Gra o finał

CUPEN

Finał Pucharu Szwecji na horyzoncie, ale szansę gry o trofeum będą miały co najwyżej dwie z tych piłkarek.

Przed nami jeszcze jeden weekend z Pucharem Szwecji, ale tym razem nie będzie już podczas niego miejsca na jakąkolwiek, choćby najdrobniejszą pomyłkę. Zwyciężczynie sobotnio-niedzielnych batalii już 13. maja zagrają o trofeum, natomiast pokonane na swoją kolejną szansę będą musiały poczekać przynajmniej rok. Do wygrania jest więc sporo, do stracenia równie wiele, ale taka już u nas specyfika półfinałów.

Jako pierwsze szansę na napisanie jednego z najpiękniejszych rozdziałów w historii klubu będą miały piłkarki Eskilstuny, które już jutro o godzinie 13:00 podejmą na własnym boisku Linköping. Ostatnie starcie tych ekip zakończyło się absolutną demolką mistrzyń kraju i chyba nikt na Tunavallen nie pogniewałby się, gdyby i tym razem Loreta Kullashi zapisała na swoim koncie hat-tricka, a całe spotkanie zakończyło się wynikiem 6-0 dla United. Problem jednak w tym, że przyjezdne z pewnością nie będą ułatwiać gospodyniom zadania, a Asllani, Angeldahl i Banusic zrobią wszystko, aby pierwszy finał dla Eskilstuny jednak nie stał się faktem. Choć w Linköping zapewniają, że krajowy puchar znajduje się bardzo wysoko na liście klubowych priorytetów (i nie ma powodów, aby w te zapewnienia nie wierzyć), to wcale nie zdziwilibyśmy się, gdyby wymarzony scenariusz Marcusa Walfridssona zakładał awans bez konieczności grania na Tunavallen dogrywki i rzutów karnych. Już w środę mistrzynie Szwecji czeka bowiem niezwykle ważny mecz w Manchesterze, a trzydzieści dodatkowych minut tuż przed kluczowym meczem w Lidze Mistrzyń niekoniecznie musi być dobrym pomysłem.

W niedzielę o 14:00 na Malmö IP zetrą się przedstawicielki dwóch wielkich aglomeracji. Sztokholmski Djurgården przyjeżdża do stolicy Skanii w celu wywalczenia pierwszego po ośmioletniej przerwie finału i choć nie jest w tym starciu faworytem, to ma po swojej stronie całkiem poważne argumenty. Jednym z nich jest bez wątpienia Gudbjörg Gunnarsdottir, gdyż to właśnie postawa islandzkiej golkiperki może za kilkadziesiąt godzin stanowić różnicę między sprawieniem sporej niespodzianki, a nieco bardziej spodziewanym odpadnięciem z rozgrywek. Niewykluczone także, że do zwycięstwa stołeczne piłkarki będą jednak potrzebować goli, a o nie zadbać ma przede wszystkim niezwykle solidna Mia Jalkerud. W końcowym rozrachunku kluczowa może okazać się jednak postawa sztokholmskich obrończyń, gdyż Rosengård u progu wiosny już kilka razy udowodnił, że z przodu naprawdę ma kim straszyć. Anja Mittag przypomniała sobie, że kiedyś była przecież królową strzelczyń tej ligi, Sanne Troelsgaard ma chrapkę przejąć schedę po Martens i Chawindze, zostając jej najbardziej wartościową piłkarką, a zdrowa Simone Boye stanowi nieustanne zagrożenie przy stałych fragmentach gry. Dla nie zawsze przypominającej monolit defensywy Djurgården, starcie z rozpędzającą się coraz bardziej maszyną z Malmö będzie niewątpliwie nie lada wyzwaniem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s