O krok od historii

Zaledwie kilkanaście godzin dzieli nas od meczu, który może na stałe zapisać się w historii szwedzkiej piłki nożnej. Taka zapowiedź brzmi niezwykle podniośle, ale w tym konkretnym przypadku absolutnie nie jest hiperbolą, gdyż jego stawką jest awans do finału Igrzysk Olimpijskich, w którym szwedzkie piłkarki jeszcze nigdy nie grały. Rywalem podopiecznych Pii Sundhage będzie doskonale nam znana reprezentacja Brazylii, której sylwetkę przybliżaliśmy przed rozegranym zaledwie osiem dni temu meczem grupowym. Tamto spotkanie, jak doskonale pamiętamy, zakończyło się niezwykle dotkliwą porażką, ale możemy być pewni, że jutro będziemy świadkami otwarcia całkowicie nowego rozdziału w historii szwedzko-brazylijskiej rywalizacji.

Nie ma sensu zakłamywać rzeczywistości pisząc, że szwedzka reprezentacja awans do najlepszej czwórki wywalczyła w wielkim stylu. Było bowiem dokładnie odwrotnie, a droga półfinalistek Igrzysk Olimpijskich 2016 do miejsca, w którym aktualnie się znajdują przypominała raczej wyczerpujący bieg z przeszkodami, a nie spokojny i pewny marsz po swoje. Wszystko zaczęło się od marcowego turnieju kwalifikacyjnego w Rotterdamie, na który nasze piłkarki zakwalifikowały się wyłącznie dzięki korzystnemu rozstrzygnięciu w meczu … Brazylia – Kostaryka na ubiegłorocznym mundialu. Później, gdy wydawało się, że na autostradę do Rio wjechały Holenderki, kardynalny błąd Kelly Zeeman dał naszym piłkarkom drugie życie i w newralgicznym momencie przywrócił nadzieję na wywalczenie olimpijskiej kwalifikacji. O tym, co działo się na samym turnieju nie ma sensu się przesadnie rozpisywać, gdyż te wydarzenia mamy jeszcze świeżo w pamięci. Najpierw olbrzymie męczarnie z RPA i zwycięstwo po samobójczym trafieniu Barker, następnie brazylijska lekcja futbolu, a na koniec grupowych zmagań mało ekscytujący, bezbramkowy mecz z równie bezbarwnymi Chinkami. Potem przyszedł bedący wielkim zwycięstwem cierpliwości i solidności ćwierćfinał z USA, po którym o naszych reprezentantkach zrobiło się głośno na całym świecie, ale ów występ również trudno nazwać wybitnym w wykonaniu szwedzkich piłkarek, a każdy z nas bez trudu byłby w stanie wymienić przynajmniej dziesięć tych zdecydowanie lepszych.

Niezwykle wyboistą drogę do piłkarskiego raju (a w zasadzie jeszcze na jego przedsionek) przypominam nie po to, aby deprecjonować dokonania drużyny Pii Sundhage, ale po to, by zwrócić uwagę na jeden, często pomijany w chwilach euforii szczegół. Wywalczony w wielkich bólach sukces pokazał bowiem, że dysponujemy kadrą, która potrafi rzucić wyzwanie każdej drużynie globu nawet wtedy, gdy gra nie do końca się klei, fortuna nie do końca sprzyja, a forma jest daleka od oczekiwanej. Jest to niezwykle cenne nie tylko w perspektywie jutrzejszego półfinału, ale także kolejnych wielkich wyzwań, które niewątpliwie czekają nas w najbliższych latach. Zwyciężać pomimo przeciwności i własnej słabości potrafią wyłacznie drużyny naprawdę wielkie i nie zapominajmy o tym nawet wtedy, gdy w przyszłości przyjdzie nam (niewykluczone, że w pełni słusznie) krytykować postawę naszej reprezentacji.

Grupowe starcie z Brazylią było dla nas niezwykle bolesnym doświadczeniem, o czym zresztą bez wielkiej kurtuazji opowiadała chociażby Caroline Seger, ale w jutrzejszym półfinale przed pierwszym gwizdkiem trudno wskazać faworyta. Każdy, kto w piątkowy wieczór obejrzał choćby fragment ćwierćfinałowego pojedynku gospodyń olimpijskiego turnieju z Australią doskonale zdaje sobie sprawę, że niezwykle żywiołowa brazylijska publiczność zrobi wszystko, aby ponieść Canarinhas do finału, ale reprezentacja Szwecji w swojej historii wielkorotnie pokazywała, że potrafi radzić sobie z tego typu presją. Możemy być więc pewni, że nawet w przypadku ewentualnej dogrywki, w sferze mentalnej tego meczu nie powinniśmy przegrać. A jak będzie na boisku? Za mniej więcej dwadzieścia godzin będziemy już wiedzieć wszystko.

Medals_Landing_banner-00

Fot. olympic.org

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s