Radość w Dalarnie – ich klub nie spadnie

Choć przed bezpośrednim pojedynkiem na Ljungbergsplanen to Piteå znajdowało się aż o pięć lokat wyżej w ligowej tabeli, wielu upatrywało faworytek niedzielnej potyczki w piłkarkach Kvarnsveden. Nie było w tym zresztą nic dziwnego, gdyż po – jak się okazało – niezwykle udanym letnim okienku transferowym, drużyna z Borlänge stała się pierwszoligowcem w pełnym tego słowa znaczeniu. Pierwsze minuty absolutnie nie przebiegały jednak według scenariusza, który usatysfakcjonowałby licznie przybyłych na stadion sympatyków klubu z Dalarny. Gościom z Norrbotten gola przyniosła bowiem już pierwsza okazja; Pedersen podkręciła piłkę z rzutu rożnego, w polu bramkowym wyskoczyła do niej Lövgren, która choć nie dotknęła ostatecznie futbolówki to zrobiła wystarczająco dużo, aby zmylić Adelaide Gay i tym sposobem Piteå znalazło się na prowadzeniu. Po dwudziestu minutach było już 2-0 dla piłkarek z Północy po tym, jak najlepszy możliwy użytek ze swojego wzrostu zrobiła Jakobsson. Taki obrót spraw w najmniejszym stopniu nie załamał jednak podopiecznych Jonasa Björkgrena, które cały czas po prostu grały swoje i bardzo szybko doczekały się pierwszych efektów.

W 27. minucie szarżującą na bramkę gości Addo we własnej szesnastce zatrzymała Ikidi, a prowadząca spotkanie Annika Andric dopatrzyła się w tej sytuacji faulu nigeryjskiej defensorki. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podeszła Tiffany Weimer i nie dała Hildzie Carlén najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Niespełna kwadrans później było już 2-2, a na listę strzelczyń wpisała się główna architektka udanego sezonu w wykonaniu Kvarnsveden czyli Tabitha Chawinga, wykorzystując nieporozumienie w szeregach obronnych Piteå. Trafienie napastniczki z Malawi było ostatecznie golem na wagę jednego punktu, gdyż w drugiej połowie żadnej z drużyn nie udało się rozstrzygnąć tego spotkania na swoją korzyść. Bliżej celu były z pewnością gospodynie, które kilka razy poważnie zagroziły bramce Carlén. Zawodniczki z Norrland szczęścia szukały przede wszystkim po stałych fragmentach gry i trzeba oddać, że przynajmniej dwukrotnie mocno zakotłowało się w szesnastce beniaminka. Z przebiegu gry podział punktów można jednak uznać za najbardziej sprawiedliwy rezultat, a nazwę Kvarnsveden chyba już ostatecznie skreślamy z grona ekip walczących o pozostanie w Damallsvenskan. I dobrze, bo byłoby bardzo szkoda, gdyby pierwszoligowa przygoda tak interesującej i kolorowej ekipy miała trwać zaledwie jeden sezon.

******

Skoro jesteśmy już w temacie potencjalnych spadkowiczów, to koniecznie musimy zajrzeć do Sunne i Umeå, gdyż widmo degradacji w obu wymienionych miastach z tygodnia na tydzień staje się coraz wyraźniejsze. Wprawdzie ligową tabelę niezmiennie zamyka ekipa Daniela Doverlinda, ale to piłkarki Mallbacken wydają się być zdecydowanie najbliżej tego, aby w kolejnej kampanii zwiedzić stadiony w Uppsali czy Östersundzie. Dziś wprawdzie udało im się po dłuższej przerwie strzelić gola (efektowna główka Karlernäs po dośrodkowaniu Green), ale było to zbyt mało, aby w rywalizacji z Vittsjö wzbogacić się o choćby jeden punkt. Dzięki trafieniom Alanen oraz Okobi, znajdująca się ewidentnie na fali wznoszącej drużyna z północnej Skanii w pełni zasłużenie zwyciężyła ostatecznie na Strandvallen 2-1, jeszcze bardziej komplikując w ten sposób ligową sytuację swoich rywalek. W przeciwieństwie chociażby do meczu z Kristianstad, zawodniczki Mallbacken robiły dziś naprawdę bardzo wiele, aby do decydującej walki o ekstraklasowe być albo nie być przystąpić z choć trochę lepszej pozycji wyjściowej, ale okazało się, że na chwilę obecną brakuje im przede wszystkim argumentów czysto piłkarskich. A bez nich może być niezwykle ciężko się podnieść.

Swojego meczu nie wygrało także Umeå, które w starciu ekip pozostających jesienią bez zwycięstwa podzieliło się na własnym boisku punktami z Örebro. Jak łatwo się domyślić, z końcowego wyniku zadowolona nie może być żadna z drużyn, choć to mające znacznie więcej z gry piłkarki gości mogą bardziej żałować niewykorzystanych sytuacji. Gra pod dyktando przyjezdnych toczyła się przede wszystkim w pierwszej połowie, w której to po jednej znakomitej okazji na pokonanie Reuterwall nie wykorzystały kolejno najlepsza na placu Spetsmark, a także łapiąca coraz wyższą formę (co musi cieszyć w perspektywie nadchodzących mistrzostw świata U20) Michelle De Jongh. Po przerwie, piłkarki z Örebro nie grały już tak płynnie, a ich jedynym, na dodatek uskutecznianym co kilkadziesiąt sekund pomysłem na defensywę Umeå były centry na głowę Tancredi. Paradoksalnie – właśnie w tym okresie i właśnie po strzale głową Kanadyjki gościom udało się w końcu wyjść na prowadzenie, ale za sprawą Hanny Sandström błyskawicznie zrobiło się 1-1 i wróciliśmy niejako do punktu wyjścia. W ostatnim kwadransie bohaterką Umeå mogła jeszcze zostać Hurtig, która przy linii końcowej wręcz zabawiła się z Hanne Gråhns, ale ani jej, ani Anninie Wede nie udało się wepchnąć piłki do siatki Caroli Söberg. Podział punktów oczywiście nie jest wynikiem, który jakkolwiek przybliżałby drużynę z Västerbotten do utrzymania, ale nadzieję w Umeå wciąż pokładają jeszcze we względnie korzystnym terminarzu. W najbliższy piątek ekipę Daniela Doverlinda czeka wprawdzie mało przyjemny wyjazd do Malmö, ale po nim nastąpi seria meczów z bezpośrednimi rywalami i w tych pojedynkach będzie można naprawdę wiele wygrać. Albo przegrać, ale to zależy już wyłącznie od piłkarek z Umeå.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s