Umeå pisze historię

Exf5sIBWUAcuJdk

Piłkarki z Umeå dokonały czegoś, czego nie dokonał wcześniej żaden drugoligowiec (Fot. Umeå IK)

Jedno sobotnie popołudnie i cztery mecze, które miały wyłonić komplet półfinalistów Pucharu Szwecji – tak przedstawiało się niesamowicie apetyczne, piłkarskie menu na pierwszy wiosenny weekend. Nic więc dziwnego, że stęsknieni wielkiego grania kibice mieli nadzieję na ogromną dawkę futbolowych emocji, a zawodniczki postanowiły wyjść tym oczekiwaniom naprzeciw, tworząc widowiska, których bez wątpienia szybko nie zapomnimy. W zasadzie każde ze spotkań, którego stawką było zwycięstwo w grupie, miało swoją indywidualną dramaturgię, a losy wielu z nich ważyły się niemal do ostatniego gwizdka. Nasza dyscyplina sportu skonstruowana jest jednak tak, że na końcu musimy oddzielić zwycięzców od pokonanych, a dziś zaszczyt znalezienia się w gronie tych pierwszych przypadł zespołom z Göteborga (a konkretnie z Hisingen), Malmö, Eskilstuny oraz Umeå. Na szczególną uwagę zasługuje oczywiście awans drugoligowca z Västerbotten, który w niesamowitych okolicznościach odwrócił losy rywalizacji z Djurgården, stając się w ten sposób pierwszym klubem spoza najwyższej klasy rozgrywkowej, który zameldował się w tej fazie rozgrywek.

Zacznijmy jednak od grup południowych, w których ostatecznie z tarczą zakończyli grupowe zmagania faworyci. Suchy wynik wskazywałby na to, że Häcken bez większych problemów odprawiło na własnym boisku Linköping, ale … nic bardziej mylnego! Starcie na Bravida Arenie rzeczywiście rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodyń, gdyż już w drugiej minucie akcję znajdującej się obecnie w kapitalnej dyspozycji Johanny Kaneryd skutecznie zamknęła Julia Zigiotti. Końcówka pierwszej połowy to już jednak zdecydowanie lepszy fragment w wykonaniu podopiecznych Andreé Jeglertza i gdy tuż po wznowieniu gry do remisu doprowadziła Uchenna Kanu, wszyscy ostrzyliśmy sobie zęby na trzy kwadranse niesamowicie zaciętej, boiskowej rywalizacji. Właśnie wtedy nastąpił jednak moment, w którym obrończynie tytułu włączyły wyższy bieg i w siedemnaście minut rozwiały wątpliwości co do tego, kto zasługuje tu na awans. Bohaterką numer jeden w zespole Matsa Grena jak najbardziej słusznie okrzyknięto Filippę Angeldal, która nie tylko zapisała na swoim koncie dwa gole i asystę, ale niemal każdym swoim kontaktem z piłką wprowadzała niemały popłoch w defensywnych poczynaniach LFC. Choć trzeba przyznać, że akurat być może najważniejsze w całym meczu trafienie na 2-1 było bezpośrednim efektem fatalnego zagrania Cajsy Andersson, a lekcję tego, jak wielką różnicę mogą stanowić we współczesnym futbolu pojedyncze błędy, dopiero co dał nam przecież Bayern.

Skoro nawiązaliśmy już do Rosengård, to piłkarki Jonasa Eidevalla także wywalczyły przepustkę do półfinału, ale sukces ten nie przyszedł im bynajmniej bez walki. Wszystko zaczęło się jednak zgodnie z oczekiwaniami kibiców z Malmö, gdyż do trzydziestej minuty wicemistrzynie Szwecji aż czterokrotnie zdołały umieścić piłkę w siatce Brett Maron. I choć jeden z tych goli nie został uznany (sędzia jak najbardziej słusznie dopatrzyła się spalonego), to dyspozycja ćwierćfinalistek tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń musiała budzić podziw. Doskonale naoliwionej maszynie z Malmö przewodziła doświadczona Dunka Sanne Troelsgaard, która miała bezpośredni udział we wszystkich trzech (a wliczając nieuznanego gola – nawet czterech) akcjach bramkowych. Gdy jednak fani Rosengård zaczęli się po cichu zastanawiać, czy może odrobienie strat w czwartkowym starciu z Bayernem jest możliwe, na ziemię w nieco ponad trzy minuty sprowadziła ich Therese Åsland. Reprezentantka Norwegii najpierw popisała się kapitalnym uderzeniem z dystansu, a następnie wkręciła piłkę do siatki bezpośrednio z narożnika boiska i z komfortowego 3-0 błyskawicznie zrobiło się niebezpieczne 3-2. Po przerwie Kristianstad absolutnie nie zamierzał składać broni, a gdy Jutta Rantala wykorzystała rzut karny podyktowany za zagranie ręką Katrine Veje, podopiecznym Elisabet Gunnarsdottir do najbardziej spektakularnego powrotu w historii szwedzkiej piłki klubowej brakowało już tylko jednego gola. Na jego zdobycie nie wystarczyło jednak czasu, w efekcie czego derby Skanii zakończyły się remisem, z którego cieszyć mogli się wyłącznie w Malmö.

