Przed ligową jesienią

161124638_1731287263738324_1841427718311538710_n

Takim składem FC Rosengård inaugurował sezon 2021. Latem w stolicy Skanii doszło jednak do znaczącej przebudowy kadry (Fot. FC Rosengård)

Jeszcze nie zdążyliśmy dobrze naładować baterii po dopiero co zakończonych Igrzyskach w Tokio, a tu już na horyzoncie pojawiają się emocje w wydaniu ligowym, którym dodatkowo przez pierwsze tygodnie towarzyszyć będzie delikatny chaos. Zawdzięczamy go rzecz jasna startującym już w najbliższą środę eliminacjom do Ligi Mistrzyń, w których to ujrzymy w tym sezonie aż trzy szwedzkie kluby. Już od pierwszej rundy kwalifikacyjnej swoją przygodą z Europą rozpocznie Kristianstad, w związku z czym to właśnie drużyna prowadzona przez Elisabet Gunnarsdottir będzie mieć w drugiej połowie sierpnia zdecydowanie najbardziej napięty terminarz. Piłkarki ze wschodniej Skanii najpierw zainaugurują ligową jesień rozegranym awansem meczem z AIK, a następnie do końca miesiąca, a w przypadku powodzenia w starciach z Brøndby oraz Bordeaux nawet dłużej, czeka je perspektywa gry co trzy dni. Na szczęście, wraz z nadejściem września ligowo-pucharowy rytm ponownie nam się unormuje, ale zanim to nastąpi, każdy z klubów Damallsvenskan rozegra jeszcze dwa mecze o punkty. A w nich, jak wiadomo, będzie można sporo wygrać i jeszcze więcej przegrać. Bo choć wiosną ukształtowała się nam trochę liga trzech prędkości, to na tę chwilę pytań wciąż pozostaje zdecydowanie więcej niż odpowiedzi. I to zarówno w kontekście walki o mistrzostwo i puchary, jak i w okolicach strefy spadkowej.

Zanim więc piłkarki powrócą do klubowego grania, warto przyjrzeć się aktualnemu stanowi posiadania każdej z ekip, a także zastanowić się nad jej potencjałem. I temu właśnie poświęcimy kilka najbliższych chwil, pamiętając jednak o tym, że tego swoistego podsumowania dokonujemy de facto na trzy dni przed zamknięciem letniego okienka transferowego. Czyli, krótko mówiąc, niektóre z naszych wniosków mogą się stosunkowo szybko zdezaktualizować, jeśli na przykład któryś z zespołów zdecyduje się na zakupową ofensywę w trybie last minute. Terminarz europejskich pucharów nie pozostawił nam jednak innej opcji, więc chcąc zdążyć przed przyspieszoną, ligową inauguracją, rozpoczynamy naszą letnią analizę. I na początek zajrzymy tam, gdzie szczególnie na przełomie czerwca i lipca działo się zdecydowanie najwięcej, czyli oczywiście do Malmö.

FC Rosengård – zgodnie z przewidywaniami, to właśnie u lidera transferowe lato było zdecydowanie najbardziej gorące. Z klubem pożegnały się Nathalie Björn, Glodis Perla Viggosdottir oraz Anna Anvegård, a następna w kolejce może być kuszona przez potentata z Paryża mistrzyni olimpijska Stephanie Labbé. Na ten moment zawodniczką Rosengård pozostaje natomiast Hanna Bennison, choć poważne zainteresowanie pozyskaniem utalentowanej nastolatki wyrażały kluby z Anglii, Francji i Niemiec. Czyżby więc miała sprawdzi się zapowiedź Therese Sjögran, że aby pozyskać tę pomocniczkę, trzeba będzie pobić absolutny rekord transferowy? Czas pokaże. Latem w stolicy Skanii w każdym razie nie próżnowali, dzięki czemu w Malmö zameldowały się australijska bramkarka Teagan Micah (ostatnio Sandviken), niemiecka defensorka Bianca Schmidt (ostatnio Turbine), a także duńska pomocniczka Frederikke Thøgersen (ostatnio Fiorentina). Ponadto, powstałą po odejściu Viggosdottir lukę na pozycji stoperki wypełnić ma jej rodaczka Gudrun Arnardottir. Rosengård nie zapomniał także o letnich wzmocnieniach w ofensywie, choć w ich przypadku trudno było mówić o zaskoczeniu. Zarówno Mia Persson, jak i Loreta Kullashi były bowiem przymierzane do ekipy ze Skanii już od dłuższego czasu. Otwarte pozostaje natomiast pytanie, czy przebudowany skład, pod wodzą nowej trenerki Renée Slegers, będzie w stanie obronić wywalczoną wiosną przewagę i sięgnąć tym samym po dwunasty w historii klubu mistrzowski tytuł? Przed rozpoczęciem jesiennego grania wydaje się, że tylko poważny kryzys formy mógłby zatrzymać ten marsz, ale jeśli atak na Ligę Mistrzyń zakończy się powodzeniem (co nie jest wcale wykluczone!), to w Malmö będą za moment musieli zmierzyć się z perspektywą gry na trzech frontach. A to zawsze zwiastuje potencjalne niespodzianki.

