Logika zagubiona pod dachem

http-_www-fotbollskanalen-se_imagehandler-axd-imageformatoriginalguid30b24dcd-2ba1-42ac-a90c-52e5d0d7c0b8

Czy po zimowej przerwie Damallsvenskan powróci do Vittsjö? (Fot. Bildbyrån)

Informacją, która w ostatnich dniach zszokowała i jednocześnie podzieliła piłkarskie środowisko w Szwecji, była decyzja o nieprzyznaniu stadionowi w Vittsjö ekstraklasowej licencji na sezon 2017. Ostateczny werdykt w tej sprawie zapadnie dopiero w pierwszej połowie marca, ale na ten moment arena goszcząca przez pięć ostatnich lat mecze Damallsvenskan (to właśnie tu, w szatni gości, piłkarki Linköping świętowały jesienią minionego roku zdobycie mistrzostwa kraju) nie spełnia ekstraklasowych standardów. Główny zarzut? Zbyt mała liczba zadaszonych miejsc na trybunie głównej. Minimalna wymagana liczba wynosi 800, podczas gdy na obiekcie w Vittsjö doliczono się ich „zaledwie” 640. Jak nietrudno obliczyć, kością niezgody stało się więc 160 krzesełek, a w uzasadnieniu podkreślono, iż już w poprzednim sezonie stadion w północnej Skanii otrzymał jedynie licencję warunkową, a ponieważ na przestrzeni dwunastu miesięcy nie zrobiono nic, aby uzupełnić braki, podjęto decyzję o cofnięciu owego warunkowego zezwolenia.

Analizując zaistniałą sytuację wyłącznie od strony prawa, oczywiście trudno nie przyznać Komisji racji. Regulamin licencyjny w przejrzysty sposób precyzuje wymogi dopuszczania stadionów do organizacji meczów Damallsvenskan, a obiekt w Vittsjö ewidentnie jednego z nich nie spełnia. Podjęta decyzja wybroni się tym bardziej, że po listopadowym posiedzeniu w siedzibie SvFF wszystkie kluby zostały poinstruowane, iż od najbliższego sezonu licencje warunkowe przyznawane będą jedynie w wyjątkowych okolicznościach, najczęściej w przypadku beniaminków danej klasy rozgrywkowej (o odroczenie tego pomysłu o rok bezskutecznie wnioskowała Charlotta Nordenberg). Formalnie wszystko więc się zgadza, ale czasami naprawdę warto porzucić kurczowe trzymanie się przepisów na rzecz zdroworozsądkowego myślenia. W przypadku Vittsjö tym ostatnim nie wykazała się niestety ani SvFF, ani działająca zgodnie z jej instrukcjami Komisja, w efekcie czego miejscowi fani futbolu wciąż nie wiedzą, czy w najbliższych miesiącach w ich mieście wsi ponownie zagości ekstraklasowa piłka.

O zdrowym rozsądku wspominam tu nieprzypadkowo, wszak wszyscy wiemy, że w pewnym sensie Vittsjö jest klubem – jak na warunki Damallsvenskan – niezwykłym. Mało lig na świecie może się bowiem pochwalić zespołem z tak małego ośrodka grającym w najwyższej klasie rozgrywkowej. 640 krzesełek pod dachem to z jednej strony zbyt mało, aby spełnić surowe wymagania, z drugiej – wystarczająco dużo, aby pomieścić na nich dwie trzecie całej populacji Vittsjö! Co więcej, cały obiekt jest na tyle pojemny, że starczyłoby na nim miejsca nie tylko dla wszystkich mieszkańców wsi, ale jeszcze dla kilkusetosobowej wycieczki z nieodległego Hässleholm. Vittsjö IP nie odbiega od innych pierwszoligowych aren również w zakresie komfortu oglądania meczów oraz stanu murawy i klubowych obiektów. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, aby piłkarki Damallsvenskan w podsumowującej sezon ankiecie uznały stadion w północnej Skanii za najgorszy w lidze, ale to wszystko nie miało wielkiego znaczenia dla pochłoniętej liczeniem krzesełek Komisji Licencyjnej.

Wiadomo, że każda profesjonalizacja – niezależnie czy mówimy tu o armii, czy o piłkarskiej ekstraklasie – niesie za sobą wiele ofiar. Byłoby jednak bardzo przykre, gdyby pierwszą z nich okazał się klub, który w ostatniej dekadzie, głównie rękoma Caleviego Hämäläinena, zrobił dla szwedzkiej piłki naprawdę wiele dobrego. Pozostaje więc liczyć na to, że SvFF oraz wszystkie podległe jej instytucje zreflektują się na tyle szybko i skutecznie, że w sprawie Vittsjö obędzie się koniec końców bez odejmowania punktów, czy skazywania zespołu na całoroczną tułaczkę po sąsiednich lokalizacjach. Tym bardziej, że (jak na ironię) najbliżej położonym obiektem posiadającym licencję Elit na rok 2017 jest wzbudzający od lat wiele kontrowersji Vilans IP w Kristianstad. Nie można więc całkowicie wykluczyć scenariusza, w którym stadion posiadający zdecydowanie najgorszej jakości murawę w lidze będzie w najbliższym sezonie areną aż 24 meczów Damallsvenskan. Jeśli tak się stanie, to wszystkim odwiedzającym Vilans IP klubom będzie trzeba życzyć, aby nie przytrafiła im się podobna historia, jak swego czasu Örebro. Piłkarki z Behrn Areny przejechały bowiem autokarem pół kraju tylko po to, aby dowiedzieć się, że ze względu na niezadowalający stan murawy mogą … natychmiast wracać do busa i udać się w podróż powrotną. Przed jej rozpoczęciem mogły jeszcze oczywiście rzucić okiem na 800 zadaszonych krzesełek, ale trudno było odnieść wrażenie, że ten widok był dla nich w tamtym momencie jakimkolwiek pocieszeniem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s