Długimi fragmentami zanosiło się na to, że najmniej emocji będzie dziś na Behrn Arenie w Örebro. Przyjezdne z Eskilstuny dość szybko uzyskały optyczną przewagę, a gdy w 34. minucie rajd Lorety Kullashi i sprytne przepuszczenie piłki przez Fanny Andersson na gola zamieniła Anna Oskarsson, kwestia awansu wydawała się być rozstrzygnięta. Tym bardziej, że zawodniczki United w kilku sytuacjach były całkiem bliskie podwyższenia wyniku. Po przerwie oglądaliśmy już jednak zupełnie inny mecz, a sama Sara Lilja-Vidlund miała dwie doskonałe okazje na pokonanie Emmy Holmgren. Młoda golkiperka z Uppsali kolejny raz została jednak bohaterką swojej drużyny, kapitulując tylko raz, po rzucie karnym Karin Lundin. W samej końcówce piłkę na wagę zwycięstwa miała jeszcze na nodze Hellstrom, ale Eskilstuna dowiozła satysfakcjonujący ją wynik do końca, zapewniając sobie w ten sposób miejsce w najlepszej czwórce pucharowych zmagań.

Grupę szczęśliwców zamyka beniaminek z Umeå, który na kameralnym stadionie Stadshagens IP dokonał rzeczy absolutnie historycznej. Piłkarki z Västerbotten starcie z grającym o klasę wyżej rywalem rozpoczęły niezwykle bojowo i choć Monice Jusu Bah wyniku otworzyć się nie udało, to kilkadziesiąt sekund później z powodzeniem uczyniła to Henna-Riikka Honkanen. Korzystny dla gości wynik utrzymał się do 54. minuty, kiedy to mierzone dośrodkowanie Fanny Lång skutecznie wykorzystała Gudrun Arnardottir. Na kwadrans przed końcem sprawy przybrały jeszcze mniej korzystny obrót dla drugoligowca, gdyż ekipę ze stolicy na prowadzenie wyprowadziła niezawodna w takich sytuacjach mistrzyni Europy 2017 Sheila van den Bulk. Gol byłej reprezentantki Holandii zdawał się definitywnie przesądzać sprawę awansu Djurgården, ale dzielne piłkarki z Umeå najwyraźniej o tym nie wiedziały i postanowiły zaszokować całą sportową Szwecję. W 86. minucie gry do remisu doprowadziła Sarah Mellouk, a już w doliczonym czasie upragnionego gola na wagę awansu zapisała na swoim koncie rezerwowa Alexandra Sandström, korzystając z niezwykle przytomnego wycofania piłki przez Vilmę Koivisto. Tym samym, po raz pierwszy w historii zmagań o Puchar Szwecji, na etapie półfinałów witamy drużynę grającą na drugim poziomie rozgrywkowym i mocno liczymy na to, że w Västerbotten nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa!


3. kolejka fazy grupowej Pucharu Szwecji:

Grupa 1: Häcken – Linköping 5-2, Växjö – Lidköping 4-0

Grupa 2: Rosengård – Kristianstad 3-3, Vittsjö – Alingsås 1-0

Grupa 3: Örebro – Eskilstuna 1-1, Hammarby – Sundsvall 7-1

Grupa 4: Djurgården – Umeå 2-3, Uppsala – Morön 1-2

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s