BK Häcken – obrończynie tytułu tracą do lidera sześć punktów, ale udany finisz wiosennej kampanii mocno poprawił nastroje w Hisingen. Tym bardziej, że powodzeniem zakończyły się poszukiwania zawodniczki, która od zaraz zastąpiłaby kontuzjowaną Pauline Hammarlund. Wybór padł na reprezentantkę Danii Stine Larsen i wydaje się, że piłkarki o dokładnie takiej charakterystyce trzeba było ofensywie wciąż aktualnych mistrzyń Szwecji. Drugą linię Häcken wzmocniła ponadto jedna z liderek Piteå z mistrzowskiego sezonu 2018 Julia Karlernäs, dla której będzie to powrót na szwedzkie boiska po krótkim epizodzie w Andaluzji. Nową zawodniczką w kadrze drużyny prowadzonej przez Matsa Grena jest również nazywana jednym z największych duńskich talentów wszechstronna pomocniczka Mille Gejl. Kto wie, czy największym sukcesem Häcken nie będzie jednak utrzymanie duetu Blackstenius – Angeldal, gdyż szczególnie od momentu rozpoczęcia japońskich Igrzysk, w Hisingen właściwie nie ma dnia, kiedy ktoś nie wyrażałby chęci pozyskania przynajmniej jednej z tych piłkarek. Od chęci do czynów jednak daleka droga, więc fani mistrzyń Szwecji mocno ściskają kciuki, aby misja zatrzymania obu tych zawodniczek zakończyła się powodzeniem. Nie ma bowiem wątpliwości, że z nimi w kadrze będzie zdecydowanie łatwiej bić się o Ligę Mistrzyń, a awans do fazy grupowej jest w tym roku w Hisingen planem minimum.

Hammarby IF – rewelacyjny beniaminek postawił na konsolidację i wydaje się, że ta decyzja jak najbardziej ma sens. Tym bardziej, że trener Pinones-Arce już nie raz udowodnił, że z tą grupą piłkarek można dokonać prawdziwych, boiskowych cudów. Wiele mówiło się o tym, że znajdujące się wiosną w kapitalnej dyspozycji Emilia Larsson oraz Emma Jansson mogą zasilić ligowych rywali, ale w obu przypadkach na zapowiedziach się skończyło. A pamiętajmy, że po dłuższych przerwach spowodowanych kontuzjami do gry wracają Elise Kellond-Knight oraz Petronella Ekroth, w związku z czym obie mogą być spokojnie traktowane jak wzmocnienia przed decydującą walką o … puchary? Choć wciąż brzmi to nieco surrealistycznie, to po takiej pierwszej połowie sezonu aż nie wypada napisać inaczej.

Kristianstads DFF – w północno-wschodniej Skanii póki co również spokojnie. Z klubem pożegnały się młode i niewątpliwie utalentowane Mathilde Janzen (transfer do Hoffenheim) oraz Ebba Jahnfors (do AIK), ale żadna z tych piłkarek nie była wiosną czołową postacią w talii Elisabet Gunnarsdottir. Zdecydowanie więcej niepokoju wzbudziła natomiast informacja o urazie niemieckiej golkiperki Meliny Loeck, która najprawdopodobniej nie będzie mogła wesprzeć drużyny w eliminacjach do Ligi Mistrzyń. W Kristianstad najbardziej liczą jednak na życiową dyspozycję Sveindis Jane Jonsdottir, odrodzenie Therese Åsland oraz doskonale funkcjonujący kolektyw w drugiej linii. Choć nie da się ukryć, że szczególnie na początku rundy trzeba będzie mocno rotować wyjściową jedenastką. Całe szczęście, że jeszcze zimą zadbano o odpowiednią głębię składu, która niewątpliwie pozwoli podjąć rękawicę na kilku frontach. Trzeba będzie jednak mocno uważać, aby jednoczesna próba realizacji kilku celów nie zakończyła się efektownym i sumarycznym niepowodzeniem.

