Reprezentacyjny rok w liczbach

petersonander

Stina Blackstenius jako jedyna wystąpiła w każdym z tegorocznych meczów kadry (Fot. Peter Sonander)

Listopadowe okienko oficjalnie zamknęło nam sezon reprezentacyjny, a to oznacza, że bolesny nokaut w Melbourne pozostanie ostatnim wspomnieniem roku 2022 w wykonaniu podopiecznych Petera Gerhardssona. I choć prawdziwą drużynę podobno poznajemy po tym jak kończy, to sporą przesadą byłoby stwierdzenie, że nieszczęśliwe, australijskie tournée powinno stać się symbolem tego, gdzie na ten moment znajduje się szwedzka kadra. Nie możemy przecież tak nagle zapomnieć o koncercie przeciwko Francuzkom przy akompaniamencie wypełnionych niemal do ostatniego miejsca trybun Gamla Ullevi, o perfekcyjnym wypunktowaniu Finek w starciu wieńczącym najbardziej absurdalną kampanię eliminacyjną w historii, czy wreszcie o cudownych dwudziestu minutach otwarcia w Kordobie, a także wygranym sumarycznie w stosunku 9-0 dwumeczu z Portugalią (choć tu akurat warto podkreślić, iż osiem z dziewięciu goli zostało zdobytych bezpośrednio po stałych fragmentach gry). No i bez względu na to, jak oceniamy postawę naszych piłkarek na angielskim EURO, to jednak pamiętamy, że gościnne występy na wyjątkowo tego lata upalnych Wyspach Brytyjskich zakończyliśmy dopiero na etapie półfinałów. Tak, żegnaliśmy się z najważniejszą imprezą roku w wyjątkowo marnym stylu, ale doprawdy niemało jest takich, którzy niezmiennie spoglądają w naszym kierunku z zazdrością. Bo cóż z tego, że o Hiszpankach czy Austriaczkach w połowie lipca mówiono i pisano więcej i ładniej, skoro obie te kadry udały się na powrotny lot do domu wiele dni przed nami. O Islandkach nie będę tu nawet wspominać, bo ekipa ta stała się chyba chodzącym uosobieniem tego, jak pozostawić po sobie wspaniałe wrażenie, jednocześnie przegrywając wszystko, co da się przegrać. Nie popadajmy zatem w euforię, ale po prostu doceńmy to, gdzie jesteśmy, bo jest to punkt, w którym wielu chciałoby się znaleźć, a niektórzy nigdy nie dostąpią takiego zaszczytu.

Skoro jednak reprezentacyjny rok w całości za nami, to czas przyjrzeć się temu, jak prezentuje się on w ujęciu liczbowym. Czy przeżywane przez nas nierzadko skrajne emocje i tym razem znajdą potwierdzenie w suchych faktach? Okazuje się, że tak! Kadra prowadzona przez Petera Gerhardssona rozegrała bowiem w kończącym się roku 14 spotkań, z których 8 zakończyło się jej zwycięstwem, 4 razy dzieliła się punktami, a 2 razy schodziła z boiska pokonana. Bilans bramkowy prezentuje się nader okazale i wynosi 43-14, oczywiście na plus. Doskonale pamiętamy jednak początek roku i nie trzeba chyba przypominać, że akurat ta ostatnia statystyka została mocno podrasowana dzięki nonsensownemu i kompletnie bezsensownemu wyjazdowi do Gori. Co więcej, obie poniesione przez nas w tym roku porażki okazały się nader dotkliwe, a ich rozmiary (0-4) mówią nam niestety całkiem sporo o przebiegu tych spotkań. Całe szczęście, że w rywalizacji z Angielkami i Australijkami udało się uniknąć kolejnych strat, gdyż byłoby to równoznaczne z ustanowieniem nowego, niechlubnego rekordu w historii szwedzkiej piłki reprezentacyjnej. Seniorska kadra jeszcze nigdy nie przegrała bowiem pojedynczego meczu różnicą większą niż cztery gole i tę passę – nie bez problemów – udało się nam podtrzymać. A pamiętamy przecież, że szczególnie Angielkom okazji na strzelenie piątego, a nawet i szóstego gola nie brakowało.

