
Miniony rok był z perspektywy Felicii Schröder absolutnie wyjątkowy na wielu płaszczyznach (Fot. Sweden Herald)
Wielu kojarzy ją głównie dzięki temu, że kolejne urodziny świętuje coraz to nowymi strzeleckimi rekordami, lecz trafianie do siatki przeciwniczek spodobało jej się tak bardzo, iż za jej sprawą przez chwilę zagrożony był nawet nietykalny teoretycznie rekord wszechczasów Hanny Ljungberg. I choć na boiskach Damallsvenskan osobisty licznik Felicii Schröder zatrzymał się na trzydziestce, to jednak wymazanie z tabel osiągnięć takich znakomitości, jak Tabitha Chawinga i Pernille Harder zdecydowanie pozostaje czymś, co robi wrażenie nie tylko na skautach czołowych, europejskich klubów. Stosunkowo niewzruszony w środku tego zamieszania pozostał jedynie Peter Gerhardsson, ale może nawet dobrze się stało, że przynajmniej na niwie reprezentacyjnej osiemnastolatka z Hisingen wciąż pozostaje w jakimś sensie niespełniona. Wyczyny i harce przyszłej gwiazdy Blågult sprawiły, że pozycję na samym szczycie rankingu po dwóch latach absolutnej dominacji oddała Johanna Kaneryd, lecz skrzydłowa Chelsea również miewała podczas minionych dwunastu miesięcy chwile wielkiej chwały. Z całą pewnością coś mogą na ten temat powiedzieć rywalki z Liverpoolu, Manchesteru City oraz reprezentacji Polski, gdyż to właśnie w tych starciach dynamika i kreatywność popularnej Jojo wzbiły się na nieosiągalny dla większości poziom.
W najważniejszych meczach londyńskiego Arsenalu Stina Blackstenius poniekąd tradycyjnie pełniła rolę rezerwowej, lecz taką zmienniczkę absolutnie chciałby mieć w swojej kadrze niejeden trener. Chcecie w tym temacie więcej szczegółów? To tutaj najlepiej byłoby zadzwonić po nie do Barcelony, choć i reprezentacja Francji byłaby całkiem niezłym adresem. Na ziemi włoskiej szalała za to Evelyn Ijeh, która wiosną pomogła Milanowi przezwyciężyć sporych rozmiarów kryzys, sama przejściowo włączając się przy tym do walki o koronę królowej strzelczyń oraz miejsce w najlepszej jedenastce sezonu Serie A. W tej ostatniej dzielnie poczynała sobie także Madelen Janogy, która pomimo licznych roszad na ławce trenerskiej Fiorentiny jako jedna z nielicznych zachowuje pewne miejsce w jedenastce klubu z Toskanii. Trapiony tej jesieni licznymi problemami natury nie tylko sportowej Liverpool dość nieoczekiwanie zamyka na półmetku sezonu tabelę Barclays WSL, ale jeśli ktoś w barwach The Reds do siatki rywalek już trafiał, to można było w ciemno zakładać, że była to Szwedka. Zarówno pozyskana tego lata z Kristianstad Beata Olsson, jak i ustawiana na boku ofensywnego kwartetu Cornelia Kapocs, swoje zadania wykonywały naprawdę sumiennie i pozostaje jedynie żałować, iż do ich poziomu nie zawsze potrafiły dostosować się koleżanki z drugiej linii, a także środka formacji defensywnej.
Na murawach Damallsvenskan błyszczała nie tylko rekordowa Schröder, wszak do pewnego momentu niemal równym krokiem z nastoletnią rewelacją podążała w strzeleckim wyścigu Ellen Wangerheim. Snajperka Hammarby latem i jesienią nieco z formą przystopowała, choć jednak chyba nikt nie pogardziłby napastniczką, która na zaciągniętym delikatnie ręcznym ładuje hat-tricka norweskiemu Brann w kluczowym starciu Pucharu Europy. Nieco inną trajektorią przebiegał natomiast rok w wykonaniu Mimmi Wahlström, która po spokojnym początku rozpędziła się tak znacząco, że w jej ręce trafiła nawet nagroda dla najlepszej piłkarki października na szwedzkich boiskach. Mniej więcej w tym samym czasie poważnego urazu doznała za to znajdująca się w kapitalnej dyspozycji Tuva Skoog, a w Malmö mogą tylko zastanawiać się, czy z eksplozywną skrzydłową w składzie beniaminek faktycznie zdołałby realnie podłączyć się do mistrzowskiego wyścigu. Skoro wspomnieliśmy już o zawodniczkach potrafiących niemal co tydzień robić okazałe kilometrówki sprintem w bocznych sektorach, to na specjalne wyróżnienie zasługują w tej materii zarówno świeżo odzyskana dla kadry Monica Jusu Bah, jak i będąca do spółki z Tildą Persson personifikacją żelaznych płuc Kristianstad Alice Egnér. Na koniec tej wyjątkowej wyliczanki pozostał nam tercet zawsze zdeterminowanych i gotowych do największych poświęceń piłkarek, które za ponadprzeciętną ambicję i wolę walki doceniane są w każdym klubie, który przyjdzie im reprezentować. I nawet jeśli ani Wilma Leidhammar, ani Hanna Ekengren, ani przede wszystkim Emilia Larsson z postawy swoich klubów na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy nie mogły być w pełni usatysfakcjonowane, to jednak bez ich wkładu drużynowe osiągnięcia odpowiednio Norrköping, Vittsjö oraz Rosengård z pewnością byłyby jeszcze mniej spektakularne.