Eskilstuna United – drużyna-zagadka. Najbardziej nieobliczalna zarówno jeśli chodzi o typowanie pojedynczych wyników, jak i o predykcje na całą rundę lub sezon. Nie inaczej jest zresztą tym razem. Z jednej bowiem strony niby wszystko się zgadza, finansowo jest stabilnie, na stadion wracają kibice, a plany sięgają walki przynajmniej o ligowe podium. Z drugiej: z drużyną za chwilę pożegna się trener, klub traci latem 2/3 stanowiącego o sile ofensywy tercetu, a także zawodniczkę, która wiosną brała udział przy niemal połowie bramkowych akcji i była prawdopodobnie najlepszą lewą wahadłową ligi. Jasne, Kullashi i Nildén odeszły do ekip bijących się o Ligę Mistrzyń, a transfer Andersson miał miejsce z powodów osobistych, ale dla United są to niewątpliwie spore osłabienia. Tym bardziej, że w miejsce wspomnianych zawodniczek pozyskano póki co 31-letnią legendę stołecznego Djurgården Mię Jalkerud (ostatnio w norweskim Arna-Bjørnar) oraz 21-letnią snajperkę Vittsjö Paulinę Nyström i o żadnej z nich nie da się powiedzieć, że znajduje się na tę chwilę w swoim piłkarskim prime. Tyle tylko, że wspominaliśmy już coś o nieprzewidywalności Eskilstuny. Może zatem na Tunavallen będą mieli powody do radości akurat wtedy, gdy coraz więcej obserwatorów zaczęło w ten projekt wątpić?

Linköpings FC – jeżeli ktoś tego lata poważnie się osłabił, to jest to niewątpliwie zespół z Östergötland. Przez ostatnie cztery lata Frida Maanum konsekwentnie wspinała się po szczebelkach kariery i odeszła z klubu jako jedna z największych gwiazd ligi. Podobnego statusu nie dorobiła się jeszcze jej rodaczka Synne Skinnes Hansen, ale gdy tylko pozwalało jej zdrowie, to na murawie zawsze pokazywała swoją niewątpliwą klasę. Do tego wszystkiego dołożyć możemy jeszcze transfer Elin Landström, która może nie osiągnęła w LFC tyle, ile sama pragnęła przychodząc do tego klubu, ale jednak niezmiennie pozostawała gwarantem solidnego poziomu. Wspomniany tercet rozjechał się na trzy strony świata, a w jego miejsce przybyły zawodniczki nie mniej ciekawe, choć będące w dużym stopniu zagadką. Jedną z nich jest ukraińska pomocniczka z Charkowa Nadia Kunina, choć w Östergötland nie ukrywają, że w tym przypadku liczą przynajmniej na powtórkę z transferu jej rodaczki Wiery Diateł, która przed laty zachwycała swoją grą sympatyków Linköping. Innym znakiem zapytania jest wyciągnięta z duńskiego Nordsjælland Amalie Vangsgaard. Zdecydowanie więcej wiemy za to o reprezentantce Japonii Yuce Momiki, dla której będzie to drugie podejście do Damallsvenskan. Pierwsze zakończyło się poważną kontuzją po niespełna kwadransie gry, ale limit pecha ta zawodniczka chyba już wyczerpała. Pociągnięcie LFC na ligowe podium może okazać się jednak zbyt trudnym zadaniem nawet dla tak świetnie wyszkolonej technicznie zawodniczki.

