Waga Igrzysk

W wielu dyscyplinach sportu, szczególnie tych indywidualnych, Igrzyska Olimpijskie to bez wątpienia najważniejsza impreza czterolecia. W piłce nożnej sytuacja przedstawia się jednak nieco inaczej, choć oczywiście są kraje, które olimpijskie złoto cenią nawet wyżej niż triumf w mistrzostwach świata. Do tego grona z pewnością można zaliczyć na przykład USA i Kanadę, gdzie Igrzyska bez względu na okoliczności zawsze traktowane są priorytetowo, a także marzącą o pierwszym znaczącym międzynarodowym sukcesie Australię. Trochę mniejszy okołoturniejowy entuzjazm panuje zazwyczaj w Europie, gdzie nie brakuje nawet opinii, że znacznie bardziej prestiżową i jednocześnie trudniejszą do wygrania imprezą będzie na przykład EURO 2017, które za niespełna dwanaście miesięcy rozegrane zostanie na boiskach Holandii. Płynące głównie z Anglii i Niemiec głosy krytyki dotyczą między innymi formatu kwalifikacji do Igrzysk, podziału miejsc między poszczególne kontynenty, czy wreszcie zbyt małej zdaniem wielu liczby drużyn uczestniczącej w turnieju finałowym.

Jaka jest zatem prawdziwa wartość Igrzysk z piłkarskiej perspektywy? Czy – jak twierdzą Amerykanie – jest to jeszcze bardziej elitarna wersja mistrzostw świata, czy może jedynie namiastka wielkiego turnieju, na dodatek zabijana przez względy polityczno-geograficzne? Wreszcie – czy warto w ogóle emocjonować się tym, co w najbliższych tygodniach wydarzy się na arenach w Rio, a mówiąc bardziej dokładnie całej Brazylii, bo przecież cztery drużyny czeka nawet wątpliwa przyjemność rozegrania jednego z meczów … pośrodku amazońskiej dżungli? Odpowiedź na ostatnie z postawionych tu pytań jest rzecz jasna banalnie prosta i zawiera się w trzech słowach – oczywiście, że warto! Wprawdzie sam zaliczam się do grona osób, które na kadrę narodową patrzą przez pryzmat czteroletnich cyklów (od mundialu do mundialu), ale zarówno Igrzyska, jak i Mistrzostwa Europy, to bez wątpienia zdecydowanie najważniejsze sprawdziany na drodze po upragnioną gwiazdkę na reprezentacyjnych koszulkach. Sprawdziany, które zaliczyć po prostu trzeba, najlepiej w stylu, który pozwoli z jeszcze większym entuzjazmem zabrać się za realizację kolejnej misji, która w tym konkretnym przypadku będzie miała kryptonim Holandia.

Reprezentacja Szwecji, jako jedyna w Europie, wystąpiła we wszystkich (!) dotychczasowych turniejach olimpijskich. Biorąc pod uwagę fakt, że w piłce nożnej na Igrzyska zakwalifikować się niezwykle trudno, jest to rezultat, którego nie można nie docenić. Znacznie skromniej prezentuje się niestety medalowy dorobek naszych piłkarek, które na olimpijskim podium stały póki co dokładnie tyle samo razy, co Jamajka czy Papua-Nowa Gwinea. Na Igrzyskach sukcesu nie udało się odnieść nawet tym pokoleniom zawodniczek, które z powodzeniem grały w finałach mistrzostw świata i Europy. Czy istnieje prawdopodobieństwo, że tę nie najlepszą passę uda się odwrócić właśnie w tym roku? Po ostatnim kwadransie meczu z Japonią trudno nie być optymistą, ale nie możemy zapominać, że turniej olimpijski, jak chyba żaden inny, rządzi się własnymi prawami.

Specyfika Igrzysk polega na tym, że zdecydowanie łatwiej wyjść na nich z grupy niż w ogóle się na nie zakwalifikować. Tym bardziej, że – nie oszukujmy się – grupa E akurat do najsilniejszych nie należy, a awans do ćwierćfinału najpewniej zagwarantuje wyprzedzenie choćby jednego spośród trzech rywali (RPA, Brazylia, Chiny). Na tym etapie zaczyna się jednak prawdziwa zabawa, gdyż od postawy w jednym zaledwie meczu zależy, czy drużyna zagwarantuje sobie grę o medale, czy może wróci do domu z niczym. Analizując turniejową drabinkę wydaje się, że w tym zdecydowanie najważniejszym dniu Igrzysk rywalkami naszych piłkarek będą prawdopodobnie Kanadyjki lub Australijki, ale z wielu poprzednich imprez wiemy, że tego typu przewidywania zazwyczaj szybko tracą na aktualności. Dlatego, zamiast skupiać się na ewentualnych potencjalnych przeciwniczkach w kolejnych fazach, należy skoncentrować się na tym, aby w każdym meczu zagrać na sto procent swoich możliwości, a wtedy nie musimy bać się żadnego z rywali.

Co ciekawe, wiara Szwedów w sukces piłkarskiej reprezentacji na Igrzyskach w Rio de Janeiro nie jest wcale aż tak duża, jak przynajmniej w teorii mogłaby być. Wprawdzie 51% ankietowanych twierdzi, że awans do strefy medalowej jest jak najbardziej w zasięgu naszych piłkarek, ale w zwieńczenie turnieju zwycięskim finałem nie wierzy prawie nikt. Ujawniła się za to zaskakująco liczna grupa malkontentów wieszcząca kadrze Pii Sundhage całkowitą klęskę. Dokładnie co szósty badany jest bowiem zdania, że olimpijska przygoda szwedzkich piłkarek zakończy się po trzech meczach. Wydaje się, że racjonalnych powodów do aż tak daleko posuniętego pesymizmu raczej nie ma, ale okazuje się, że jak zwykle sceptyków w narodzie nie brakuje.

os

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s