Finałowe odliczanie

132660_170494339649579_5431916_o

Bardzo rzadko, ale jednak zdarzają się takie dni, gdy zaglądają tutaj osoby, których ani trochę nie interesuje przebieg ostatnich derbów Skanii, polityka transferowa Linköping, czy nastroje towarzyszące kolejnemu El Gnällico. I choć najczęściej wpadają tu tylko na chwilę, to każda taka wizyta niezmiernie cieszy. Jest ona bowiem niezbitym dowodem na to, że piłka nożna w szwedzkim wydaniu jak najbardziej potrafi zainspirować. Zdecydowanie najczęściej dzieje się to oczywiście pod wpływem występów seniorskiej reprezentacji kraju, która zawsze – tak to się już w futbolu składa – jest jego główną wizytówką. A my mamy to szczęście, że z tej swojej wizytówki od pewnego czasu możemy być naprawdę dumni. Od kiedy? Cóż, datę graniczną wskazać nietrudno, ale dziś nie będziemy bynajmniej wracać pamięcią do przeszłości. A to dlatego, że rzeczy najważniejsze dzieją się właśnie tu i teraz. Aż chciałoby się napisać, że na naszych oczach, ale mocno skomplikowana sytuacja epidemiczna na świecie sprawiła, że turniej olimpijski obserwujemy nie z wysokości trybun, lecz z odległości niemal dziesięciu tysięcy kilometrów. Jeśli jednak wierzyć zapewnieniom Hedvig Lindahl, to doping setek tysięcy gardeł doskonale słychać w Tokio, Rifu i Saitamie. Już jutro, a mówiąc bardziej precyzyjnym w nocy z czwartku na piątek, gorące wsparcie i strumień pozytywnej energii przyda się jednak bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Dosłownie za chwilę możemy bowiem stać się świadkami chwili tak historycznej, że aż trochę strach pisać o tym wprost, aby przypadkiem nie zapeszyć. Chwili tak wyjątkowej, że jeśli liczycie sobie mniej niż czterdzieści lat, to na pewno nie mieliście jeszcze okazji przeżyć czegoś podobnego. I nie ma w tych słowach ani krzty patosu, ani krzty przesady.

Na samym początku nie bez przyczyny wspomniałem o nowych sympatykach szwedzkiego futbolu, póki co tego w wydaniu reprezentacyjnym, gdyż wyjątkowo to właśnie im chciałbym zadedykować ten wpis. Skoro podczas tokijskich Igrzysk zainspirowała Was szwedzka kadra, to zapewne z chęcią poznacie bohaterki oraz bohaterów japońskich boisk nieco bliżej, aby jeszcze bardziej się z tą grupą identyfikować i nie mieć tym samym absolutnie żadnych wątpliwości za kogo trzymać kciuki w piątkowym finale. Bo Szwecja w wersji 2021 to ekipa, którą naprawdę da się lubić i to z tysiąca różnych powodów.

startelvan_jpn_kvartsfinal

Reprezentacja Szwecji zostanie zapamiętana po japońskich Igrzyskach nie tylko ze względu na oryginalny kolor koszulek (Fot. Bildbyrån)

