SWExit

fcrprag

Slavia na pierwszym planie – tak momentami wyglądał ten dwumecz (Fot. Bildbyrån)

Było nawet miło, ale my już sobie chyba pójdziemy. Do zobaczenia przy następnej okazji – powiedziały piłkarskiej Europie szwedzkie kluby, które na przełomie października i listopada solidarnie zakończyły swoje występy w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń. Po naprawdę obiecujących dwumeczach w 1/16 finału, obaj przedstawiciele Damallsvenskan wyłożyli się na drugiej przeszkodzie i choć styl, w którym żegnali się z rozgrywkami był diametralnie różny, to efekt końcowy pozostaje niezmienny – na kolejne pucharowe emocje z udziałem klubów z naszej ligi poczekamy przynajmniej dziesięć miesięcy. W Malmö oraz w Linköping poczekają rzecz jasna jeszcze dłużej, gdyż żadnemu z tych zespołów nie udało się zakwalifikować do kolejnej edycji LM, w której to jesienią 2019 wystawimy nieco egzotyczny z perspektywy kontynentalnej Europy duet Piteå – Göteborg.

Jako pierwsze szansę na przedłużenie swojej europejskiej przygody straciły piłkarki z Linköping, choć akurat w ich przypadku trzeba naprawdę złej woli, aby odpadnięcie z francuskim potentatem z Paryża traktować w kategoriach klęski. Tym bardziej, że podopieczne Olofa Unogårda na murawie Stade Jean Bouin zaprezentowały się więcej niż przyzwoicie i pozostawiły po sobie bardzo korzystne wrażenie. Oczywiście, awans PSG ani przez moment nie był ani trochę zagrożony, choć gdyby udało się zamienić na gola choćby jedną ze stworzonych w pierwszej fazie meczu sytuacji bramkowych, to może udałoby się przynajmniej postraszyć faworyzowane rywalki znad Sekwany (a data ku temu była akurat najbardziej odpowiednia z możliwych). Niestety, ofensywny dorobek Linköping z tego okresu zamknął się na strzale w poprzeczkę i zmarnowanej setce, a później nastąpiło 120 sekund, które definitywnie rozstrzygnęły ten dwumecz. Przy pierwszym golu Francuzki miały tak naprawdę mnóstwo szczęścia, gdyż dośrodkowaną z prawego sektora piłkę do własnej bramki skierowała próbująca zażegnać niebezpieczeństwu Maja Kildemoes, ale przy trafieniu na 2-0 żadnych wątpliwości być już nie mogło. Na listę strzelczyń wpisała się zabójczo skuteczna tej jesieni Marie-Antoinette Katoto, która nie dała Stephanie Labbé najmniejszych szans na skuteczną interwencję.

Gościom z Linköping należą się oczywiście brawa, że pomimo cokolwiek niekorzystnego wyniku 0-4 w dwumeczu udało im się jeszcze zerwać do ataku na początku drugiej połowy, ale będący efektem nieporadnego zachowania defensywy PSG (i nieco szczęśliwej przebitki) gol Anny Oskarsson tylko na chwilę ponownie wzniecił nadzieje na wywiezienie ze stolicy Francji przynajmniej remisu. Bardzo szybko zgasiła je bowiem niezawodna Katoto, a gdy z kontuzją boisko przedwcześnie opuścić musiała mająca za sobą niezwykle pechowy rok Lina Hurtig, stało się całkowicie jasne, że pełen rozczarowań sezon 2018 zakończą w Linköping dopisaniem do tegorocznego dorobku jeszcze jednej porażki. O to, aby była ona stosunkowo mało dotkliwa, zatroszczyła się w końcówce Lisa Lantz i niech ten zdobyty przez nią kontaktowy gol będzie zapowiedzią powrotu zdecydowanie lepszych czasów w Östergötland. Chociażby dlatego, że ten klub i jego kibice z pewnością zasługują na więcej niż przez ostatnie miesiące regularnie dostawali.

Jeśli jednak zakończony właśnie sezon był dla Linköping rozczarowaniem, to chyba zabraknie nam skali, aby określić, czym był on dla Rosengård. Therese Sjögran zbudowała naprawdę ciekawą kadrę, Jonas Eidevall bardzo zgrabnie ją poukładał, ale gdy przyszło rozegrać decydujące mecze, cała magia ekipy z Malmö gdzieś uleciała. Jasne, możemy przywoływać tu niewykorzystane chociażby tylko przez samą Anję Mittag okazje z meczów z Göteborgiem i Slavią, ale prawda jest taka, że klub mający międzynarodowe ambicje, mecze tego typu powinien rozstrzygać na swoją korzyść nawet wówczas, gdy marnuje się dwie czy trzy dogodne sytuacje. Po pierwszym starciu ze Slavią napisałem, że z tej pary żaden z zespołów nie zasługuje na miejsce w czołowej ósemce Europy i po potyczce rewanżowej niestety zmuszony jestem te słowa powtórzyć. Z tą równicą, że gdyby trzeba już było koniecznie dokonać wskazania, to byłoby ono w kierunku wicemistrzyń Czech, które w pierwszej połowie dzisiejszego meczu potrafiły skutecznie zniwelować różnicę wynikającą z większych umiejętności indywidualnych po stronie FCR. Po przerwie inicjatywa należała już do Rosengård, sporo ożywienia do gry gości wniosła Hiszpanka Celia Jimenez (a przy okazji przebudziła się także Fiona Brown), ale jeśli przez dziewięćdziesiąt minut oddaje się dwa celne strzały na bramkę Votikovej, to naprawdę trzeba być niepoprawnym optymistą, żeby liczyć na strzelenie z tego dwóch goli. W końcówce prażankom ewidentnie zależało już przede wszystkim na obronie w pełni satysfakcjonującego je bezbramkowego remisu i pomimo kilku groźnych stałych fragmentów gry w wykonaniu dziesięciokrotnych mistrzyń Szwecji, cel udało im się osiągnąć. Slavia, której serdecznie przy okazji gratulujemy, zagra więc o półfinał, natomiast Rosengård może skupić się na przygotowaniach do … fazy grupowej Pucharu Szwecji, którą tuż po Nowym Roku trzeba będzie potraktować z pełną powagą. Limit porażek na Malmö IP został już bowiem wyczerpany na kilka lat do przodu.

Komplet wyników:

PSG – Linköping 3-2 (Kildemoes 30. (s), Katoto 32., 50. – Oskarsson 47., Lantz 70.)

Slavia – Rosengård 0-0

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s