Najbardziej eksploatowaną przez selekcjonera piłkarką kadry była w tym roku Stina Blackstenius, która jako jedyna zagrała we wszystkich czternastu spotkaniach i – co równie istotne – absolutnie żadnego z tych występów nie można nazwać symbolicznym. Tylko jeden reprezentacyjny mecz opuściły w bieżącym roku kalendarzowym Filippa Angeldal, Kosovare Asllani oraz Johanna Kaneryd, a kolejne na liście Nathalie Björn, Lina Hurtig, Amanda Ilestedt i Fridolina Rolfö zgodnie dopisały do swojego dorobku 12 A. W ujęciu ogólnym, trener Gerhardsson skorzystał w tym okresie z usług równo trzydziestu zawodniczek, a w gronie tym znalazło się miejsce dla zaledwie jednej debiutantki – Matildy Vinberg z Hammarby. Na zgrupowaniach reprezentacji pojawiały się także Emma Lind, Hanna Wijk, Hanna Lundkvist, czy Stina Lennartsson, ale one akurat nie przekonały sztabu szkoleniowego na tyle, aby doczekać się choćby symbolicznego występu w kadrze. Pozostaje mieć nadzieje, że w kolejnych latach proporcje te ulegną zmianie, gdyż bez względu na osobiste sympatie i antypatie, tego właśnie potrzebuje szwedzka piłka. I jeśli nie postaramy się o to sami, to kolejne roszady wymusi na nas czas, ale będzie to zdecydowanie mniej przyjemna formuła przeprowadzenia kadry przez sztafetę pokoleń. Jasne, mundial w Australii i Nowej Zelandii będzie bez dwóch zdań imprezą życia dla większości kadrowiczek z wybitnego rocznika -93, ale miejmy świadomość, że po mistrzostwach, bez względu na osiągnięty na nich wynik, futbolowa karuzela wcale nie przestanie się kręcić. A mając na uwadze start zupełnie nowej imprezy w postaci Ligi Narodów, możemy nawet nieśmiało zaryzykować tezę, że tak na dobre dopiero kręcić się zacznie, a casu na ewentualne eksperymenty będziemy mieć znacznie mniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Wracając jednak do kończącego się właśnie roku, najlepszymi strzelczyniami kadry były w ostatnich miesiącach Filippa Angeldal oraz Stina Blackstenius (po 6 goli), a najwięcej asyst (również 6) zapisała na swoim koncie Jonna Andersson. W klasyfikacji punktowej zwycięstwem podzieliły się Angeldal oraz Kosovare Asllani (po 10 punktów), choć warto zaznaczyć, że ponad połowa dorobku piłkarki Manchesteru City pochodzi z wygranego w stosunku 15-0 parodystycznego meczu w Gruzji. Dla zainteresowanych, kompletną listę szwedzkich strzelczyń i asystentek A.D. 2022 znajdziecie w tabeli poniżej.

Gdybyście zastanawiali się, która ze szwedzkich piłkarek była w minionym roku liderką kadry, to … odpowiedzi będzie tu zapewne tyle, ilu pytanych. Choć ani trochę nie zdziwimy się, jeśli jedno nazwisko przewinie się przez nie częściej niż wszystkie pozostałe razem wzięte. I mowa tu o Kosovare Asllani, która według not szwedzkapilka.com wykręciła za swoich trzynaście reprezentacyjnych występów naprawdę zacną notę (6.38). Co ciekawe, bezpośrednio za nią znalazły się w tym zestawieniu Stina Blackstenius (6.07), Filippa Angeldal (6.00) oraz Jonna Andersson i Amanda Ilestedt (obie po 5.91). Czy właśnie tak prezentuje się pięć najjaśniejszych punktów naszej kadry w tym roku? Nie jest to żadną miarą wykluczone! A kto będzie na czele naszego nieformalnego rankingu za rok? Tego nijak z dzisiejszej perspektywy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ale okazji do wykazania się na zielonej murawie szykuje się całkiem sporo. A skoro tak, to raz jeszcze wielkie dzięki za reprezentacyjny 2022 i prosimy o przynajmniej tyle samo pozytywnych, piłkarskich emocji przy okazji mundialu oraz Ligi Narodów!

sa

Advertisement

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s