trzeciego gola. Sytuacja ta była o tyle kluczowa, że zamiast 3-3 po chwili zrobiło się 4-2. Jeszcze jeden korner Pedersen, jeszcze jedno potężne zamieszanie w szesnastce i jeszcze jeden raz najlepiej odnalazła się w nim Karlernäs. Sytuacja mistrzyń Szwecji robiła się coraz trudniejsza, ale Linköping nie w żadnym razie zamierzał tracić dziś resztek szans na obronę tytułu. Losy meczu odwrócić próbowała między innymi znajdująca się ostatnio w fenomenalnej dyspozycji Kosovare Asllani, ale jej strzał – podobnie jak próba Emmy Lennartsson – wylądował zaledwie na słupku bramki Andersson. Bliska szczęścia była także rezerwowa Alidou D’Anjou, lecz jej również nie udało się strzelić tak ważnego od strony psychologicznej gola kontaktowego.

Mecz zbliżał się ku końcowi, z powodu urazów murawę przedwcześnie opuściły Rasmussen oraz Oskarsson (Jakobsson pomimo ogromnego bólu w kolanie powróciła na boisko), ale tablica wyników niezmiennie informowała nas o dwubramkowej przewadze Piteå. Jeszcze seria rzutów rożnych dla gości, jeszcze strzał Filippy Angeldahl, jeszcze siedem doliczonych minut i … LF Arena eksplodowała po raz piąty tego popołudnia! Rewelacja rozgrywek zaskoczyła nas kolejny raz i w nagrodę przynajmniej przez najbliższe dwa tygodnie pozostanie na szczycie tabeli Damallsvenskan. A meta tego absolutnie niepodrabialnego sezonu 2018 zaczyna już powoli majaczyć w oddali …

******

Swoje zadanie nie bez problemu wykonali dziś dwaj inni pretendenci do mistrzowskiego tytułu. Rosengård po dwóch golach Anji Mittag pokonał w derbach Skanii ambitne Vittsjö, a Göteborg w ostatnich dwudziestu minutach rozstrzelał beniaminka z Kalmar. O trzy punkty wzbogaciło się także dzielnie walczące o pozostanie w Damallsvenskan Limhamn Bunkeflo, które okazało się o jedną bramkę lepsze od Växjö. Zwycięskiego gola dla klubu z Malmö w piątej minucie doliczonego czasu gry strzeliła osiemnastoletnia Julia Welin, dla której było to premierowe trafienie na tym poziomie rozgrywek. Kończący się weekend nie był za to udany dla obu pierwszoligowców ze stolicy; Hammarby nie sprostało na własnym boisku wciąż pozostającemu w grze o tytuł Kristianstad (choć trzeba zaznaczyć, że pani Lovisa Johansson nie uznała prawidłowego gola dla Bajen), a grający bez Gudbjörg Gunnarsdottir Djurgården uległ na Tunavallen miejscowej Eskilstunie.

Komplet wyników:

Hammarby – Kristianstad 0-1 (Edgren 44.)

Limhamn Buynkeflo – Växjö 2-1 (Hönnudottir 70., J. Welin 90+5. – Anvegård 9.)

Vittsjö – Rosengård 1-2 (Benediktsson 53. – Mittag 45+1., 62.)

Göteborg – Kalmar 5-1 (Zigiotti 15., Schough 26., Blomqvist 67., 81., Hammarlund 77. – Gunther 30.)

Piteå – Linköping 4-2 (Jakobsson 6., Karlernäs 42., 64., Edlund 58. – Hurtig 8., Rasmussen 53.)

Eskilstuna – Djurgården 3-1 (Larsson 14. (k), 51., Tunturi 57. – Jalkerud 52.)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s