Dunki zdobyły Malmö

FtHZZ_KWIAESYEz

Johanna Kaneryd i Sofie Svava rozegrały na stadionie w Malmö bardzo przyzwoity mecz (Fot. SvFF)

W ostatnim czasie na mecze z udziałem piłkarskiej reprezentacji Szwecji warto przychodzić punktualnie, gdyż już od pierwszego gwizdka możemy spodziewać się w nich sporych, boiskowych atrakcji. Jesienią dobitnie przekonały się o tym Francuzki, niespełna dwa miesiące temu Chinki, ale jednak wspólnym elementem tych popisów był fakt, iż to podopieczne Petera Gerhardssona występowały w nich w pierwszoplanowych rolach. Tymczasem na stadionie w Malmö tylko spora doza szczęścia sprawiła, że po niespełna czterdziestu sekundach to Dunki nie prowadziły 1-0. Mająca za sobą niezwykle udany epizod w barwach FC Rosengård Sofie Svava zdecydowała się na śmiały rajd lewą flanką, bez większego trudu zrobiła wiatrak z Hanny Lundkvist i w zasadzie można powiedzieć, że ta indywidualna akcja była bliska ideału aż do momentu oddania strzału. Ten ostatni nie okazał się być najlepszej jakości, ale poważnego ostrzeżenia ze strony zawsze niewygodnych rywalek nie dało się zignorować. Tym bardziej, że prawa strona szwedzkiej defensywy niezmiennie stanowiła jej najsłabszy punkt, z czego szybko zdała sobie sprawę nie tylko Svava, ale i dynamiczna Nicoline Sørensen i obie te piłkarki raz po raz urządzały sobie niebezpieczne z naszej perspektywy przebieżki wzdłuż bocznej linii. I choć realnego zagrożenia pod bramką Zeciry Musovic udało się po nich stworzyć zdecydowanie mniej niż prawdopodobnie powinno, to jednak musimy przyznać, że jeśli ktoś przed przerwą zasłużył na pochwały, to były to raczej piłkarki gości. Sam mecz – pomimo mocnego uderzenia na otwarcie – wielkim widowiskiem ostatecznie się jednak nie okazał, a obiektywnie z najlepszej strony w pierwszych 45 minutach pokazali się chyba kibice obu reprezentacji, którzy aktywnie starali się zachęcać swoje zawodniczki do nieco bardziej efektownej gry. Przodował w tym wypełniony niemal do ostatniego miejsca duński sektor i koniec końców to właśnie ubrani na czerwono-biało fani jako jedyni doczekali się tego popołudnia swojego momentu radości. Choć stało się to chyba w najbardziej niespodziewanym momencie.

A to dlatego, że po przerwie to Szwedki wydawały się przejmować inicjatywę i to z ich strony wreszcie doczekaliśmy się jakichkolwiek ofensywnych konkretów. W tej fazie meczu mocno uaktywniła się Johanna Kaneryd i to ona do spółki z Fridoliną Rolfö dała w okolicach 60. minuty sygnał do zdecydowanie odważniejszych ataków. To wszystko niemal natychmiast przełożyło się na większą liczbę stałych fragmentów gry, ale dyrygowane przez duet Boye – Ballisager Dunki zadziwiająco spokojnie kasowały kolejne wrzutki w szesnastkę Larsen. Niepowodzeniem zakończyła się także próba aktywizacji prostopadłymi podaniami Stiny Blackstenius (a następnie Rebecki Blomqvist), co wynikało przede wszystkim z tego, iż dobrego dnia nie miała w piątek ani snajperka Arsenalu, ani super-rezerwowa Wolfsburga. Te same słowa można byłoby jednak metodą kopiuj-wklej odnieść dziś do wielu szwedzkich piłkarek, w tym do obu trybików nieco eksperymentalnie zestawionego środka pomocy. Zarówno o Hannie Bennison, jak i o Julii Zigiotti nie tak dawno rozmawialiśmy w kontekście tego, iż żadna z nich dawno nie rozegrała w kadrze naprawdę udanego meczu, w którym to jej postawa miałaby decydujący wpływ na ocenę naszego zespołu. Dziś obie dostały szansę w wyjściowej jedenastce i … niestety nie możemy powiedzieć, aby dokonała się w tej kwestii jakaś aktualizacja. Tak, pomocniczka Evertonu pokazywała się przy rzutach wolnych, miewała fragmenty, kiedy to grała na naprawdę przyzwoitym procencie udanych, otwierających podań, ale to wszystko zdecydowanie zbyt mało w kontekście potencjalnej kreatorki gry szwedzkiej drugiej linii. Zigiotti natomiast jak zwykle imponowała ambicją i zaangażowaniem, ale tutaj również mówimy wyłącznie o absolutnym minimum, którego oczekujemy od każdej reprezentantki. Swojego piętna na dzisiejszym widowisku nie odcisnęły także dwie inne pomocniczki, co trochę dziwi szczególnie w przypadku brylującej ostatnimi czasy na boiskach FA WSL Filippy Angeldal. Zawodniczka Manchesteru City dostała jednak od trenera Gerhardssona zaledwie nieco ponad dwadzieścia minut i mamy nadzieję, że w zdecydowanie dłuższym wymiarze będziemy mogli obejrzeć ją we wtorek przeciwko Norwegii.

Plusem meczu po szwedzkiej stronie bez większych sporów możemy nazwać Johannę Kaneryd, przebłyski dobrej gry pokazały nam także Rolfö, Eriksson, czy Sandberg, ale to wszystko nie wystarczyło ostatecznie do tego, aby choć raz skutecznie rozmontować duńską defensywę. W doliczonym czasie gry nieoczekiwanie ukłuły za to rywalki, choć w tej konkretnej sytuacji to do nich delikatnie uśmiechnęła się fortuna. A to dlatego, że minimalny rykoszet po centrze Katrine Veje sprawił, iż zagrana przez nią futbolówka spadła idealnie na głowę nabiegającej na dalszy słupek Stine Larsen. Napastniczka Häcken takich sytuacji marnować nie zwykła, dzięki czemu – zupełnie jak przed trzema laty – reprezentacja Danii pokonała Szwecję po golu w ostatniej z doliczonych minut. Czy zasłużenie? Być może, choć na przykład takie 0-0 również nie skrzywdziłoby dziś żadnej z drużyn. Czysto piłkarsko o kwietniowej batalii w stolicy Skanii nie będzie się raczej długo rozprawiać, ale niemałą furorę zrobiły za to dwa wydarzenia towarzyszące. Jednym z nich było przekazanie oficjalnych podziękowań Lisie Dahlkvist, która przez kilkanaście lat uzbierała aż 134 występy w reprezentacyjnych barwach, stając się po drodze symbolem numer jeden srebra Igrzysk w Rio de Janeiro. Drugim natomiast prezentacja wyjazdowej wersji koszulek, w których kadrowiczki Gerhardssona zagrają latem na boiskach Nowej Zelandii i (miejmy nadzieję) Australii. Dlaczego wyjazdowej? Cóż, pół-żartem można powiedzieć, że akurat w przypadku rozgrywanego akurat w Malmö meczu z Danią, to historycznie wszystko nawet się zgadza…

sweden

Advertisement

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s