Pożegnanie z Sarą

Nieco ponad dwanaście miesięcy temu świetnym występem żegnała się ze Skanią Anja Mittag. Dziś przyszedł czas na Sarę Björk Gunnarsdottir, która wprawdzie jeszcze przez kilka tygodni pozostanie piłkarką FC Rosengård, ale klub z Malmö w najbliższych dniach czeka seria meczów wyjazdowych. Pojedynek z Örebro był więc dla gwiazdy islandzkiej kadry okazją na to, aby ostatni raz pokazać się publiczności, przed którą występowała regularnie od niemal sześciu lat i trzeba przyznać, że pożegnanie wypadło nader okazale.

Już w pierwszej połowie Gunnarsdottir należała do najlepszych na boisku. Długimi fragmentami to właśnie islandzka pomocniczka wyznaczała rytm, według którego poruszały się po placu gry zawodniczki z Malmö. To ona zgrała decydująca piłkę do Berglund w akcji, która przyniosła gospodyniom prowadzenie. To ona harowała od szesnastki do szesnastki, trzymając w ryzach drugą linię Rosengård. Do pełni szczęścia cały czas brakowało jednak gola, który sprawiłby, że to sobotnie, czerwcowe popołudnie stałoby się dla Islandki naprawdę niezapomniane. Ten stan rzeczy zmienił się w 65. minucie, kiedy to Gunnarsdottir najpierw wywalczyła, a następnie pewnie wyegzekwowała rzut karny. We wspomnianej sytuacji niezbyt odpowiedzialnie we własnej szesnastce zachowała się Lejla Basic (zupełnie niepotrzebna strata i będący jej konsekwencją faul), ale nie sposób nie docenić kunsztu piłkarki Malmö, która swoją postawą niejako wymusiła błąd znacznie mniej doświadczonej rywalki. Pożegnanie z Sarą wypadło więc niezwykle efektownie, a największa w tym zasługa samej zainteresowanej.

Uwaga, że ze względu na niecodzienne okoliczności taktyka Rosengård była dziś ustawiona pod Gunnarsdottir nie jest być może całkowicie bezpodstawna, ale z drugiej strony każdy, kto regularnie oglądał w ostatnich latach występy drużyny z Malmö, musi zdawać sobie sprawę, jak ważnym ogniwem w boiskowej układance kolejnych selekcjonerów mistrzyń Szwecji była kapitanka reprezentacji Islandii. Gdy stało się jasne, że Gunnarsdottir nie zamierza przedłużać wygasającego z końcem czerwca kontraktu, Therese Sjögran nazwała ją piłkarką, którą zastąpić będzie niezwykle trudno i chyba nikt nie zamierza z tym stwierdzeniem polemizować. Jeśli tylko sztab szkoleniowy Wolfsburga zdecyduje się obdarzyć Islandkę zaufaniem, to tęsknota za Nadine Kessler może nie być dla fanów z miasta Volkswagena aż tak dotlkiwa. Tym bardziej, że w niektórych elementach (waleczność, gra głową, przegląd pola) Gunnarsdottir wydaje się wręcz dystansować legendarną już Niemkę.

Mecz na Malmö IP miał dziś wprawdzie jedną główną bohaterkę, ale na pochwały po ostatnim gwizdku Malin Johansson zasłużyła cała drużyna mistrzyń kraju. Wprawdzie bardzo długo jak na ten sezon, bo aż do 35. minuty, utrzymywał się rezultat bezbramkowy, ale w grze Rosengård dostrzec mogliśmy te cechy, o które tak głośno apelowaliśmy na początku rozgrywek. Był pomysł, była modelowa wręcz współpraca między formacjami, było zrozumienie i był wreszcie ten cechujący jedynie naprawdę wielkie drużyny spokój. Gospodynie wyszły na murawę przekonane o swojej sile i z godną podziwu konsekwencją, minuta po minucie, realizowały nakreślony przez Jacka Majgaarda plan, nie dając się po drodze ponieść niepotrzebnym emocjom. Perfekcyjnie przygotowanej, mistrzowskiej maszynie zupełnie nie potrafiły się przeciwstawić piłkarki Örebro. Ustawiona na pozycji wysuniętej napastniczki Tancredi była w okolicach koła środkowego bardziej osamotniona niż Szwedzcy Demokraci w krajowym parlamencie, a skrzydeł w postaci Chukwudi oraz Spetsmark nie udało się tak naprawdę rozwinąć ani razu. Dla ekipy trenera Papachristou znacznie ważniejsze wydaje się być jednak środowe starcie z Piteå. Tam przegrać już najzwyczajniej w świecie nie można.

******

Pojedynek drużyn z dwóch najmniejszych ośrodków w Damallsvenskan zakończył się ostatecznie podziałem punktów. Przedmeczowymi faworytkami wydawały się być piłkarki Vittsjö, ale w 5. minucie to przyjezdne mogły – za sprawą Zoe Ness – cieszyć się z prowadzenia. Chwaląc przytomność umysłu dziewiętnastolatki ze Szkocji, trzeba jednak podkreślić, że współodpowiedzialne utracie bramki były przede wszystkim Chukwunonye oraz Fraine. Nigeryjka wykazała się olbrzymią nonszalancją, tracąc futbolówkę w miejscu, w którym strata nie może się pod żadnym pozorem przytrafić, a kompletnie nieprzygotowana do interwencji golkiperka z USA nieco zlekceważyła umiejętności Ness, w wyniku czego zdecydowanie zbyt późno w ogóle zareagowała na strzał. Tuż przed przerwą swoje winy w pewnym stopniu odkupiła Chukwunonye, a spływające po jej policzkach łzy były najlepszym świadectwem tego, jak bardzo potrzebowała takiego udanego zagrania. Nie da się ukryć, że początek przygody ze szwedzką piłką był dla byłej zawodniczki Washington Spirit kompletnie nieudany, ale być może właśnie ten gol da jej pozytywny impuls i stanie się swego rodzaju punktem zwrotnym.

Lepsze piłkarsko gospodynie po przerwie spychały rywalki z Värmland do coraz głębszej defensywy, ale optycznej przewagi nie potrafiły przełożyć na bezpośrednie zagrożenie pod bramką Alexander. Znów całkowicie bezproduktywna była Ezurike, od kórej znacznie bardziej aktywna była chociażby dobrze współpracująca z Sällström szesnastoletnia Ebba Hed. Piłkarki Mallbacken w końcówce skupiały się przede wszystkim na defensywie, ale to Madelen Janogy miała w ostatnich minutach na nodze piłkę na wagę trzech punktów. Jej także nie udało się jednak rozstrzygnąć tego stojącego na niezbyt wysokim poziomie, choć niepozbawionego dramaturgii spotkania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s