Szklana kula 2026

Czy w tym roku piłkarki z błękitnej strony Malmö znów będą miały sporo okazji do wspólnego świętowania z kibicami? (Fot. Bildbyrån)

Nowy sezon, nowe nadzieje, nowe oczekiwania. Kto tym razem przystąpi do ligowej kampanii w roli faworyta? Komu przepowiadamy walkę o uniknięcie degradacji? Kto może potencjalnie oczarować, a kto rozczarować? Na te wszystkie pytania odpowiedź da poniższa analiza, która jednak – jak to zawsze bywa – zostanie pozytywnie lub negatywnie zweryfikowana przez boiskowe dokonania piłkarek czternastu klubów. Coś nieoczywistego zapewne zgodnie z tradycją uda się bezbłędnie przewidzieć, ale mimo wszystko na kilkanaście godzin przed meczem otwarcia życzę sobie i nam wszystkim sezonu obfitującego w wiele niespodzianek. Bo jakkolwiek pokrętnie na pierwszy rzut oka to brzmi: im bardziej się w naszych typowaniach pomylimy, tym ciekawiej będzie się nam śledziło ligowe granie w szwedzki wydaniu. Przede wszystkim jednak zawodniczkom, członkom sztabów szkoleniowych i przedstawicielom naszej społeczności życzę dużo zdrowia, pozytywnej energii i tego, aby jeszcze jeden futbolowy maraton udało się nam ukończyć w komplecie. A teraz już bez zbędnego przedłużania – zaczynamy:

Kategoria I – faworytki do tytułu

Duet, który przynajmniej w teorii powinien rozstrzygnąć kwestię mistrzostwa we własnym gronie. Z jednej strony broniący tytułu Häcken, z drugiej mądrze i systematycznie budowane do naprawdę wielkich celów pretendentki z Malmö. Co ciekawe, sucha analiza potencjałów obu ekip przyniosła nam ciekawe wnioski: Osy z Hisingen wciąż mają w swojej kadrze więcej indywidualności, lecz to w Skanii powstał zespół lepiej zbilansowany, a na dodatek dysponujący szerszą i bardziej jakościową ławką rezerwowych. Głębia składu MFF wydaje się być tym większą przewagą, że w obozie konkurentek na liście długoterminowych kontuzji znajdują się tak kluczowe nazwiska, jak chociażby Helena Sampaio oraz Johanna Fossdalsa, Elin Rubensson wraca do treningów po przerwie macierzyńskiej, a Jennifer Falk do Västergötland zawita najwcześniej na rundę rewanżową. A porównując chociażby do ubiegłorocznej kampanii, w klubie nie ma już na przykład Alice Bergström, Matildy Nildén, czy Hanny Wijk, bez których libańskiemu trenerowi Makowi Adamowi Lindowi ewentualne wywalczenie drugiego w historii franczyzy mistrzowskiego tytułu przyszłoby ze zdecydowanie większym trudem. Jasne, Felicia Schröder, Anna Anvegård i Monica Jusu Bah niezmiennie potrafią dokonać rzeczy absolutnie wielkich w pojedynkę, Tabitha Tindell to prawdopodobnie jednak z najbardziej niedocenianych postaci całej ligi, a Faith Chinzimu może okazać się kolejną reprezentantką Malawi robiącą na szwedzkich boiskach prawdziwą furorę, lecz nie da się ukryć, że to w Malmö tej zimy okienko transferowe mogli zapisać na wyraźny plus. O ile medialny transfer Zeciry Musovic jest oczywiście w pewnym stopniu znakiem zapytania, o tyle ściągnięcie do stolicy Skanii kluczowych postaci ligowych rywalek z pełną odpowiedzialnością możemy nazwać absolutnym majstersztykiem. Etatowe reprezentantki swoich krajów w osobach Emmy Petrovic, Amy Sayer (ex-Kristianstad) i Vesny Milivojevic (ex-Norrköping), stanowią perfekcyjne dopełnienie kadry, w której istotną rolę niezmiennie odgrywać będą tak uznane marki, jak chociażby Isabella D’Aquila, Sara Kanutte, Courtney Nevin, czy Nathalie Hoff Persson. Swoje atuty i mocne argumenty jak widać mają zatem w obu obozach i już teraz możemy z wielką ekscytacją oczekiwać zarówno tej korespondencyjnej, jak i bezpośredniej rywalizacji na linii Malmö – Hisingen.

