15. kolejka – zapowiedź

Niektórzy z was z pewnością niecierpliwie wyczekują już dnia, w którym ponownie będziemy mogli ujrzeć na boisku naszą reprezentację i szczerze mówiąc nawet trudno się temu jakoś specjalnie dziwić. Perspektywa świętowania awansu z pierwszego miejsca w grupie na Gamla Ullevi (czy ktoś w ogóle bierze pod uwagę inny scenariusz?) i rozpoczęcie planowania przyszłorocznej podróży do zawsze gościnnej Holandii wydają się być całkiem przyjemną opcją na jesienne wieczory. Zanim jednak na murawie Stadionu Narodowego ponownie rozbrzmi Du gamla, du fria, czekają nas jeszcze nie mniejsze emocje w wydaniu ligowym, których także nie radzimy nikomu przegapić. Przed przerwą na kadrę ekstraklasa rozegra bowiem jeszcze dwie pełne serie spotkań i choć na pewno nie poznamy w nich jeszcze ani mistrza, ani spadkowiczów, to niewykluczone, że sytuacja w tabeli odwróci się po nich o sto osiemdziesiąt stopni. Tegoroczne rozgrywki nie są wprawdzie tak szalone, jak te z lat 2013-2015, ale akurat nieoczekiwanych wyników i niespodziewanych zwrotów akcji w nich nie brakuje.

W środowy wieczów mamy do wyboru aż sześć ligowych spotkań i możemy być pewni, że każde z nich będzie miało swoją dramaturgię. Emocji na pewno nie zabraknie na Strandvallen, gdzie Mallbacken postara się przerwać fatalną serię pięciu kolejnych meczów bez zwycięstwa w starciu z beniaminkiem ze Sztokholmu. Dla drużyny z Sunne ewentualna strata punktów może okazać się początkiem końca ekstraklasowej przygody, gdyż w końcowej fazie sezonu czekają ją niemal wyłącznie pojedynki z ligową czołówką, w których ciężko będzie cokolwiek nadrobić. Biorąc pod uwagę aktualną dyspozycję obu klubów. także ekipa Yvonne Ekroth nie będzie z pewnością dla piłkarek z Värmland łatwym rywalem, choć absencja Emilii Appelqvist może im nieco ułatwić sprawę.

Sytuacji w Umeå poświęcaliśmy ostatnio sporo miejsca, gdyż naprawdę przykro patrzeć na to, co w ostatnich tygodniach wyprawiało się w Västerbotten. Głos w sprawie zabrała w końcu Maria Viksten, która w oficjalnym oświadczeniu zapewniła, że kwestie finansowe i personalne absolutnie nie mają wpływu na postawę drużyny na boisku, a każdej osobie w klubie zależy wyłącznie na tym, aby nie dopuścić do spadku tej niezwykle zasłużonej dla szwedzkiego futbolu marki w drugoligową otchłań. Delkaracja zaiste piękna, ale nawet jeśli wypowiedziana została w stu procentach szczerze, to i tak o przełamanie akurat w najbliższej kolejce może być piekielnie trudno, gdyż rywalem będzie mierzący w najwyższe cele Linköping. Rok temu w starciu tych ekip zdarzył się cud, czy historia może się powtórzyć?

Tak się dziwnie składa, że Göteborg jeszcze nigdy w historii nie pokonał Rosengård w meczu o ligowe punkty. Co ciekawe, zdecydowanie najbliżej tego celu podopieczne Stefana Rehna były wiosną 2015 w Malmö. Do pełni szczęścia zabrakło wówczas zaledwie kilkudziesięciu sekund, a na przeszkodzie stanął między innymi fakt, iż do stolicy Skanii ekipa z Västergötland … zapomniała zabrać bramkarki. Wygląda jednak na to, że w Göteborgu szybko wyciągają wnioski z własnych błędów, gdyż obecnie w kadrze klubu znajdują się dwie dobrej klasy golkiperki i niewykluczone, że to właśnie postawa defensywy może okazać się kluczem do sprawienia sensacji na Malmö IP.

Pozostałe mecze, przynajmniej na papierze, nie mają zdecydowanego faworyta i tak naprawdę jakiekolwiek rozstrzygnięcie trudno będzie postrzegać jako niespodziankę. Na Vilans IP zawsze groźne u siebie Kristianstad z powracającą do wyjściowej jedenastki Mią Carlsson podejmie wciąż szukające własnego charakteru Örebro. Zwycięstwo drużyny prowadzonej przez Elisabet Gunnarsdottir może oznaczać, że oba kluby zamienią się miejscami w tabeli, co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się całkowitą abstrakcją. Szans na wyprzedzenie najbliższego rywala nie ma za to Vittsjö, ale akurat ta drużyna już nie raz udowadniała, że jako jedna z nielicznych w Piteå grać potrafi. Jeśli tylko Sällström i Markstedt rozpędzą się tak, jak w ostatniej kolejce, to zatrzymać mogą się dopiero w powrotnym samolocie do Skanii. Punktów w rywalizacji z Eskilstuną z pewnością poszuka także mocno poobijane po podróży do Linköping Kvarnsveden, a niezwykle efektowny tercet Chawinga – Addo – Weimer zrobi wszystko, aby nikt nie opuszczał Ljungbergsplanen w złym mniej dobrym* nastroju.

* – w szatni Kvarnsveden obowiązuje absolutny zakaz używania słów takich jak „zły”, „nieudany” itp.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s