  • Zacznijmy może od podstaw: piłkarska reprezentacja Szwecji to po prostu (Dam)landslaget, ewentualnie Blågult. Zdecydowanie nie Tre Kronor, bo używając tej nazwy najpewniej zostaniecie wzięci za kibiców hokeja.
  • Po krótkim namyśle, z tym hokejem to może nawet nie taka zła opcja. Jako fani tej dyscypliny sportu bylibyście zapewne ekspertami od potyczek szwedzko – kanadyjskich o najwyższe cele. Podobne doświadczenia mają zresztą fani curlingu, oni również zarwali już wiele nocy, aby śledzić pasjonującą rywalizację z Kanadą.
  • Co innego piłka nożna, tutaj finał pomiędzy dwoma wspomnianymi nacjami przytrafił się nam po raz pierwszy.
  • Nie oznacza to jednak, że reprezentantki Szwecji i Kanady w ogóle nie miały okazji, aby ze sobą porywalizować. Wręcz przeciwnie, oficjalnych potyczek między tymi drużynami naliczono już 23, a ich bilans przedstawia się całkiem zachęcająco (14, zwycięstw, 4 remisy, 5 porażek).
  • W ostatnich latach były to jednak zazwyczaj naprawdę ciężkie boje, które kończyły się albo bezbramkowymi remisami, albo zwycięstwami 1-0 jednej ze stron.
  • A skoro tak, to zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, jutro powinniśmy obejrzeć więcej goli.
  • Jeżeli emocje przeciągną się nam aż to rzutów karnych, to możemy chyba być względnie spokojni. Kilka Kanadyjek zdążyło się już bowiem nabawić kompleksu szwedzkiej bramkarki.
  • I to pomimo faktu, że jedyną serię jedenastek przeciwko Kanadzie przegraliśmy. Działo się to jednak na turnieju towarzyskim i była to … kontrolowana porażka (kmwtw).
  • Jeśli jutro finał okaże się zwycięski, doceńmy sprawczość słów Hanny Glas. To ona jako pierwsza głośno powiedziała, że szwedzka kadra jedzie do Japonii po pełną pulę.
  • Nie było to jednak przesadnie wielkim zaskoczeniem. Jeśli bowiem masz w sobie tyle siły, żeby wrócić do gry na najwyższym poziomie po trzykrotnym urazie więzadeł krzyżowych, to żadne Amerykanki z Australijkami ci nie straszne.
  • Kanadyjki oczywiście tym bardziej.
  • Straszne, zdaniem niektórych, były komplety strojów o bliżej niezidentyfikowanym kolorze, w których szwedzka kadra zainaugurowała Igrzyska. Dla samych zainteresowanych nigdy nie był to jednak problem.
  • Bo jak żartowały Olivia Schough z Sofią Jakobsson, przynajmniej nie ma ryzyka, że w tych strojach nie dojrzysz koleżanki na dobrej pozycji.
  • Poza wszystkim, stroje te mają jedną, niezaprzeczalną zaletę: doskonale sprawdzą się po zmroku jako kamizelki odblaskowe. A powoli idzie jesień, więc szybko to docenimy.
  • Nazwisko selekcjonera reprezentacji Szwecji czytamy /jerardson/.
  • Warto o tym pamiętać nie tylko z szacunku do Trenera Roku 2019 w Szwecji, ale również dlatego, że sam zainteresowany mocno docenia prawidłową wymowę.
  • Przekonali się o tym chociażby moderatorzy konferencji prasowych podczas francuskiego mundialu.
  • Największą pasją Petera Gerhardssona jest muzyka, a zebrana przez niego w piwnicy kolekcja płyt winylowych robi wrażenie nie mniejsze niż aktualna dyspozycja szwedzkiej kadry.
  • To właśnie przy muzyce – najczęściej z kraju rywala – rodzą się konkretne pomysły na najbliższy mecz. Za rozpracowanie Kanady odpowiedzialny jest na przykład Neil Young.
  • Gdyby zatem coś poszło nie tak, już wiecie, do kogo zgłaszać ewentualne żale i pretensje.
  • Numerem jeden podczas wieczornego relaksu trenera wciąż pozostaje podczas tegorocznych Igrzysk twórczość japońskiego bandu LOVEBITES.
  • Same piłkarki również mają swoje muzyczne preferencje, choć ich świętowaniu zdecydowanie najczęściej towarzyszą hity eurowizyjne.
  • W tym roku na szczycie playlisty znajduje się Euphoria z repertuaru Loreen.
  • I niech będzie to zapowiedzią euforii, która już za chwilę ogarnie nas wszystkich.
  • Za skład playlisty, co może być w jakimś stopniu zaskoczeniem, nie odpowiada wyłącznie Olivia Schough. Za to za słynne choreografie w autokarze już jak najbardziej.
  • Pięć lat temu, po awansie do finału IO, reprezentantki Szwecji postanowiły wykonać tatuaże z długością i szerokością geograficzną miasta Rio de Janeiro.
  • Z nieformalnej obietnicy wywiązała się dokładnie jedna piłkarka. Zgadniecie która?
  • Jeśli powiedzieliście, że Caroline Seger, to gratulacje – macie rację!
  • Tym razem, w przypadku zwycięskiego finału, skuteczność ma być już zdecydowanie większa. Lista zawodniczek, które zadeklarowały ozdobienie swoich ciał cyferkami oznaczającymi współrzędne geograficzne Tokio, robi się z dnia na dzień coraz dłuższa.
  • I nie brakuje na niej tych, dla których byłby to pierwszy tatuaż.
  • No cóż, będziemy trzymać za słowo.
  • Ale po pierwsze i najważniejsze: niech w ogóle będzie ku temu okazja. Chociażby z tego powodu trzeba wygrać z tą Kanadą.
  • A jeśli już uda się zwyciężyć, to spory wkład w ten sukces będzie mieć niewątpliwie Stina Blackstenius, która na przestrzeni ostatniego półrocza z prawdopodobnie najbardziej nieskutecznej napastniczki świata stała się sami-widzicie-kim.
  • Choć zwycięstwo może nieść za sobą także dalece poważniejsze konsekwencje. Hedvig Lindahl, która nie tak dawno wspominała, że ani myśli o końcu kariery reprezentacyjnej, w przypadku złota IO może zmienić zdanie.
  • Tak przynajmniej wynika z ostatnich deklaracji, ale mamy oczywiście nadzieję, że perspektywa pobicia rekordu Elisabeth Leidinge ostatecznie okaże się silniejsza.
  • Bo pojechać na mundial po czterdziestce – to byłoby coś! Jak dotąd udało się to tylko nielicznym i naprawdę wyjątkowym osobistościom świata futbolu.
  • Mundialem zaczniemy jednak przejmować się od jutra. A dziś wysyłamy pozytywną energię w kierunku Tokio.
  • No dobrze, jeszcze kilka dni na świętowanie, o mundialu zaczniemy myśleć za tydzień.
  • A póki co HEJA SVERIGE i pamiętajcie, że Finlandia to nie Skandynawia. To ostatnie akurat kompletnie bez związku z meczem i Igrzyskami, ale każda okazja na dodatkową edukację jest dobra i należy z niej korzystać.