Kategoria II – walka o podium

Tutaj największą uwagę zwracamy rzecz jasna na trzy ekipy ze stolicy, które być może stworzą nam klasyczny mecz w meczu, a rywalizację o prymat w Sztokholmie obserwować będziemy z nie mniejszym zainteresowaniem niż ogół ligowej tabeli. W tym swoistym triumwiracie najwięcej do stracenia wydaje się mieć Hammarby, gdzie rok bez podium z pewnością uznano by za dotkliwą porażkę, której w pełni nie osłodziłaby ani udana obrona Pucharu Szwecji, ani skuteczny rajd w Europie. Damallsvenskan zawsze pozostaje bowiem priorytetem i celem numer jeden, a przyzwyczajeni do zwycięstw fani z Södermalm ani trochę nie palą się do poznania nowej rzeczywistości, w której Bajen są li i wyłącznie jednymi z pretendentek atakujących z drugiego szeregu. Bez gwiazd pokroju Blakstad, Holmberg, Jøsendal, czy Wangerheim o powtórzenie na przykład ubiegłorocznego wyniku może być jednak trudno, choć warto pamiętać, że w drugiej linii Hammarby niezmiennie rządzi wybitna jak na warunki naszej ligi Emilie Joramo, a jej rodaczka Elin Sørum przywitała się z kibicami w południowym Sztokholmie w nadzwyczaj efektownym stylu. Problematyczną z perspektywy nowego trenera kwestią wciąż wydaje się jednak bardzo widoczna luka na pozycji numer dziewięć, ale jeśli z formą idealnie na rundę wiosenną wstrzeli się Vivienne Lia, a kolejne piłkarki z klubowej akademii będą coraz śmielej szturmować wyjściową jedenastkę, to może i te braki uda się skutecznie zakamuflować.

Problemy z obsadą newralgicznej jak widać pozycji środkowej napastniczki mogą mieć także w Djurgården po tym, jak szeregi Dumy Sztokholmu opuściły kolejno Pauline Rubin oraz Casey Phair, Mimmi Wahlström przekazała informację o ciąży, a Goodness Osigwe doznała podczas okresu przygotowawczego poważnej kontuzji. W pucharowych bojach na dziewiątce niejako z konieczności wystawiana była przede wszystkim Urara Watanabe, ale zarówno ona, jak i klasyczne skrzydłowe Johanna Renmark, Olivia Ulenius oraz Maria Olafsdottir Gros najbardziej efektywne są w innych sektorach boiska. W kadrze Djurgården imponować może jednak przede wszystkim niesamowicie zbilansowana i zarazem mocno jakościowa druga linia (Åsland – Eriksson – Pelgander), dynamiczne i nieszablonowe wahadła, a także zazwyczaj pewna i skuteczna w swoich interwencjach Anna Koivunen (choć akurat pre-season w wykonaniu fińskiej golkiperki może delikatnie niepokoić). Między słupkami kłopoty mają za to w AIK, gdyż podczas przygotowań do finałów Pucharu Azji urazu doznała niekwestionowana jedynka Jada Whyman. Gryzonie z Solnej więcej niż przyzwoicie prezentują się jednak zarówno w formacji defensywnej (Oskarsson, Plan, Nordin, Sembrant, Lindstedt), jak i z przodu (Garcia, Grabus, bramkostrzelna jokerka Bogucka), a gdzieś między nimi swoją historię pisać będzie kandydatka do miana największego objawienia całej ligi siedemnastoletnia Nova Selin.

