Krajobraz po medalu

sandberg

Pochodząca z Örebro Anna Sandberg była jedyną obok Hanny Bennison zawodniczką U-26 w kadrze Gerhardssona na tegoroczny mundial (Fot. Bildbyrån)

Mundial – i co dalej? Kilkanaście miesięcy temu pisałem, że turniej w Australii i Nowej Zelandii powinniśmy celebrować o tyle, że wcale nie jest powiedziane, czy na kolejnych mistrzostwach szwedzkie piłkarki w ogóle zobaczymy. I nawet jeśli w słowach tych było zapewne trochę przesady, to jednak niewątpliwie prawdą jest, że oto nadchodzą czasy, w których sam awans na duży turniej traktować będziemy już nie w kategoriach obowiązku, lecz zadania. Poziom europejskiej czołówki podnosi się bowiem na tyle szybko, że dosłownie za moment miejsce wśród dwunastu najlepszych reprezentacji na kontynencie trzeba będzie sobie wywalczyć i ani trochę nie zanosi się, aby miały być to łatwe boje. Tym bardziej, że wiele wskazuje na to, iż przystąpimy do nich posyłając do walki albo poobijane i zmęczone wieloletnim graniem weteranki, albo zawodniczki w podobnych warunkach zupełnie niesprawdzone. Brzmi jak przepis na nieoczekiwaną katastrofę? Oj, zdecydowanie tak!

Sztafeta pokoleń to pojęcie doskonale znane w każdym sporcie drużynowym. Wiadomo, że jeden lub dwa wybitne roczniki potrafią czasami załatwić sprawę, ale jednak naturalna kolej rzeczy wygląda najczęściej tak, że reprezentacje młodzieżowe funkcjonują na zasadzie niezwykle istotnego ogniwa piłkarskiego łańcucha pokarmowego, które regularnie dostarcza seniorskiej kadrze energię w postaci płynnie wchodzących do dorosłego futbolu zawodniczek. W naszym przypadku proces ten został jednak w pewnym momencie brutalnie przerwany, a ekipa Petera Gerhardssona została całkowicie pozbawiona niezbędnego wsparcia. I pisząc słowo całkowicie tym razem ani trochę nie hiperbolizuję, gdyż spośród piłkarek urodzonych w latach 1998-2001 żadna nie zdołała póki co osiągnąć poziomu, który uprawniałby ją do regularnych występów w drużynie narodowej. Z jednej strony na taki obrót spraw powinniśmy być chyba nawet trochę przygotowani, gdyż nawet na tym portalu wielokrotnie mogliście przeczytać lamenty po kolejnych porażkach zawodniczek reprezentujących te właśnie roczniki z Polską, Bośnią, czy Islandią. Tyle tylko, że nawet wtedy można było mieć nadzieję przynajmniej na jakieś pojedyncze wystrzały, które koniec końców zasilą seniorską kadrę. Nic takiego jednak nie nastąpiło i nawet jeśli przebłyski naprawdę dobrej gry miała chociażby Josefine Rybrink, to w dłuższej perspektywie wynikało z tego stosunkowo niewiele. Oczywiście, nie możemy wykluczyć, że któraś z 23- lub 24-letnich obecnie Szwedek jeszcze nas wszystkich pozytywnie zaskoczy, ale gdy spojrzymy na to, jak wielkim potencjałem na najbliższe lata dysponować będą inne nacje już nawet nie czołowej piątki, a trzydziestki, to stworzony w ten sposób obraz wygląda niestety mało optymistycznie. I jeśli Peter Gerhardsson lub jego następcy podołają misji przeprowadzenia naszej piłki przez tę pokoleniową przepaść, to będę chyba pierwszą osobą, która podpisze postulat o postawienie takiemu śmiałkowi pomnika na Götaplatsen. Bo właśnie tak wysoko szacuję skalę wyzwania, które tak na dobrą sprawę czai się tuż za rogiem.

