Lin(a)köping gra dalej

hurtigs-kanon-visade-vagen-til

Fot. Peter Jigerström

Przez siedemdziesiąt osiem minut piłkarki Linköping postanowiły trzymać w środowy wieczór swoich fanów w niepewności o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń. Zaczęło się wprawdzie planowo i po dośrodkowaniu Jonny Andersson spod linii końcowej Lina Hurtig wyprowadziła mistrzynie Szwecji na prowadzenie, ale gospodynie, zamiast jeszcze przed przerwą dokończyć dzieła, cofnęły się w oczekiwaniu na ruch wicemistrzyń Czech. Takie igranie z ogniem mogło zakończyć się bardzo przykrą niespodzianką, gdyż piłkarki z Pragi potrzebowały zaledwie jednego gola, aby doprowadzić do dogrywki, a szans na jego zdobycie absolutnie nie brakowało. Szczególnie w pierwszym kwadransie drugiej połowy pod bramką Cajsy Andersson raz po raz robiło się gorąco, ale sposobu na nadzwyczaj solidnie spisującą się w obecnym sezonie Ligi Mistrzyń golkiperkę LFC nie potrafiła znaleźć ani doświadczona, 37-letnia Mocova, ani młodsza od niej o niemal dwie dekady Staskova, ani wreszcie zdecydowanie bardziej skuteczna przed tygodniem Amerykanka Strom. Fatalne błędy Artnh czy Oskarsson w wyprowadzaniu piłki sprawiały jednak, że kibice na trybunach Linköping Areny zdecydowanie zbyt często musieli wstrzymywać oddech, obserwując nacierające z coraz większą werwą na szwedzką bramkę czeskie piłkarki. Ulgę przyniosła dopiero wspomniana na wstępie 78. minuta i akcja zapoczątkowana przez długie podanie (uznajmy, że nie było to po prostu wybicie) Kildemoes, którą sfinalizowała mająca za sobą naprawdę udaną rundę Kristine Minde. Gol norweskiej skrzydłowej tak mocno podłamał liczące do tego momentu na korzystne dla siebie rozstrzygnięcie dwumeczu zawodniczki Sparty, że kolejne wydarzenia zdawały się być już tylko jego bezpośrednim następstwem. Była nim stuprocentowa okazja Asllani, był nim jeszcze jeden niezwykle odważny rajd Hurtig i wreszcie był nim także trzeci gol autorstwa Sørensen, który definitywnie rozstrzygnął kwestię awansu do najlepszej ósemki. Trudno powiedzieć, aby środowy mecz był tym, w którym Linköping w końcu zachwycił nas swoją grą, ale z drugiej strony nie da się ukryć, że plan na rundę jesienną udało się mistrzyniom Szwecji wykonać w stu procentach. Pomimo jak najbardziej zresztą uzasadnionych słów krytyki pod adresem stylu prezentowanego w ostatnich tygodniach przez drużynę Kima Björkegrena, warto więc docenić fakt, że to wyłącznie dzięki niej na wiosnę znów będziemy emocjonować się przynajmniej jednym, pucharowym dwumeczem z udziałem szwedzkiego zespołu.

Zdecydowanie mniej radośnie było za to w Malmö, gdzie miało miejsce jedno z najsmutniejszych, piłkarskich widowisk, jakie pamięta stolica Skanii. Przenikliwe zimno, mocno wiejący wiatr, garstka kibiców na trybunach, przywiezione z Kopenhagi banery i transparenty dotyczące nie meczu, a strajku duńskich piłkarek, zaledwie cztery strzały w wykonaniu gospodyń i wreszcie porażka na koniec krótkiej, trenerskiej przygody Malin Levenstad – w takiej scenerii zawodniczkom Rosengård przyszło zakończyć tegoroczną, europejską przygodę. Trudno mieć zresztą do nich o to żal, gdyż londyńska Chelsea na przestrzeni dwumeczu pokazała, że na tę chwilę jest drużyną zdecydowanie lepszą. Widać to było szczególnie w meczu rewanżowym, kiedy to nie zmuszone do gry na sto procent swoich możliwości piłkarki z Anglii długo wyczekiwały na odpowiedni moment, aż w końcu Dunn zagrała do Koreanki Ji i … nie było czego zbierać. To, że zdobyty przez zawodniczkę z Azji gol był jedynym, jaki padł w środę na Malmö IP, gospodynie mogą zawdzięczać przede wszystkim zdecydowanie najlepszej w ich szeregach Zecirze Musovic, która popisała się doskonałymi interwencjami po uderzeniach między innymi Mjelde oraz Eriksson. Młoda bramkarka, co zresztą całkowicie zrozumiałe, nie była jednak w stanie wygrać lub choćby zremisować tego meczu w pojedynkę, w związku z czym Rosengård zamknął niezbyt dla siebie udany rok 2017 drugą kolejną porażką. W przerwie zimowej, w klubie z Malmö szykuje się mnóstwo zmian i pozostaje mieć nadzieję, że ów nowy rozdział przyniesie dziesięciokrotnym mistrzyniom Szwecji więcej radosnych dni niż końcówka poprzedniego.

Przypomnijmy, że losowanie par ćwierćfinałowych piłkarskiej Ligi Mistrzyń odbędzie się w piątek, 24. listopada i na tym etapie nie będą już obowiązywać żadne uwarunkowania geograficzne. Dla zespołu z Linköping będzie to trzecie w historii podejście do gry o półfinał, w poprzednich przypadkach piłkarki z Östergötland musiały uznać wyższość kolejno angielskiego Arsenalu oraz duńskiego Brøndby. Do trzech razy sztuka? Być może, choć patrząc na zestaw potencjalnych rywali, łatwo z całą pewnością nie będzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s