Poza stolicą o medalach marzą także w Rosengård, gdzie wszyscy chcieliby jak najszybciej zapomnieć o absurdalnej drugiej połowie minionego sezonu, a także o wszystkich kibicowskich, właścicielskich i trenerskich problemach, które taśmowo nawarstwiały się zimą oraz wczesną wiosną. Czy receptą na przywrócenia normalności okaże się powrót z zagranicznych wojaży doświadczonej Rii Öling, a także wzmocnienia formacji defensywnej przedstawicielką angielskiej młodzieżówki Cecily Wellesley-Smith? Trudno o jednoznaczną ocenę, lecz bez wątpienia poczynania tych piłkarek warto będzie w najbliższych miesiącach bacznie obserwować. Jak zawsze na totalną przebudowę (bardziej wynikającą z konieczności niż ze strategii) postawiono w Kristianstad, lecz z czyniącą tak znaczące postępy Moą Olsson między słupkami, z dowodzoną przez niezniszczalną Alice Nilsson defensywą i wreszcie z nieszablonową Hanną Ekengren w ataku, piłkarki z północno-wschodniej Skanii znów mogą nas pozytywnie zaskoczyć. Szczególnie, że jak zawsze nie zabraknie w ekipie KDFF wyrazistego składnika islandzkiego, który akurat pod tą długością geograficzną niezmiennie smakuje wybornie. Zdecydowanie większe wyzwanie będzie miał natomiast w Norrköping trener Stellan Carlsson, bo o ile włodarze IFK w poprzednich latach konsekwentnie wykonywali kolejne kroki naprzód, tak teraz w kilka miesięcy cofnęli się o przynajmniej dwa do tyłu. Bez Wilmy Leidhammar, Vesny Milivojevic, Mai Antoine, Jessiki Wik, a także z wracającymi wciąż do zdrowia po kontuzjach Elin Rombing oraz Fanny Andersson, siła rażenia Peking wydaje się być wyraźnie skromniejsza, ale Carrie Jones, Julia Karlernäs i Isabella Sibley niejedną ekipę postraszą i niejednym faworytkom sprawią niemało problemów. Czy jednak w końcowym ujęciu wystarczy to na coś więcej niż rywalizacja o lokaty numer siedem lub osiem?

Kategoria III – walka o utrzymanie

Tutaj trzeba wyraźnie zaznaczyć, że z tego sześciozespołowego składu zdecydowanie najtrudniejsze zadanie przed Uppsalą, wszak beniaminek z uniwersyteckiego miasta najpierw niespodziewanie nawet dla siebie powrócił w szeregi pierwszoligowców, a następnie wcale nie poczynił zimą znaczących i głośnych wzmocnień. Wydaje się zatem, że gdyby zawodniczkom trenera Brekkana udało się chociażby powtórzyć osiągnięcie z poprzedniego sezonu w elicie (dziewiętnaście punktów, pięć pod kreską), to byłby to wynik znacząco powyżej oczekiwań. Nieco bardziej ambitne plany może mieć za to drugi z tegorocznych beniaminków, wszak w Eskilstunie rozsądnie wymieszali rutynę (Rogic, van den Bulk), solidność (Barth, Combs, Öhman) i nieszablonowość (Rennie, Sutter, Prambrant). Czy to pozwoli utrzymać pierwszoligowy futbol na Tunavallen? Szanse są, szczególnie że bezpośrednie rywalki nie wydają się znacząco odstawać sportowo od zawodniczek United. Wobec takiego stanu rzeczy, w poszukiwaniu potencjalnych spadkowiczów już trochę automatycznie spoglądamy więc w stronę Brommy, lecz absolutnie niewykluczone, że Frida Thörnqvist z Idą Bengtsson kolejny raz wyrzucą te nasze niezbyt z ich perspektywy sympatyczne przewidywania na śmietnik nietrafionych prognoz

Växjö i Piteå to zespoły, które przed rokiem najbardziej usypiały nas swoją grą, a szczególnie obserwowanie w akcji zespołu z Norrbotten spokojnie należałoby wpisać na listę sportów ekstremalnych. Czy podobnie będzie również w nadchodzącej rundzie? Pucharowe boje z Malmö i Kristianstad kazałyby spojrzeć w przyszłość z nutką delikatnego optymizmu, lecz czy Sharon Sampson i Alexandra Hellekant będą w stanie przełożyć aktualną dyspozycję także na wielotygodniową, ligową rywalizację? Jeśli tak, to trwajmy w nadziei, że Piteå znów da się lubić. Na wyraźne odmłodzenie tradycyjnie najbardziej doświadczonej w Damallsvenskan kadry postawili w Vittsjö i choć Sandra Lynn z Julią Tunturi, czy Nellie Persson cały czas będą stanowić istotne elementy układanki trenera Blagojevicia, to jednak coraz więcej w niej miejsca dostają wschodzące gwiazdy zarówno krajowych (Rolfsson, Larsson), jak i międzynarodowych (Galic) boisk. I nie da się ukryć, że tak prowadzonemu projektowi gorąco i z całą sympatią kibicujemy.

Leave a comment