Bardzo szanuję to, jak wiele dla szwedzkiego futbolu zrobiły Lotta Schelin, Nilla Fischer, Hedvig Lindahl, Linda Sembrant, czy Caroline Seger, ale nie ma większego sensu zakłamywanie rzeczywistości: przedstawicielki tej wspaniałej generacji swoją misję już zakończyły. Oczywiście mam na myśli wyłącznie ich czynne kariery zawodnicze, gdyż nie wątpię, iż wiele z nich z powodzeniem odnajdzie się także w nowych rolach. Niezwykle cieszy mnie fakt, że tak wiele radości przyniosło nam oglądanie niesamowitych roczników -93 oraz -97, ale nie mogę nie zauważyć, że wszystkie te tak bardzo utytułowane już piłkarki podczas kolejnego mundialu będą należeć już do elitarnego grona 30+. I o ile w wielu innych zawodach wciąż byłyby w tym wieku uznawane za młode i perspektywiczne, o tyle w piłce nożnej zwyczajnie nie da się opierać siły zespołu wyłącznie na nich. No, chyba że mówimy o turnieju weteranek. Ktoś zatem będzie musiał do tej drużyny wejść i nawet jeśli sztab szkoleniowy jak dotąd konsekwentnie unikał personalnych roszad, to za chwilę zwyczajnie zostanie do nich zmuszony. Teoretycznie powodów do włączania syren alarmowych nie ma, gdyż szczególnie w roczniku -03 znajdziemy kilka naprawdę interesujących nazwisk. Sandberg, Wijk, Kafaji, Vinberg, Cato i Renmark to tylko niektóre z nich, a przecież w blokach startowych czekają jeszcze młodsze Larsson, Holmberg, czy Schröder. To wszystko daje pewne nadzieje, ale… nie zapominajmy, że w innych krajach pula młodych, ekscytujących talentów wcale nie wydaje się być mniejsza i nie mówimy tu nawet o Anglii i Hiszpanii (bo takiego porównania w ogóle nie ma sensu zaczynać), lecz o Austrii, czy Holandii. Co więcej, zawodniczki z tamtych krajów wydają się mieć na tę chwilę przewagę doświadczenia i ogrania w ważnych meczach. A to może zrobić różnicę, gdy na przykład za pięć lat będziemy w samej końcówce remisować 1-1 na boisku w Wiener Neustadt, czy innym Salzburgu. Nie musi, ale jak najbardziej może.

Wyszarpany przed niespełna tygodniem jeszcze jeden medal piłkarskich mistrzostw świata oczywiście bardzo mnie cieszy, ale zdecydowanie nie chciałbym, aby okazał się on równocześnie ostatnim. A gdy widzę, że 26-letnia Rebecka Blomqvist była trzecią najmłodszą kadrowiczką Gerhardssona na mundial w Australii i Nowej Zelandii, to jednak dopada mnie coś więcej niż delikatny niepokój. Tym bardziej, że na ten sam turniej selekcjoner Hiszpanek zabrał aż trzynaście piłkarek U-25, Japonia, Anglia i Holandia miały takich zawodniczek dwanaście, Niemcy jedenaście, Australia dziewięć, a wyśmiewane przez wszystkich za nieumiejętne i zbyt powolne wprowadzenie młodzieży USA siedem. Dwie Szwedki (Bennison i Sandberg) wyglądają w tym zestawieniu niestety średnio poważnie, a przecież piłkarki urodzone na przełomie wieków i tuż po nim już teraz zdają się niepodzielnie rządzić na światowych murawach, a każdy upływający miesiąc będzie jedynie ten trend pogłębiać. Jeszcze niby jest trochę czasu, aby na to wszystko zareagować, ale najpierw trzeba się chyba zastanowić… czy jakakolwiek skuteczna reakcja jest tu w ogóle możliwa. Mam nadzieję i chcę mocno wierzyć, że jednak tak, bo przyjemnie ogląda się boiskowe popisy największych wirtuozek futbolu, ale jeszcze sympatyczniej robi się, gdy to Szwedki rywalizują na najważniejszych turniejach o najwyższe cele. Do takiego stanu rzeczy ostatnia dekada bardzo nas zresztą przyzwyczaiła i obyśmy niebawem nie musieli tych przyzwyczajeń zmieniać, tłumacząc przy tym młodszym pokoleniom, że kiedyś to w Malmö, Göteborgu i Sztokholmie też była wielka piłka, a powracające z finałów mistrzostw świata czy Igrzysk Olimpijskich kadrowiczki eskortowały specjalnie przygotowane na tę okazję samoloty.

