Nerwy na własne życzenie

Monica Jusu Bah efektownym golem przypieczętowała awans Häcken do kolejnej fazy (Fot. Yrkil Valsson)

Miało być dopełnienie formalności, lecz piłkarki Hammarby trochę na własną prośbę zafundowały sobie horror, który przeciągnął się aż do późnego wieczoru. I choć jego zakończenie tym razem okazało się szczęśliwe, to jednak podopieczne trenera Strömberga długimi minutami balansowały na niezwykle cienkiej linie, która w zasadzie w dowolnym momencie mogła się urwać, kończąc w ten sposób piękną, europejską przygodę wicemistrzyń Szwecji. A przecież mając na uwadze przebieg gry, ten dwumecz trzeba było rozstrzygnąć już w Lizbonie, choć i dziś to zawodniczki z Södermalm miały po swojej stronie zauważalnie więcej czysto sportowych atutów. Oczywiście, Sporting zaczął zdecydowanie bardziej odważnie niż przed tygodniem, lecz Lwicom z Portugalii konceptu i entuzjazmu wystarczyło na mniej więcej dwadzieścia minut, a i w tym okresie nie udało im się wykreować choćby jednej klarownej okazji do otwarcia wyniku spotkania. Takie szybko pojawiły się natomiast po drugiej stronie, ale na drodze do szczęścia stawała miejscowym albo dobre dysponowana tego dnia Anna Wellmann, albo dwukrotnie obijana przez Stinę Lennartsson poprzeczka, albo brak precyzji, na który pomstować mogła przede wszystkim wciąż czekająca na swoje pierwsze trafienie w barwach Bajen Svea Rehnberg. I choć bezbramkowy remis niezmiennie premiował awansem Hammarby, to już po zmianie stron na własnej skórze przekonaliśmy się, jak bardzo ulotna jest w futbolu skromna, jednobramkowa zaliczka.

Tę fazę spotkania lepiej rozpoczęły z kolei gospodynie, norweski duet Joramo – Sørum perfekcyjnie radził sobie w środku pola, a dośrodkowania spod linii końcowej na głowy nabiegających na wprost bramki Sportingu Rehnberg lub Hasund sprawiały defensorkom z Lizbony sporo kłopotów. Wystarczył jednak jeden ofensywny wypad, precyzyjna centra doskonale pamiętanej przez wszystkich sympatyków FC Rosengård Beatriz Fonseki, sytuacyjna przewrotka Telmy Encarnacao i wreszcie fatalne ustawienie Maliny Loeck, która z sobie tylko znanych powodów zdecydowała się pozwiedzać przedpole własnej bramki (gdyby stała na linii, złapałaby ten strzał do koszyczka), aby dwumecz rozpoczął się od początku. I aż do konkursu rzutów karnych Hammarby pełnej kontroli nad boiskowymi wydarzeniami już nie odzyskał, choć jeszcze w doliczonym czasie gry Vilde Hasund mogła uratować nas od emocji związanych z dodatkowymi dwoma kwadransami gry. Szczęśliwie dla Bajen, na listę strzelczyń nie wpisała się także wykazująca ogromną chęć do gry Brittany Raphino, choć gdy amerykańska snajperka starła się w szesnastce sztokholmianek z Emilie Bragstad, z obawami kierowaliśmy wzrok w kierunku włoskiej sędzi. Jej gwizdek wówczas jednak milczał, a kilkadziesiąt minut później – po horrorze jedenastek – oznajmił, że to Hammarby uzupełniło stawkę półfinalistek inauguracyjnej edycji piłkarskiego Pucharu Europy.

Spodziewaną formalnością była natomiast rewanżowa potyczka na Islandii, gdzie w mroźnej i wietrznej aurze Häcken powiększył swoją zaliczkę z Bravida Areny o trzy kolejne gole. Dodajmy jeszcze, że ci, którzy zdecydowali się mimo wszystko wybrać na malowniczo położony stadion w Kopavogurze, obejrzeli wyjątkowo efektowne trafienia i w zasadzie trudno zdecydować, czy to najładniejsze było dziełem Moniki Jusu Bah (kapitalny, solowy rajd i mierzony strzał przy słupku), Alvy Selerud (klasycznie ściągnięta pajęczyna), czy też Elisy Vitharsdottir, która choć trochę powetowała sobie bardzo nieudany występ sprzed siedmiu dni. Niestety, zdecydowanie więcej niż o samym meczu mówiło się po końcowym gwizdku o kontuzji Heleny Sampaio, która przez dwie godziny tego dwumeczu była zdecydowanie wyróżniającą się postacią w ekipie mistrzyń Szwecji. Uraz Brazylijki na żywo wyglądał bardzo niepokojąco i pozostaje trzymać kciuki, aby w tym przypadku nie potwierdziły się najgorsze obawy, które tak często towarzyszą nam w analogicznych sytuacjach. Byłby to naprawdę ironiczny chichot losu, gdyby absolwentka Uniwersytetu Południowej Kalifornii musiała udać się na przymusową, kilkumiesięczną pauzę właśnie w chwili, gdy doczekała się na swoją tak bardzo wyczekiwaną i w stu procentach zasłużoną szansę.


Komplet wyników:

Leave a comment