Dylematy szwedzkiej bramki

Fotboll, Dam, F19 Landskamp, Sverige - Norge

Fot. Bildbyrån

Kiksy Emmy Holmgren oraz Zeciry Musovic w pierwszych dwóch kolejkach nowego sezonu Damallsvenskan sprawiły, że znów niczym bumerang powrócił na tapet temat obsady szwedzkiej bramki w nie tak bardzo odległej przyszłości. Jak dotąd, przekazywanie pałeczki wśród golkiperek w zasadzie zawsze przebiegało niezwykle płynnie i bez większej szkody dla kadry w szerszym ujęciu. Nawet zakończenie reprezentacyjnych karier przez takie wirtuozki jak Leidinge czy Jönsson nie spowodowało wybuchu paniki, gdyż każda z nich przekazywała bluzę z numerem jeden w naprawdę godne ręce. Obecnie na horyzoncie pojawiło się jednak całkiem realne zagrożenie, że towarzyszący nam odkąd sięgamy pamięcią błogi spokój może wkrótce zostać poważnie zakłócony. Czy rzeczywiście istnieją realne przesłanki, aby bać się tego, jak może wyglądać życie po Hedvig Lindahl?

Analizę problemu rozpocznijmy może od informacji pozytywnych. Po pierwsze, choćby nie wiem jak starali się zakrzywić czasoprzestrzeń w Monachium, Paryżu lub Manchesterze, według stanu na kwiecień 2017, najlepsza golkiperka Europy jest Szwedką. Po drugie, Hedvig Lindahl nie zamierza jeszcze wybierać się na emeryturę i jeśli tylko będzie potrafiła utrzymać aktualną formę, to jej występy przyniosą nam jeszcze sporo radości. Po trzecie, bramkarka Chelsea jest najlepszym przykładem na to, że akurat na tej pozycji osiągnięcie szczytowej formy już po trzydziestych urodzinach nie jest wcale niczym nadzwyczajnym. W dalszej części rozważań skupimy się jednak na tym, jak przedstawia się teraźniejszość i przyszłość szwedzkiej bramki, gdybyśmy – z dowolnej przyczyny – nie mogli w danym momencie skorzystać z zazwyczaj niezawodnego planu A.

Nazwiska Holmgren i Musovic przywołałem na samym wstępnie nieprzypadkowo, wszak to właśnie te piłkarki były – i wciąż właściwie są – uważane za największe talenty ostatnich lat wśród szwedzkich golkiperek. Obie były gwiazdami roczników młodzieżowych, obie zanotowały całkiem obiecujące wejście do seniorskiej piłki i obu wróżono szybki przeskok do pierwszej reprezentacji. W tym aspekcie są więc w jakimś sensie do siebie podobne, ale na co dzień różni je niemal wszystko. Zawodniczka z Malmö przedstawiła się światu fenomenalnym występem w pechowo przegranym przez jej klub dwumeczu z Wolfsburgiem, co już samo w sobie jest potwierdzeniem, że przesadny strach i respekt przed nawet najbardziej utytułowanymi rywalkami są jej niemal zupełnie obce. Zecira Musovic nie boi się nie tylko wielkich meczów, ale także wielkich marzeń, w związku z czym przed kanadyjskim mundialem otwarcie przyznawała, że liczy na powołanie do kadry Pii Sundhage, a jego brak okazał się dla niej dużym rozczarowaniem.  Zdecydowanie bardziej tradycyjnym torem rozwijała się natomiast kariera Emmy Holmgren, która budowała swoje nazwisko równą i solidną grą w barwach występującej na zapleczu ekstraklasy Uppsali. To właśnie na drugoligowych boiskach pokazała, że niewątpliwie posiada papiery na granie, a wszyscy, którzy znają specyfikę Elitettan, zgodzą się chyba co do tego, że nie jest to delikatnie mówiąc najłatwiejsza liga dla bramkarek. Problemem Emmy jest jednak odpowiednie przygotowanie mentalne; o ile dla Musovic nie robi większej różnicy, czy akurat musi odbijać strzały napastniczek Wolfsburga czy Kvarnsveden (a wręcz te pierwsze stanowią dla niej dodatkową motywację), o tyle piłkarka Hammarby błędy popełnia zazwyczaj w momentach największej próby. Tak stało się zarówno w przypadku debiutu w narodowych barwach, jak i pierwszego meczu w najwyższej klasie rozgrywkowej.

