Dzień, w którym zatrzęsła się tabela

Niedzielne mecze miały być dla obu liderów jedynie dopełnieniem formalności przed dwutygodniową przerwą reprezentacyjną, ale szwedzka ekstraklasa już wielokrotnie gwarantowała nam dodatkową dawkę emocji właśnie wtedy, gdy najmniej się tego spodziewaliśmy. Owszem, w zapowiedzi kolejki przestrzegaliśmy przed dopisywaniem Rosengård kolejnego zwycięstwa jeszcze przed pierwszym gwizdkiem i przypominaliśmy ubiegłoroczne, zakończone remisem derby Skanii, ale tak naprawdę chyba wszyscy mieliśmy wrażenie, że mistrzynie Szwecji są drużyną zbyt dojrzałą, aby w tak ważnym momencie sezonu pozwolić sobie na głupią stratę punktów. Boisko raz jeszcze zweryfikowało jednak wszystkie przypuszczenia, w efekcie czego 11. września 2016 zupełnie nieoczekiwanie poznaliśmy nowego lidera Damallsvenskan.

Nawet bez kontuzjowanej podczas treningu Lotty Schelin, Rosengård był zdecydowanym faworytem pojedynku z Vittsjö. Zawodniczki z Malmö nie weszły jednak dobrze w mecz, co już w 4. minucie mogło się na nich boleśnie zemścić. Niezdecydowanie Zeciry Musovic wykorzystała najlepsza na placu gry Adolfsson, ale zagranej przez nią piłki nie potrafiła wepchnąć do siatki Markstedt. Niewykorzystana sytuacja w najmniejszym stopniu nie podłamała ambitnych gospodyń, które przez całą pierwszą połowę nie pozwalały wyżej notowanym rywalkom złapać odpowiedniego rytmu, a same od czasu do czasu z lepszym lub gorszym skutkiem próbowały zagrozić bramce ekipy z Malmö. Oprócz wspomnianej już Adolfsson, najlepszą okazję na to, aby uszczęśliwić niemal komplet widzów na Vittsjö IP miała Linda Sällström, ale i jej w decydującym momencie zabrakło precyzji. Po drugiej stronie boiska na bramkę Katie Fraine uderzały między innymi Marta oraz Lieke Martens, ale przed przerwą amerykańska golkiperka ani razu nie musiała zaprezentować swych bramkarskich umiejętności.

Zdecydowanie najlepiej z perspektywy Rosengård wyglądał początek drugiej połowy, gdyż właśnie w tym okresie mistrzyniom kraju udało się zepchnąć rywalki do nieco głębszej defensywy. Bardzo dobre zawody rozgrywała znajdująca się od kilku tygodni w świetnej dyspozycji Marta, która widząc nieporadność koleżanek z drugiej linii, bardzo często sama brała się za rozgrywanie akcji. Dobre podanie Brazylijki otworzyło między innymi drogę do bramki Vittsjö Lieke Martens, ale holenderska skrzydłowa niepotrzebnie wdała się w drybling i z dobrej okazji na oddanie celnego strzału zostało niewiele. Po indywidualnym rajdzie lewą flanką szansę na to, aby w końcu umieścić futbolówkę w siatce Fraine miała niewidoczna przez większą część meczu Andonowa, ale jej strzał zatrzymał się jedynie na słupku. Z minuty na minutę gra Rosengård stawała się coraz bardziej nerwowa, a piłkarki Jacka Majgaarda sprawiały wrażenie drużyny, która doskonale zdaje sobie sprawę, że dziś ewidentnie nie jest jej dzień. Taka postawa faworytek mogła jedynie zachęcić do śmielszych ataków zawodniczki Vittsjö i rzeczywiście po okresie przewagi FCR, w ostatnich minutach znów gra coraz częściej przenosiła się pod pole karne Musovic. Po jednym z rzutów rożnych, w szesnastce gości doszło do ogromnego zamieszania, ale dzięki ofiarnej postawie Nilsson i Berglund mistrzyniom Szwecji udało się uniknąć utraty gola. Na więcej nie było ich dziś jednak stać i bezbramkowy remis stał się faktem.

harder

Fot. SvFF

Wychodząc na murawę Areny Linköping, piłkarki LFC bardzo dobrze znały końcowy wynik meczu w Vittsjö. Podopieczne Martina Sjögrena wiedziały, że aby po ponad dwumiesięcznej przerwie znów spojrzeć z góry na wszystkich ligowych rywali, wystarczy „jedynie” pokonać na własnym boisku Kristianstad. Ekipa prowadzona przez Elisabet Gunnarsdottir najwyraźniej wyszła jednak z założenia, że skoro potrafiło Vittsjö, to potrafimy i my, w związku z czym drugi z faworytów również nie mógł w słoneczne, niedzielne popołudnie narzekać na brak emocji. Drużyna z Linköping oczywiście od pierwszych minut starała się narzucić rywalkom swoją grę, ale Kristianstad nie tylko podjął rękawicę, ale jeszcze mógł jako pierwszy cieszyć się ze zdobytego gola. Kto wie, jak dalej potoczyłoby się to spotkanie, gdyby Alice Nilsson w dogodnej pozycji uderzyła mniej więcej dwa metry niżej, ale tego – niestety dla sympatyków gości – już się nie dowiemy.

Dowiedzieliśmy się za to, że jeśli 5. listopada to Linköping zostanie najlepsza piłkarską drużyną w Szwecji, to nad rzeką Stångån bardzo szybko powinien stanąć pomnik Pernille Harder. 23-latka z Viborga nie zagrała dziś jakiegoś wybitnego meczu, ale to właśnie dwa błyski jej geniuszu ostatecznie rozstrzygnęły ten pojedynek. 40. minuta – prostopadłe podanie do Blackstenius, 48. minuta – prostopadłe podanie do Minde. Dwie przepięknej urody asysty przy golach zdobytych w newralgicznych momentach spotkania. Pierwsze ukłucie tuż przed przerwą, gdy piłkarki z Kristianstad już zaczynały mieć nadzieję, że uda się zejść do szatni przy w miarę korzystnym wyniku, drugie – tuż po wznowieniu gry, odbierające chęć i nadzieję. Co godne podkreślenia, Harder kolejny raz udowodniła, że nie zależy jej w najmniejszym stopniu na koronie królowej strzelczyń, a celem nadrzędnym są dla niej trofea dla drużyny. Żeby było zabawniej, w ostatnim kwadransie pozostałe piłkarki Linköping dwukrotnie zrewanżowały się Dunce równie udanymi asystami, ale futbolówka po strzałach Harder ewidentnie nie chciała dziś wpaść do siatki. Jesteśmy jednak dziwnie spokojni, że akurat ten fakt absolutnie nie zmącił jej radości ze zwycięstwa, które już niebawem może okazać się jednym z najcenniejszych w historii klubu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s