Te amo, Viola!

EpX-c8MXYAQCstG

Kto by przypuszczał, że właśnie tak będzie wyglądał najważniejszy ze szwedzkiej perspektywy moment grudniowych emocji z Ligą Mistrzyń? (Fot. Getty Images)

Choć piłkarki z Göteborga wyruszały w podróż do Manchesteru z zaledwie jednobramkowym deficytem z pierwszego meczu, w powodzenie misji awansu do 1/8 finału nie wierzył w obozie mistrzyń Szwecji chyba nikt. Jest to zresztą w pewnym sensie znamienne, gdyż przecież dokładnie rok wcześniej – także po domowej porażce w stosunku 1-2 – udawaliśmy się do Monachium pełni wiary i nadziei. Dziś, pomimo urzędowego optymizmu i niewątpliwie szczerych zapowiedzi o walce do końca, chodziło przede wszystkim o to, aby to rewanżowe spotkanie po prostu rozegrać i uniknąć w nim kompromitacji. Jedno spojrzenie w składy meczowe uzmysławia nam jednak, że do bólu racjonalne podejście było w tym konkretnym przypadku w pełni uzasadnione. Smutna prawda wygląda bowiem tak, że Göteborg szans na sprawienie sobie miłej, noworocznej niespodzianki pozbawił się sam na długo przed pierwszym gwizdkiem meczu na Valhalli. A wszystko, co wydarzyło się później na boisku, było jedynie następstwem kilku błędnych decyzji natury ekonomicznej. I tym razem to klub znad Göty padł ofiarą znanego powiedzenia, że chytry dwa razy traci.

Czy z Emily Sonnett, Natalią Kuikką, Rebecką Blomqvist, Emmą Berglund i Julią Zigiotti (ta ostatnia wypadła akurat przez kontuzję) w składzie mistrzynie Szwecji byłyby faworytkami w rywalizacji z Manchesterem City? Oczywiście, że nie. Ale jest wielce prawdopodobne, że dwumecz rozegrany w optymalnym zestawieniu przyniósłby nam zdecydowanie więcej pozytywnych wspomnień. Stało się jednak inaczej, w wyniku czego musieliśmy zadowolić się kilkunastoma minutami pożyczonego szczęścia, gdy po golu Vilde Bøe Risy Göteborg przez chwilę mógł łudzić się nadzieją. Równie błyskawicznie została ona jednak zgaszona, a rewanż na skąpanym w deszczu Academy Stadium w Manchesterze był już wyłącznie dopełnieniem formalności. Jasne, kilkoma wyśmienitymi paradami ponownie popisała się Jennifer Falk, ale kto wie, czy to frustracja zmienionej w końcówce Stiny Blackstenius nie będzie najlepszym podsumowaniem wyjątkowo krótkiej, europejskiej kampanii ekipy Matsa Grena. Jeśli jednak na przestrzeni dziewięćdziesięciu minut oddaje się w kierunku bramki rywalek z Anglii jeden celny strzał (inna sprawa, że uderzenie Bøe Risy było naprawdę najwyższej próby), to trudno liczyć na choćby honorową porażkę. Gospodynie zrobiły bowiem dokładnie to, co do nich należało i niezwykle pewnym krokiem wmaszerowały do grona szesnastu najlepszych drużyn w Europie. Jeszcze przed przerwą kapitalnym uderzeniem swoją słabszą nogą wynik spotkania otworzyła Lauren Hemp, a w drugiej części gry dwiema dobitkami z najbliższej odległości ustaliła go Georgia Stanway. Kto wie, być może gdyby w defensywie Göteborga występowały dziś nominalne obrończynie, to utraty przynajmniej jednej z bramek dałoby się uniknąć, ale teraz pozostało nam jedynie na ten temat spekulować. Najpierw jednak wypada pogratulować piłkarkom z Manchesteru awansu, który tak naprawdę ani przez chwilę nie podlegał jakiejkolwiek dyskusji.

******

Wielkich emocji nie spodziewaliśmy się także w Malmö, choć zawodniczki Rosengård w swoim ostatnim oficjalnym występie w roku 2020 postawiły przed sobą ambitny cel strzelenia przeciwniczkom z Gruzji przynajmniej dziesięciu goli. Choć z drugiej strony, jeśli tydzień temu w Tbilisi podopieczne Jonasa Eidevalla uderzały na bramkę Lanczchuti prawie sześćdziesiąt razy, to być może plan ten należałoby nazwać nie tyle ambitnym, ile całkiem realnym. Tak, czy inaczej, wszystko zaczęło się według określonego wcześniej scenariusza, gdyż już w szóstej minucie Sanne Troelsgaard wykorzystała dogranie swojej rodaczki Sofie Svavy, dając w ten sposób sygnał do wielkiego strzelania w stolicy Skanii. Grająca swój ostatni mecz w barwach Rosengård 20-letnia defensorka była zresztą wiodącą postacią pierwszej połowy i to właśnie po jej akcjach na listę strzelczyń wpisały się także Jelena Cankovic oraz również żegnająca się na jakiś czas z Malmö Johanna Kaneryd. Pomimo niewątpliwie wielkich chęci, zawodniczkom z Gruzji ani razu nie udało się tak na poważnie zagrozić bramce Zeciry Musovic, w wyniku czego emocjonować mogliśmy się wyłącznie tym, ile razy futbolówkę z siatki będzie musiała wyciągać Tatia Gabunia. Skończyło się ostatecznie na dziesięciu sztukach, a dwucyfrowe zwycięstwo zapewniła gospodyniom dwukrotna królowa strzelczyń Damallsvenskan Anna Anvegård. W ramach ciekawostki możemy w tym miejscu podkreślić, że na tym etapie Ligi Mistrzyń żaden klub nie wygrał swojego dwumeczu wyżej niż zrobiły to piłkarki ze Skanii, ale celebrując ten fakt, nie możemy zapominać, że nikt inny nie wylosował w 1/16 finału aż tak słabego przeciwnika. Dla amatorek z małej, gruzińskiej miejscowości sam występ w tej fazie rozgrywek był oczywiście największą możliwą nagrodą, ale my na weryfikację aktualnego potencjału Rosengård musimy poczekać przynajmniej do marca.