W ujęciu czysto piłkarskim zdecydowanie bliżej pierwszej reprezentacji znajduje się na chwilę obecną Musovic, ale akurat w przypadku zawodniczek grających na tej pozycji ciężko o jakiekolwiek prognozy ze względu na jej specyfikę. Jeśli pamiętacie 20-letnią, również okrzykniętą swego czasu cudownym dzieckiem szwedzkiej piłki Hedvig Lindahl, to z pewnością doskonale wiecie, co mam w tej chwili na myśli. Analizując jednak wyłącznie aspekt czysto sportowy, sporym atutem zawodniczki z Malmö (oprócz wspomnianego mobilizowania się na najważniejsze mecze) jest z pewnością świetna skuteczność w sytuacjach jeden na jeden, a także przyzwoita gra na przedpolu, zaś refleks i gra nogami (wyprowadzanie piłki) to atrybuty, które nieco korzystniej przedstawiają się u Holmgren. Obie młode piłkarki mają za to dużo do poprawy w aspekcie gry w powietrzu i antycypacji, co z jednej strony może dziwić przez wzgląd na ich całkiem niezłe warunki fizyczne, ale nie możemy zapominać, iż te elementy bramkarskiego rzemiosła to przysłowiowa pięta achillesowa właściwie wszystkich szwedzkich golkiperek z wyłączeniem Lindahl. Nie jest to być może najweselszy i najbardziej oczekiwany wniosek, ale niestety tak przedstawia się rzeczywistość nawet wówczas, gdy w miejsce Musovic i Holmgren podstawimy nieco bardziej doświadczone Carlén, Söberg, Falk lub Lundberg.

Hedvig Lindahl wielokrotnie w ostatnich miesiącach powtarzała, że na ten moment w ogóle nie istnieje dla niej temat zakończenia kariery, ale nawet jeśli założymy, że wzorem Elisabeth Leidinge będzie z powodzeniem występowała w reprezentacyjnych barwach do czterdziestki (co – umówmy się – w dzisiejszych czasach byłoby nie lada wyczynem), to najpóźniej w roku 2023 i tak staniemy przed poważnym, bramkarskim dylematem. 26-letnia Holmgren oraz o rok starsza Musovic z dużym prawdopodobieństwem będą znajdowały się wśród najbardziej naturalnych kandydatek do tego, aby przejąć schedę po odchodzącej na piłkarską emeryturę utytułowanej koleżance. Jasne, pretendować do tego miana z pewnością będą także Jennifer Falk (30 lat w 2023), czy też Hilda Carlén (32 lata w 2023), a przykład płynący z USA pokazuje, że i to może być odpowiedni wiek na … rozpoczęcie prawdziwej reprezentacyjnej kariery, swój akces do kadry być może zgłosi także któraś z młodych gniewnych (ot, chociażby taka Agnes Granberg – 23 lata w 2023), ale to właśnie omawiana wcześniej dwójka będzie wówczas w bodajże najbardziej idealnym momencie kariery, aby wspiąć się na sam szczyt krajowej hierarchii i pozostać na nim przez kilka kolejnych lat. Historia szwedzkiej piłki wyraźnie pokazuje, że taki obrót spraw trzeba przyjąć za wysoce prawdopodobny, w związku z czym warto juz teraz bliżej przyjrzeć się bramkarkom, które w nie tak dalekiej przyszłości mogą stanowić o sile pierwszej reprezentacji. Bogatsi o te obserwacje, ewentualne przekazanie pałeczki obserwować będziemy już z nieco mniejszym niepokojem, choć – jako się rzekło – stuprocentowej pewności i tak w żaden sposób nie uzyskamy. W końcu powiedzenie, że bramkarki z definicji wymykają się jakiejkolwiek logice, nie wzięło się przecież znikąd.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s