Stockholm United FC – utopia czy fanaberia?

Jeden klub w całej stolicy. Czy to w ogóle może się udać?

W ostatnich tygodniach sporo uwagi poświęca się klubom, które jeszcze nie powstały lub dopiero zaczynają się formować. Wpisując się w ten trend, zajmiemy się więc drużyną, której prawdopodobnie nigdy nie ujrzymy na szwedzkich boiskach, choć o jej powstaniu mówi się już od kilkunastu lat. Pierwsza, bardzo jeszcze wówczas luźna wzmianka o Stockholm United pojawiła się na początku obecnego wieku i – co było w sumie łatwe do przewidzenia – od razu wzbudziła mnóstwo kontrowersji. Zwolennicy powstania nowego tworu na piłkarskiej mapie przekonywali, że jest to jedyny sposób na to, aby Sztokholm wciąż liczył się w walce o mistrzowski tytuł, ale entuzjazmu ekspertów nie podzielały ani piłkarki stołecznych klubów, ani ich kibice.

Tej wiosny o zjednoczeniu klubów ze stolicy znów zrobiło się głośno i choć żaden z zespołów nie wyraził bezpośredniego zainteresowania tematem, to i tak cała dyskusja rozpoczęła się na nowo. Okazja trafiła się o tyle świetna, że w barwach Djurgården, Hammarby, AIK czy Älta występuje obecnie wiele młodzieżowych reprezentantek kraju, na bazie których miałaby zostać zbudowana drużyna będąca w stanie za kilka lat rzucić wyzwanie nawet potentatowi z Malmö. Trudno zaprzeczyć, że perspektywa obejrzenia Rytting Kaneryd, Oskarsson, Angeldahl i Kullashi w jednym klubie jest z wielu powodów niezwykle kusząca, ale czy aby na pewno na tyle, żeby przeprowadzać dla niej prawdziwą rewolucję, na dodatek wcale nie pozbawioną ofiar? Nie możemy bowiem zapominać, że stworzenie sztokholmskiej drużyny marzeń niosłoby za sobą szereg zdecydowanie mniej przyjemnych konsekwencji, do których zaliczyć trzeba między innymi:

– utrata tożsamości wielu zasłużonych klubów. Wszyscy mamy jeszcze świeżo w pamięci fenomenalną atmosferę podczas derbów Hammarby – Djurgården, a przecież rywalizacja obu wymienionych ekip z AIK wzbudza nie mniejsze emocje. Ewentualna fuzja tak utytułowanych zespołów z tak bogatą historią byłaby z pewnością wydarzeniem bez precedensu i musimy liczyć się z tym, że pozbawiłaby nas (a przede wszystkim kibiców ze Sztokholmu) wielu piłkarskich wzruszeń, których nie da się zastąpić nawet walką o mistrzostwo oraz występami w europejskich pucharach.

– mniej miejsca dla piłkarek. Nawet gdyby klubom pozwolono zachować swój system szkolenia, a ten w stolicy jest przecież na najwyższym poziomie, matematyki nie da się oszukać. W momencie przejścia do seniorskiej piłki, zawodniczki wszystkich akademii musiałyby rywalizować o miejsce w kadrze jedynego stołecznego zespołu grającego na szczeblu centralnym. Tym, którym nie udałoby się przejść tej niezwykle brutalnej selekcji, zostawałyby w zasadzie trzy wyjścia: wyjazd z miasta, kontynuowanie kariery na co najwyżej trzecim poziomie rozgrywkowym lub definitywne jej zakończenie. Biorąc pod uwagę, że w składzie Stockholm United kilka miejsc należałoby zarezerwować dla piłkarek zagranicznych, można założyć, że zaszczytu gry dla najważniejszego klubu w mieście dostąpiłaby co najwyżej jedna wychowanka lokalnych szkółek z każdego rocznika. Biorąc pod uwagę specyfikę Sztokholmu, jest to niewątpliwie zatrważająca prognoza.

– brak identyfikacji z klubem. Chociażby z Ameryki Południowej możemy kojarzyć przypadki dołączania nadprogramowych drużyn lub nawet reprezentacji młodzieżowych do rozgrywek ligowych. Możemy oczywiście dyskutować, na ile było to rozsądne, ale znamienne jest to, że żaden z takich eksperymentów ostatecznie nie przetrwał próby czasu. Czy ich los podzieliłby Stockholm United? Istnieje spore ryzyko, że tak by się właśnie stało, gdyż we współczesnych realiach trudno funkcjonować przedsiębiorstwu, z którym absolutnie nikt się nie identyfikuje. A to, że nowy twór na piłkarskiej mapie stolicy raczej nie zyskałby natychmiastowej sympatii kibiców i samych zawodniczek, jest akurat całkowicie pewne.

– dom budowany od dachu. Nawet gdyby przyjąć optymistyczny scenariusz, w którym nowa drużyna zostaje zgłoszona do rozgrywek i kończy swój debiutancki sezon na przyzwoitym miejscu w tabeli, wciąż istniałoby zagrożenie, że przy pierwszym mocniejszym podmuchu wiatru, cała misternie stawiana konstrukcja rozpadnie się jak domek z kart. Stockholm United niezmiennie pozostawałby bowiem klubem nie posiadającym jakichkolwiek solidnych fundamentów, które w godzinie kryzysu zapewniłyby ciągłość funkcjonowania. To właśnie dzięki budowanym przez lata strukturom, pomimo olbrzymich turbulencji na powierzchni utrzymały się między innymi Jitex, Gideonsberg oraz Tyresö. Z prawdopodobieństwem bliskim pewności możemy zakładać, że w analogicznej sytuacji Stockholm United zniknąłby w niebycie pamięci.

Póki co, wszystko wskazuje jednak na to, że powyższe rozważania na zawsze pozostaną jedynie w sferze domysłów i nigdy nie dowiemy się, jak poradziłaby sobie w Damallsvenskan drużyna Zjednoczonych ze Sztokholmu. Przypominając sobie najbardziej efektowne momenty niedawnego spektaklu na Zinkendamms IP aż chciałoby się dodać – i całe szczęście!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s