******

Jak na ironię, zdecydowanie najbardziej istotny dla szwedzkiej piłki klubowej gol nie padł jednak dziś ani w Malmö, ani nawet w Manchesterze, lecz w Pradze. Co więcej, stało się w okolicznościach cokolwiek dramatycznych. Na boiskowym zegarze dobiegała bowiem końca piąta minuta czasu doliczonego, gdy na strzał rozpaczy po zagraniu Tatiany Bonetti zdecydowała się Daniela Sabatino. Trudno powiedzieć, na ile 35-letnia napastniczka z Florencji rzeczywiście chciała w tamtym momencie zrobić z piłką dokładnie to, co zrobiła, ale w niczym nie zmienia to faktu, że rezerwowa nominalnie golkiperka praskiej Slavii Barbora Sladka lecącej do bramki futbolówki nie zatrzymała, choć od pełni szczęścia dzieliły ją dosłownie milimetry. Ten gol, co akurat w pełni zrozumiałe, wprowadził w ekstazę wszystkich sympatyków Fiorentiny, ale równie mocno fetowano go także w pewnym kraju na północy Europy. Zawodniczka, która przed trzema laty tak bardzo dała się nam we znaki podczas meczu fazy grupowej EURO 2017, w jednej sekundzie odkupiła wszystkie swoje dawne winy, stając się przynajmniej na chwilę ulubienicą całej, piłkarskiej Szwecji. A dlaczego awans Fiorentiny był z naszej perspektywy aż tak kluczowy? Powodów jest aż nadto, ale rozpocznijmy od tego zdecydowanie najbardziej oczywistego: odpadnięcie Slavii Praga w 1/16 finału automatycznie premiuje Rosengård do grona drużyn rozstawionych podczas losowania kolejnej fazy tegorocznych zmagań. Patrząc nieco bardziej dalekowzrocznie: fakt, że piłkarki z Czech w tej edycji europejskich zmagań już nie zapunktują, otwiera przed Rosengård furtkę wyprzedzenia Slavii w klubowym rankingu pięcioletnim, co z kolei zapewniłoby drużynie z Malmö łatwiejsze losowanie w eliminacyjnej fazie play-off ścieżki niemistrzowskiej Ligi Mistrzyń 2021/22. To ostatnie nawet bez wypełnienia tego warunku może i tak stać się udziałem drużyny prowadzonej przez trenera Eidevalla, ale wówczas będziemy zmuszeni na wiosnę kibicować przeciwniczkom madryckiego Atletico i to zarówno na niwie krajowej, jak i europejskiej. I wreszcie trzeci powód, czyli również obejmujący pięć ostatnich sezonów ranking ligowy. O nim więcej opowiemy przy okazji osobnego wpisu dedykowanego pucharowym statystykom, ale już teraz możemy poinformować, że z prawdopodobieństwem sięgającym 99,99% także w sezonie 2022/23 aż trzech przedstawicieli Damallsvenskan będzie mogło spróbować swoich sił w rywalizacji o miano najlepszej drużyny klubowej w Europe. A dzisiejsze rozstrzygnięcia stawiają nas w całkiem wygodnej pozycji, aby prawidłowość ta miała zastosowanie również w edycji 2023/24. To już jednak na tyle odległa przyszłość, że lepiej póki co nie zaprzątać sobie nią głowy. No, chyba że ktoś uwielbia zabawy futbolową statystyką …


1/16 finału Ligi Mistrzyń:

Manchester City 3-0 Göteborg (Hemp 37., Stanway 65., 67.)

Rosengård 10-0 Lanczchuti (Troelsgaard 6., 57., Cankovic 14., 49., 57., Anvegård 17., 68., Kaneryd 30., Bennison 32., Seger 47.)


Potencjalne rywalki FC Rosengård w 1/8 finału:

(losowanie 16. lutego 2021)

Atletico Madryt (Hiszpania)

Fortuna Hjørring (Dania)

Brøndby IF (Dania) – do rozegrania dwumecz przeciwko Vålerenga IF

Lillestrøm SK (Norwegia)

BIIK-Kazygurt Szymkent (Kazachstan)

FC Zürich (Szwajcaria) – do dokończenia dwumecz przeciwko SKN St. Pölten

AC Sparta Praga (Czechy)

ACF Fiorentina (Włochy)

SKN St. Pölten (Austria) – do dokończenia dwumecz przeciwko FC Zürich

Vålerenga IF (Norwegia) – do rozegrania dwumecz przeciwko Brøndby IF

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s