Złe dobrego początki

72pG00O9nCoWYaAjeGCJFuZ3AOE

Madelen Janogy odebrała Węgierkom wiarę w zwycięstwo (Fot. Anders Wiklund)

Gdyby wczorajszy mecz z reprezentacją Węgier zakończył się po 45 minutach, to dziś najpewniej obudzilibyśmy się w diametralnie innych nastrojach. I niewiele znaczyłby fakt, że kadra Petera Gerhardssona, dzięki perfekcyjnie rozegranemu rzutowi wolnemu, na stadionie w Miskolcu do przerwy prowadziła. W 13. minucie Kosovare Asllani popisała się kolejnym w tych eliminacjach perfekcyjnym dograniem ze stojącej piłki, a dobrze ustawiona Magdalena Eriksson strzałem głową zaskoczyła kompletnie nieprzygotowaną do interwencji Rekę Szöcs. Jednak poza wspomnianą tu sytuacją, a także fatalnym pudłem Stiny Blackstenius na pustą bramkę, to gospodynie były w pierwszej połowie drużyną sprawiającą zdecydowanie lepsze wrażenie. Już kilkadziesiąt sekund po stracie gola Węgierki stworzyły sobie stuprocentową okazję na doprowadzenie do remisu, ale strzał Zsanett Jakabfi zatrzymał się na słupku. Zmarnowana szansa na wyrównanie stanu meczu w najmniejszym stopniu nie zdemotywowała jednak podopiecznych Ediny Marko, o czym chyba najbardziej dobitnie przekonały się Hanna Glas i Jonna Andersson. To właśnie na szwedzkich bocznych obrończyniach spoczywało niełatwe zadanie powstrzymania niezwykle dynamicznych Zágor oraz Jakabfi i trzeba uczciwie odnotować, że do przerwy to węgierskie skrzydłowe częściej wychodziły z tych pojedynków zwycięsko. Nie inaczej wyglądała sytuacja w środku pola, gdzie zdecydowanie zbyt dużo strat notowała Julia Zigiotti, a doskonale usposobiona Henrietta Csiszár tylko czekała na to, aby zawiązać kolejną akcję ofensywną swojego zespołu. Nasze największe szczęście polegało jednak na tym, że do bezbarwnej gry większości koleżanek z pola nie zamierzała się dostosowywać Hedvig Lindahl i to wyłącznie dzięki jej kapitalnym paradom udało nam się dotrwać do końca tej części gry z czystym kontem. A kto widział mecz, ten doskonale zdaje sobie sprawę, że interwencje po strzałach Jakabfi czy Vagó do najłatwiejszych się nie zaliczały.

Druga połowa była już jednak całkiem odmienną historią, głównie dlatego, że sprawy w swoje ręce postanowiła wziąć Madelen Janogy. Wszystko zaczęło się od przebitki wygranej przez Asllani, a skrzydłowa Piteå, która w tym roku przebojem wdarła się do kadry, potrzebowała zaledwie kilkunastu sekund, aby wykonać slalom pomiędzy węgierskimi defensorkami, zakończony niezwykle precyzyjnym strzałem tuż przy lewym słupku bramki Szöcs. Błyskawiczny gol mocno osłabił wiarę naszych rywalek w końcowy sukces, w związku z czym po niespełna pięciu minutach Janogy postanowiła wyprowadzić jeszcze jeden, tym razem już nokautujący cios. Z prawego skrzydła dośrodkowała Jakobsson, a 23-latka z Falköping uwolniła się spod krycia obrończyń i strzałem głową podwyższyła na 3-0. W tym momencie było już właściwie jasne, że niebezpieczeństwo straty punktów w Miskolcu mocno się oddaliło, a Węgierki, choć wciąż próbowały znaleźć sposób na pokonanie Lindahl, nie nacierały już z taką werwą jak w pierwszej połowie. Długimi minutami wydawało się więc, że to, co miało się w tym meczu wydarzyć, jest już całkowicie za nami, ale w samej końcówce Szwedki postanowiły jeszcze podkręcić tempo i postawić pieczęć na – jak się miało wkrótce okazać – całkiem efektownym zwycięstwie. Na listę strzelczyń najpierw wpisała się bowiem Sofia Jakobsson, która swoją postawą po przerwie na gola w pełni zasłużyła, a rezultat na 5-0 ustaliła w szóstej minucie doliczonego czasu gry (trudno orzec z jakiego powodu turecka sędzia zdecydowała się na aż tak znaczące przedłużenie drugiej połowy) rezerwowa Loreta Kullashi. Jeśli dodamy do tego dwie asysty rekonwalescentki Fridoliny Rolfö, to wyjdzie nam, że z Miskolca wyjeżdżamy w nadspodziewanie dobrych humorach i pozostaje mieć nadzieję, że podobny nastrój będzie towarzyszyć nam po wtorkowym meczu ze Słowacją. A wtedy będzie już można oficjalnie nazwać rok 2019 wyjątkowym dla szwedzkiego futbolu w wydaniu reprezentacyjnym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s