2 thoughts on “Krajobraz po medalu

  1. Po kontuzji, człowiek często działa w trybie “slow motion”. Tak jest i trochę czasu musi upłynąć, żeby wrócić do normalnego lub w miarę normalnego funkcjonowania.
    I wcale nie mam tu na myśli swojej skromnej osoby, chociaż też bliżej mi na razie do “slow”, aniżeli “fast”.
    Co łączy takie zawodniczki, jak Beath Mead, Leah Williamson, Sam Mewis, Vivianne Miedema, Carolin Simon, Sydney Lohmann, Giulia Gwinn, Malory Swanson, Catarina Macario, Delphine Cascarino, Marie A. Katoto?
    Mimo, że są znakomitymi piłkarkami, nie dostąpiły zaszczytu wystąpienia na tegorocznych mistrzostwach świata, czyli imprezie, o której zawodnicy marzą. Powód? Bardzo poważne kontuzje (w większości problemy z ACL).
    Co jeszcze łączy te zawodniczki? Chociażby to, że większość grała na bardzo wysokim poziomie w kadrach U15, U16, U17 czy U18. To młode piłkarki, ale z bardzo dużym stażem grania. Teraz dochodzimy do zasadniczej kwestii czy w przypadku kobiet nie powinno się jednak prowadzić kariery młodych, utalentowanych zawodniczek bardziej w trybie “slow”?
    Czy jeśli 3 podstawowych piłkarzy z topowej drużyny zerwałoby więzadła krzyżowe w kolanie, czy sztab nie stawałby na głowie, żeby dowiedzieć się, dlaczego tak się dzieje? Co poszło nie tak? Jestem przekonana, że już znalibyśmy wyniki badań, włącznie ze szczegółową analizą. W przypadku kobiet, federacje, kluby, ciągle wychodzą z założenia “it could happen”.
    Dlaczego, skoro wiadomo, że przeszło 80% piłkarek odczuwa dyskomfort podczas grania w butach piłkarskich (są projektowane dla mężczyzn), nikt, nic z tym nie robi? Dlaczego wymaga się od piłkarek częstszej gry, nie zapewniając im dostępu do jak najlepszej bazy treningowej, wsparcia fizjoterapeutycznego?

    Teraz wrócę do tematu. Fakt, reprezentacja Szwecji potrzebuje młodych, perspektywicznych zawodniczek i to w trybie pilnym. Wiemy o tym wszyscy. Mam nadzieję, że federacja zrobi wszystko, żeby te młode, utalentowane piłkarki mogły się spokojnie rozwijać a przede wszystkim, żeby kontuzje nie przekreślały przedwcześnie ich kariery sportowej. Hiszpania czy Anglia, tak, te kraje mają wiele utalentowanych młodych zawodniczek, jednak tegoroczne mistrzostwa pokazały, że nie zawsze zdrowie pozwala im na granie. Klasyczny przykład, to reprezentacja Niemiec, która miała być jednym z faworytów do medalu w Australii. Szeroka (młoda) kadra, która w którymś momencie posypała się zdrowotnie do tego stopnia, że prawie nie było komu grać.
    Oby jak najmniej takich przypadków w przyszłości.
    Trzymam oczywiście kciuki za Szwecję, żeby jednak ten niepokój (jak najbardziej uzasadniony), który towarzyszy nam już od pewnego czasu, udało się jak najlepiej wyciszyć. Niech piłkarki, te młode i te starsze (w pełni zdrowia), dostarczają nam jak najdłużej wielu wspaniałych przeżyć i wrażeń.

    Liked by 1 person

  2. Pingback: O kadrze, która bawiła się zapałkami | Szwedzka piłka

Leave a reply to Doro Cancel reply