Nasz rywal – USA

Sylwetkę naszych najbliższych rywalek na dobrą sprawę dałoby się przybliżyć w trzech słowach: najlepsza drużyna świata. Reprezentacja USA to nie tylko aktualne mistrzynie świata, mistrzynie olimpijskie i liderki wszystkich mniej lub bardziej poważnych rankingów. To po prostu niemal wzorowo funkcjonująca maszyna stanowiąca niedościgniony wzór dla wielu innych nacji. Wprawdzie w piłce nożnej niespodziewane wyniki zdarzają się stosunkowo częściej niż w pozostałych sportach drużynowych, ale nawet pojedyncze porażki nie zmieniają faktu, że na chwilę obecną Amerykanki są po prostu numerem jeden, co zresztą zarówno same piłkarki, jak i ich liczni sympatycy niezwykle często i głośno lubią podkreślać.

Kadra USA na turniej olimpijski w Rio de Janeiro i okolicach wydaje się nie mieć ani jednego źle funkcjonującego ogniwa, co oczywiście nie jest w najmniejszym stopniu zaskoczeniem. Wybitnych piłkarek w Stanach Zjednoczonych jest tak wiele, że nawet druga i trzecia reprezentacja tego kraju bez wątpienia biłaby się w Brazylii o medale i wcale nie byłaby w tej rywalizacji pozbawiona szans. Wprawdzie na zakończenie fazy grupowej podopieczne Jill Ellis sensacyjnie podzieliły się punktami z Kolumbią, ale znaczy to co najwyżej tyle, że limit słabszych dni na Igrzyskach Amerykanki już najprawdopodobniej wyczerpały. Podobnie zresztą jak Hope Solo, która w starciu z Latynoskami dwukrotnie dała się zaskoczyć Catalinie Usme, ale jutro raczej nie powinniśmy liczyć na podobne prezenty ze strony rozgrywającej mecz numer 202 w reprezentacyjnej koszulce byłej golkiperki Göteborga. Zbyt wielu błędów nie popełnia także amerykańska defensywa, dyrygowana przez dwukrotną mistrzynię NWSL Becky Sauerbrunn. Eksperci z USA bardzo często nazywają zawodniczkę Kansas najlepszą obrończynią świata i akurat w tym konkretnym przypadku trudno z ich opinią polemizować. Wybitnych piłkarek nie brakuje także w ofensywie: Carli Lloyd to bohaterka każdej wielkiej imprezy, w której występuje, Mallory Pugh już zapisała się w annałach Igrzysk jako najmłodsza strzelczyni gola w historii IO, Christen Press zachwyca boiskową inteligencją i zabójczą skutecznością, Crystal Dunn czy Alex Morgan to chodzące reklamy soccera i … tę wyliczankę można byłoby kontynuować w nieskończoność.

Przyjęło się, że najsłabszym punktem w kadrze USA jest jej trenerka, która zresztą objęła posadę w dość niecodziennych okolicznościach. Nie możemy jednak zapominać, że już z Jill Ellis na ławce Amerykankom udało się sięgnąć po mistrzostwo świata, a obecnie są one głównymi faworytkami turnieju olimpijskiego. Można zastanawiać się, czy siła rażenia USWNT byłaby jeszcze większa, gdyby zamiast urodzonej na Wyspach Brytyjskich selekcjonerki najważniejszą rolę w sztabie szkoleniowym sprawował ktoś inny (niektórzy sugerują wprost, że idealnym kandydatem byłby Tony Gustavsson), ale osiągane przez amerykańską kadrę wyniki pokazują, że nawet z Ellis u steru ta drużyna potrafi wygrać z każdym.

Już przed rozpoczęciem turnieju wiadomo było, że spotkanie ćwierćfinałowe będzie dla naszych piłkarek tym kluczowym, ale wówczas nikt nie spodziewał się, że poprzeczka będzie jutro zawieszona aż tak wysoko. Paradoksalnie, brak olbrzymiej presji, a także uciążliwej podróży i drastycznej zmiany klimatu (Amerykanki trzy dni temu rywalizowały z Kolumbią w sercu amazońskiej dżungli) może okazać się jednak sporym atutem, na bazie którego uda się sprawić dużych rozmiarów niespodziankę. Nie zapominajmy, że wyniki ostatnich meczów Szwedek z Amerykankami na wielkich imprezach jednoznacznie pokazują, iż z ekipą USA także da się wygrać. Aby tego dokonać, trzeba oczywiście zagrać na maksimum swoich możliwości i tego właśnie od naszych reprezentantek oczekujemy. Najwyższy czas zagrać po prostu dobry mecz, gdyż w razie ewentualnego niepowodzenia kolejnej szansy już nie będzie.


Bilans meczów z USA: 37 meczów; 7 zwycięstw, 10 remisów, 20 porażek; bramki 37-65

Ostatnie mecze USA: Kolumbia [n] 2-2, Francja [n] 1-0, Nowa Zelandia [n] 2-0, Kostaryka [d] 4-0, RPA [d] 1-0

Ciekawostka: Stawką jutrzejszego starcia w Brasilii będzie nie tylko awans do strefy medalowej Igrzysk, ale także tytuł … nieoficjalnych mistrzyń świata! Historia tych „rozgrywek” sięga pierwszego w historii oficjalnego meczu międzypaństwowego, w którym Francja okazała się lepsza od Holandii, a następnie tytuł przejmowała drużyna, która w bezpośrednim meczu okazała się lepsza od aktualnego czempiona. Co ciekawe, w tabeli wszechczasów nieoficjalnych mistrzostw świata Szwedki zajmują wysokie, trzecie miejsce (w posiadaniu tytułu były łącznie przez 2808 dni).

tony-jpg

Fot. Bildbyrån

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s