Vittsjö GIK – w najsłynniejszej, piłkarskiej wsi Europy lato póki co także spokojne, gdyż oprócz wspomnianej już Nyström udało się utrzymać stan posiadania. A to oznacza całkiem ciekawą perspektywę, gdyż po kontuzjach i wypożyczeniach do gry wracają Tove Almqvist, Michelle De Jongh oraz Ebba Wieder, czyli trzy piłkarki, które w swojej kadrze chętnie widziałby absolutnie każdy klub tej ligi. Jeśli więc Fernanda Da Silva utrzyma formę z wiosny, Emily Gielnik przypomni sobie, że nie tak dawno walczyła o miejsce w jedenastce Bayernu Monachium, a Sabrina D’Angelo zagra nam to, co w pamiętnym finale NWSL, to w Vittsjö mogą mentalnie szykować się na bardzo przyjemną jesień. Atak na lokatę w górnej połówce tabeli wydaje się obowiązkiem, a walka o ligowe podium jak najbardziej realnym wyzwaniem. Choć trzeba oczywiście pamiętać, że to nie Vittsjö startuje do niej z pole position.

Djurgårdens IF – na papierze jedyny zespól, któremu jesienią nie grozi ani bezpośrednia walka o puchary, ani o uniknięcie degradacji. Czy jest to jednak równoznaczne z tym, że kibiców Dumy Sztokholmu czeka nadzwyczaj spokojny czas? Nie do końca, bo w klubie wciąż mają bardzo wiele do udowodnienia, przede wszystkim sobie samym. Jedyną istotną letnią roszadą kadrową było pozyskanie duńskiej stoperki Kamilli Karlsen, która ma zastąpić sprzedaną do Rosengård Islandkę Arnardottir. Z powodów zdrowotnych przerwę w karierze oficjalnie ogłosiła ponadto Amerykanka Rachel Bloznalis, ale z przyczyn oczywistych również wiosną nie oglądaliśmy jej na boisku. Poza tym, trener Pierre Fondin będzie dysponował dokładnie tą samą grupą piłkarek, co w rundzie wiosennej, choć oczywiście grupa ta będzie zdecydowanie bardziej zgrana i to zarówno pod względem czysto sportowym, jak i mentalnym. Wszyscy pamiętamy bowiem, w jak wielkich bólach rodził się ten zespół, ale wydaje się, że przykre doświadczenia sprzed kilku miesięcy ostatecznie go wzmocniły. Przynajmniej tymczasowo, gdyż w Djurgården sytuacja lubi zmieniać się bardzo dynamicznie.

KIF Örebro – pamiętacie mecz Szkocja – Finlandia w eliminacjach EURO 2022? W samej końcówce spotkania trenerka Anna Signeul posłała wówczas do boju debiutantkę, która w piątej minucie doliczonego czasu gry została autorką nieco przypadkowego gola na wagę zwycięstwa Suomi. Rzeczona debiutantka nazywa się Amanda Rantanen i jesienią będziemy oglądać ją na boiskach Damallsvenskan w barwach Örebro. Ma ona zastąpić dotychczasową snajperkę Karin Lundin, która zdecydowała się na kontynuowanie kariery na włoskich boiskach. Poza tym, kadra zespołu prowadzonego przez Rickarda Johanssona nie uległa większym zmianom, choć należy odnotować zbliżający się wielkimi krokami powrót na boisko Heidi Kollanen, która do momentu odniesienia kontuzji była w poprzednim sezonie czołową postacią nie tylko swojej drużyny, ale i całej ligi. Czy zatem fiński duet z przodu i islandzka solidność w defensywie wystarczą do utrzymania statusu pierwszoligowca? W klubie nie dopuszczają do siebie innej alternatywy, a mając na uwadze, że mało zespołów w Damallsvenskan jest zarządzanych tak rozważnie jak klub z Behrn Areny, wypada po prostu się do tych życzeń przyłączyć.

Piteå IF – sensacyjne mistrzynie sprzed trzech lat znów odnajdują się w swoim naturalnym środowisku klubów walczących o utrzymanie. Rok temu udało się uratować ligowy byt w ostatniej kolejce, ale nikt nie powiedział, że tym razem będzie łatwiej. Tym bardziej, że brak klasowej napastniczki, gwarantującej przynajmniej kilka goli w sezonie, wciąż jest w Norrbotten palącym problemem. Wzmocnieniem drugiej linii z pewnością będzie dość nieoczekiwany swoją drogą transfer Fanny Andersson, ale jeśli na dalekiej Północy marzą o względnie spokojnej jesieni, to począwszy od sierpniowych meczów trzeba będzie prezentować się na boisku zdecydowanie lepiej niż wiosną. W przeciwnym razie, fanów na LF Arenie znów czekają emocje do samego końca, choć akurat tych wrażeń wszyscy w Piteå i okolicach woleliby raczej uniknąć.

