Dzień wielkiej próby

632@60

Kapitanka i wicekapitanka – to one mają poprowadzić zespół do awansu (Fot. Bildbyrån)

Jeszcze kilkanaście godzin i wszystko stanie się jasne. Siedem europejskich reprezentacji będzie pewnych wyjazdu na francuski mundial, cztery kolejne zaczną przygotowywać się do październikowych baraży, a cała reszta będzie musiała pogodzić się z tym, że najbliższa szansa pokazania się na najważniejszym turnieju w piłkarskim kalendarzu nadarzy się dopiero latem 2023. W której grupie znajdzie się kadra Petera Gerhardssona? Cóż, sytuacja jest o tyle interesująca, że właściwie każdy scenariusz wydaje się nie tyle możliwy, co po prostu prawdopodobny. Od pełni szczęścia dzieli nas na ten moment jeden punkt i to właśnie on stanowi różnicę między sukcesem i klęską eliminacyjnej kampanii. Przywieźć musimy go jednak z terenu, na którym nigdy nie grało nam się łatwo, a do tego wszystkiego gramy przecież z rywalkami w pełni świadomymi otwierającej się właśnie przed nimi ogromnej szansy.

Doskonale pamiętam, jak w przeddzień debiutu obecnego selekcjonera, w zaciszu hotelowego pokoju kreśliłem różne wizje losów szwedzkiej kadry w kolejnych miesiącach. Rzeczywistość oczywiście tradycyjnie sobie z tych moich rozważań zakpiła, ale koniec końców i tak doszliśmy do punktu, w którym planowałem się znaleźć niemal dokładnie rok później. Nie spodziewałem się nagłej ulewy, która skutecznie zamieniła murawę w Varazdinie w błotnistą masę, nie przypuszczałem, że konflikt duńskich piłkarek z ich własną federacją przybierze aż tak ekstremalną formę, nie wkalkulowałem w swoje wyliczenia lwowskiej tragedii i Chorwacji trzymającej korzystny wynik w Viborgu aż do 92. minuty, ale w stu procentach sprawdziło się to, że zwycięzcę grupowej rywalizacji wyłoni dopiero ostatni jej mecz. Po dwunastu miesiącach cierpliwego ciułania punktów, dziewięćdziesiąt minut twardej, boiskowej walki zadecyduje o tym, kto pojedzie latem do Francji. Tak miało być i tak właśnie będzie.

Nie mam pojęcia kto zagra dziś lepiej, ani do kogo częściej będzie uśmiechać się fortuna. Rozważania na temat siły duńskiej ofensywy i szwedzkiej defensywy, które tak chętnie wygłaszaliśmy w ostatnich tygodniach (dopóki inni chcieli nas słuchać), już za moment staną się w zasadzie całkowicie bezprzedmiotowe. Liczyć będzie się tylko to, czy znajdująca się obecnie w wyśmienitej dyspozycji Kosovare Asllani odda strzał życia, czy Caroline Seger popisze się asystą, którą będziemy wspominać latami oraz czy Stina Blackstenius wykorzysta tę jedną, bramkową okazję. No i jeszcze to, czy w końcu uda się coś trafić po stałym fragmencie. Szanse wydają się być nawet spore, ponieważ podczas tego zgrupowania ćwiczone na treningach rzuty wolne i rożne wychodziły szwedzkim piłkarkom … fatalnie. Dotychczas najczęściej bywało tak, że podczas treningów wpadało niemal wszystko, a podczas meczów nic – może zatem czas odwrócić tę prawidłowość o sto osiemdziesiąt stopni?

Wielka gra rozpocznie się już dziś o godzinie 17:00. Pozostaje zatem życzyć powodzenia obu drużynom i mocniej zacisnąć kciuki za zespół Petera Gerhardssona. Umiejętności indywidualne są raczej po stronie rywalek, wypełnione po brzegi trybuny stadionu w Viborgu także będą pomagać im, ale … to wszystko nie może się tak po prostu za chwilę skończyć. W Varazdinie ustaliliśmy przecież, że przystanek końcowy dla tej grupy znajduje się w Lyonie, a nie gdzieś w środkowej Jutlandii.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s