AKTUALIZACJA: ostatecznie zmianie uległa godzina rozpoczęcia meczu finałowego. Pierwszy gwizdek czeka nas o godzinie 21:00 czasu lokalnego (14:00 w Szwecji).

1 thought on “Finałowe odliczanie

  1. Mam nadzieję, że jutro po południu, po pracy, będę mogła spokojnie obejrzeć powtórkę spotkania, wiedząc, że to Szwedki zdobyły złoto.
    Ta drużyna zasłużyła na grę w finale swoją ciężką pracą i zaangażowaniem. Chciałoby się powiedzieć, że jeśli nie jutro, to kiedy, ale pamiętajmy, że to jedno spotkanie i Kanadyjki, mimo że teoretycznie są słabszym zespołem, na pewno nie odpuszczą i będą chciały pokazać się z jak najlepszej strony. A że można się po nich spodziewać wszystkiego, przekonały się (boleśnie) kilka dni temu mistrzynie świata. Wynik jutrzejszego spotkania pozostaje sprawą otwartą.
    Jedno jest jednak pewne, jutro o 14:00 Caroline Seger i jej koleżankom kibicować będą nie tylko fani futbolu w Szwecji, licząc po cichu na to, że słowa Daniela Ståhla “I’m a Swedish Viking!” odpowiednio zmotywują Szwedki i doprowadzą je do zwycięstwa.

    Liked by 1 person

Leave a Reply to Doro Cancel reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s