
Jennifer Falk znacząco przyczyniła się do sukcesów zarówno swojej drużyny klubowej, jak i reprezentacji Szwecji (Fot. Michael Erichsen)
Jeżeli w którymkolwiek z tegorocznych zestawień można mówić o niepodważalnym numerze jeden, to zdecydowanie w tym. 32-letnia golkiperka Häcken ma za sobą niezwykle udany rok, w którym to wreszcie wszystko w jej sportowym życiu znów zaczęło się zgadzać. I choć ci bardziej złośliwi lub mniej doinformowani piłkarscy influenserzy co i raz próbowali sprzedać nam tanią historię o Jennifer Falk czasowo zastępującej między słupkami reprezentacyjnej bramki swoją nieco bardziej medialną koleżankę, to fakty niezwykle szybko zweryfikowały te zdecydowanie krzywdzące opinie. Gdyby tylko konkurs rzutów karnych w ćwierćfinale EURO przeciwko Anglii potoczył się nieco inaczej, zawodniczka mistrzyń Szwecji najpewniej stałaby się absolutną bohaterką nawet w oczach najbardziej zagorzałych krytyków, ale… może ten brak ogólnonarodowej burzy koniec końców wyszedł jej nawet na dobre. Bo Falk po cichu robiła swoje, w najbardziej znaczących starciach na szczycie Damallsvenskan zanotowała więcej kluczowych interwencji niż jej konkurentki razem wzięte, a rozegrany na zero z tyłu zwycięski dwumecz z mediolańskim Interem w Pucharze Europy był jedynie fantastycznym dopełnieniem przepięknej i naznaczonej sukcesami historii. I nawet bez celnego strzału z jedenastu metrów na boisku w Zurychu, miniony rok najbardziej na tę chwilę solidna szwedzka golkiperka może z czystym sumieniem zapisać po stronie ewidentnych plusów.
Rankingowe podium uzupełniają dwie inne zawodniczki rodzimej ligi, które – co ciekawe – łączy zdecydowanie więcej, niż na pierwszy rzut oka moglibyśmy przypuszczać. Przedstawicielki tego samego rocznika, do tego imienniczki i żadnej z nich absolutnie nie da się zaklasyfikować do grona cudownych dzieci szwedzkiego futbolu. Moa Öhman oraz Moa Olsson w obecnym miejscu znalazły się przede wszystkim dzięki tytanicznej pracy, konsekwencji w działaniu, a także zaufaniu, którym obdarzyli je kolejni trenerzy. I choć ta pierwsza w poszukiwaniu swojej drogi postanowiła kursować między Północą i Południem, a druga przez cały czas pozostawała wierna Kristianstad, to efekt ich wieloletniej podróży okazał się zaskakująco podobny. Wszak dziś już nikt nie zamierza kwestionować ich pierwszoligowej jakości, a i temat debiutu w kadrze Tony’ego Gustavssona w przypadku tego duetu zdaje się być jak najbardziej logiczną konsekwencją ich bramkarskiego rozwoju. Na kolejnym miejscu mamy strzelczynię jednego z najbardziej efektownych goli w ubiegłorocznej, ligowej kampanii, choć niestety w utrzymaniu Linköping na poziomie ekstraklasy nie pomogło ani to trafienie, ani też wiele ważnych interwencji Cajsy Andersson. W całkowitej degrengoladzie zasłużonego klubu z Östergötland doświadczona golkiperka uczestniczyła jednak chyba w najmniejszym stopniu i jeśli w LFC zamierzają wskazywać winnych gigantycznej klęski, to akurat między słupkami nie bardzo mają czego w tym temacie szukać. Zestawienie zamyka nam regularnie występująca w najlepszym zespole norweskiej Toppserien Tove Enblom, która jako jedyna z tego grona dostąpiła zaszczytu posmakowania fazy ligowej piłkarskiej Ligi Mistrzyń, a w wyjazdowym starciu z Romą jak najbardziej słusznie została okrzyknięta jedną z autorek niezwykle prestiżowego zwycięstwa Vålerengi nad faworyzowanym rywalem.
