Kwadrans wygaszonych nadziei

Przez niespełna osiemnaście minut reprezentacja Szwecji była w ćwierćfinale Młodzieżowych Mistrzostw Świata, ale wyrównujący gol Gabi Nunes sprawił, że drużyna Callego Barrlinga i Anneli Andersén swój udział w rozgrywanym w Papui-Nowej Gwinei turnieju zakończyła już na fazie grupowej, a w ćwierćfinale z Japonkami zagrają Brazylijki. Niedosyt? Na pewno, gdyż doskonale zdajemy sobie sprawę, że awans znajdował się w zasięgu. Żal? Chyba jednak nie, wszak trzeba obiektywnie przyznać, iż do Oceanii przyjechało wiele zespołów, które znacznie bardziej zasłużyły na to, aby pozostać w grze o tytuł, a przecież nie możemy liczyć, że na każdym kolejnym turnieju będzie się powtarzać scenariusz z Rio (choć kadra U-20 zaprezentowała się dziś na tle Brazylii minimalnie lepiej niż drużyna Pii Sundhage w swoich dwóch tegorocznych pojedynkach z tym samym rywalem).

Już przed pierwszym gwizdkiem zdawaliśmy sobie sprawę, że aby włączyć się do walki o awans, musimy bezwzględnie strzelić gola. O dziwo, realizacja tej części planu poszła błyskawicznie, gdyż już drugi ofensywny wypad zakończył się całkowitym powodzeniem – Angeldal dośrodkowała z rzutu rożnego, Almqvist przedłużyła głową jej centrę, a Blackstenius z najbliższej odległości wpakowała futbolówkę do siatki obok zaskoczonej Carli. Kolejne minuty należały jednak do Brazylijek, które coraz bardziej przejmowały inicjatywę, aż w końcu udało im się doprowadzić do remisu. Wyrównujący gol był również bezpośrednim następstwem stałego fragmentu gry; tym razem na listę strzelczyń wpisała się Gabi Nunes, wykorzystując podanie Brany. Inna sprawa, że fatalnie w tej sytuacji zachowała się Löfqvist, która we własnej szesnastce kryła swoją rywalkę podobnie, jak szwedzka defensywa podczas pamiętnego (choć raczej mało chlubnego) gościnnego występu w Viborgu. Nic więc dziwnego, że podobny był także efekt. Wynik 1-1 w pełni satysfakcjonował Canarinhas, ale piłkarki z Ameryki Południowej wcale nie zamierzały zwalniać tempa i jeszcze przed przerwą dwukrotnie – za sprawą Julii i Geyse – zmusiły Holmgren do zaprezentowania swoich bramkarskich umiejętności. Jeśli już jesteśmy przy Geyse, to należy wspomnieć także o nieprzyjemnym incydencie z końcówki pierwszej połowy, kiedy to próbująca rozładować nadmiar energii napastniczka już po gwizdku staranowała golkiperkę z Uppsali i na dobrą sprawę właśnie w tym momencie mogła (a może nawet i powinna) zakończyć swój udział w spotkaniu. Całe szczęście, że uraz Holmgren okazał się ostatecznie niegroźny i koniec końców skończyło się na strachu.

Po przerwie liczyliśmy na nieco bardziej ofensywną grę naszych piłkarek, ale ostatecznie tylko raz (za sprawą strzału Anvegård z dystansu) udało się poważnie zagrozić bramce rywalek. Przy tak słabych liczbach trudno liczyć na cud tym bardziej, że brazylijska defensywa starała się wystrzegać błędów, które kilka dni temu poskutkowały poniesioną trochę na własne życzenie porażką z Koreą Północną. Tym razem zawodniczki Dorivala Bueno zagrały cierpliwie i uważnie do końcowego gwizdka, skutecznie odcinając od jakiejkolwiek gry Blackstenius i Anvegård. Szwedzka druga linia długimi minutami nie była w stanie wykreować absolutnie niczego, a wsparcie od potrafiących przecież podłączyć się do akcji bocznych obrończyń w zasadzie nie istniało (bo trudno poważnie traktować jeden rajd Aronsson prawą flanką, który zakończył się … odbiciem się od Brazylijki na wysokości linii środkowej i kontrą ekipy z Ameryki Południowej). Zmiany dokonywane przez duet Barrling – Andersén wyraźnie sugerowały jednak, że – pomimo mało korzystnego rezultatu – nadrzędnym celem jest dziś danie szansy gry tym piłkarkom, które dotychczas podczas turnieju w Oceanii występowały raczej w drugoplanowych rolach. Ani Kullashi, ani Göthberg nie były jednak w stanie zaliczyć epokowego wejścia i odwrócić losów rywalizacji, w związku z czym możemy powiedzieć, że sezon 2016 w szwedzkiej piłce w ten właśnie sposób dobiegł końca. Teraz pozostaje nam go jedynie podsumować (pierwsza okazja już jutro podczas uroczystej gali) i mieć nadzieję, że pomimo katastrofalnej postawy najmłodszych roczników w ostatnich miesiącach, stosunkowo szybko doczekamy się kolejnego występu szwedzkiej reprezentacji na najważniejszym turnieju w piłce młodzieżowej. Kadrze z rocznika 1996 życzymy natomiast spokojnej (choć nie da się ukryć, że niezwykle długiej) podróży do domu, a każdej z piłkarek ją tworzących – kariery na miarę własnych ambicji i oczekiwań.

tttttt

Fot. Ian Walton

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s