AIK FF – beniaminek z Solnej był kandydatem numer jeden do spadku i gdyby brać pod uwagę wyłącznie formę prezentowaną na boisku, to stołeczne Gryzonie zamykałyby teraz ligową tabelę. W futbolu najbardziej liczą się jednak punkty, a tych podopieczne Maiju Ruotsalainen uzbierały wiosną dziewięć, co plasuje je obecnie tuż nad strefą spadkową. Problemem AIK była wiosną przede wszystkim mocno nierówna kadra, gdyż obok zawodniczek absolutnie klasowych jak Hayashi, Kafaji, czy Danielsson występowały piłkarki nijak do poziomu Damallsvenskan nie pasujące. A gdy pod koniec rundy w ogóle zabrakło liderek, AIK stał się niestety etatowym dostarczycielem punktów, na dodatek nie potrafiącym strzelić choćby jednego gola. W przerwie letniej zapowiadano cztery-pięć transferów, ale o ile liczbowo norma została już wyrobiona, o tyle ich jakość może budzić pewne wątpliwości. Oczywiście przy założeniu, że miały to być wzmocnienia na teraz, gdyż potencjału Ebbie Jahnfors, Mathildzie Nildén oraz Julii Olsson nikt nie zamierza odmawiać. Jedynym poważnym zastrzykiem piłkarskiej jakości wydaje się być póki co pozyskanie Kaisy Collin, byłej królowej strzelczyń ligi fińskiej, ale czy do spółki z Danielsson i Kafaji będzie ona w stanie uratować pierwszą ligę dla Solnej? A może jednak okaże się, że AIK zaskoczy nas jeszcze w ostatnich godzinach okienka transferowego? Tak, czy inaczej, w żółto-czarnej części stolicy nadchodząca jesień będzie się prawdopodobnie mocno dłużyć i wcale nie musi zakończyć się happy endem.

Växjö DFF – to nie była aż tak katastrofalna wiosna dla klubu ze Småland, jak wskazywałaby tabela, ale jeśli nie potrafi się trafiać do siatki rywalek, to efekty są właśnie takie. Od samego początku sezonu w Växjö trwa niczym nieuzasadniona ofensywna niemoc, a kontuzja Violi Nambi oraz transfer Signe Holt do rzymskiego Lazio absolutnie nie ułatwiły sprawy. Receptą na problemy drużyny prowadzonej przez Marię Nilsson mogą okazać się dwie zawodniczki rodem z Finlandii, które w przeszłości występowały już na szwedzkich boiskach. Jednak aktualna dyspozycja zarówno Adeliny Engman (pozyskanej z francuskiego Montpellier), jak i Juliette Kemppi (z London City Lionesses) wydaje się być póki co sporą niewiadomą. Szczelnośc formacji defensywnej poprawić mają za to wyciągnięta z Brisbane Roar Winonah Heatley oraz wracająca do pełni formy po kontuzji Elin Karlsson. Jeśli dodamy do tego jeszcze inną rekonwalescentkę w osobie Stiny Lennartsson, to Växjö możemy spokojnie uznać za jednego ze zwycięzców letniego okienka transferowego. A przecież nie możemy zapominać, że rok temu klub ze Småland także zamykał na półmetku ligową tabelę, a sezon zakończył w jej górnej połówce, opromieniony zwycięstwem na Malmö IP. Tym razem sytuacja początkowa jest jeszcze bardziej skomplikowana, ale z drugiej strony nikt nie oczekuje przecież awansu do szóstki. Do pełni szczęście wystarczy nawet jedenasta lokata i ten cel zrealizować po prostu trzeba. W przeciwnym razie będzie można mówić nie tyle o rozczarowaniu, co o całkowitej katastrofie.


Zestaw par 13./14. kolejki:

m01

m01

m02

m03

m04

m05

m06

m02

m03

m04

m05

m06

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s