Nieoficjalnie: czwórka do przodu

sydafrika-sverige

Wspólne zdjęcie obu reprezentacji po meczu (Fot. SvFF)

Bez mediów, bez kibiców, ale za to z bacznie obserwującym wszystko sztabem szkoleniowym – w takiej scenerii piłkarska reprezentacja Szwecji rozegrała swój pierwszy tegoroczny mecz. Potyczka, która ze względu na swoją bardzo nietypową formułę (trzy tercje po 30 minut każda, hokejowe zmiany) nigdy nie zostanie zaliczona jako oficjalna, okazała się jednak niezwykle cennym sprawdzianem dla grającej w mocno eksperymentalnym składzie kadry Petera Gerhardssona. Cieszyć mogą nas zarówno rozmiary zwycięstwa nad absolutną rewelacją ubiegłorocznego Pucharu Narodów Afryki, jak i postawa szwedzkich piłkarek przy ofensywnych stałych fragmentach gry, które przyniosły nam ostatecznie aż trzy trafienia. Jeśli więc dzisiejsze starcie miało służyć przetestowaniu właśnie tego elementu w warunkach meczopodobnych, to próba generalna wypadła więcej niż obiecująco i mamy pełne prawo ze spokojem wyczekiwać wtorkowej premiery już z udziałem publiczności.

Zadowolony z przebiegu meczu był również szwedzki selekcjoner, który podkreślił, że dzisiejsze obserwacje pozwolą na lepsze i bardziej kompletne przygotowanie się do czekającego nas już za cztery dni rewanżu. Teraz wiemy na ich temat zdecydowanie więcej – zauważył Gerhardsson, zwracając przy tym uwagę na stricte szkoleniowy charakter dzisiejszej potyczki. Takie mecze zawsze dają większą możliwość przyjrzenia się niuansom taktycznym niż zwykłe, codzienne treningi. Rok temu otwieraliśmy reprezentacyjny kalendarz w dokładnie ten sam sposób i przyniosło to później oczekiwane rezultaty. Myślę, że tym razem będzie podobnie – z optymizmem skomentował szkoleniowiec.

Warto zaznaczyć, że w nieoficjalnym sparingu szansę gry otrzymały wszystkie zawodniczki z wyjątkiem kontuzjowanej Fridoliny Rolfö (pomocniczka monachijskiego Bayernu we wtorek ma być już gotowa do gry). Żadna z piłkarek nie spędziła jednak na boisku więcej niż 60 minut, a łupem bramkowym podzieliły się Olivia Schough (dwa gole), Mimmi Larsson oraz Mia Carlsson. Skuteczność zawodniczek występujących na co dzień w Damallsvenskan niewątpliwie cieszy, choć selekcjoner mocno zaakcentował fakt, że u wielu z nich dało się zauważyć brak rytmu treningowego, co w niełatwych warunkach atmosferycznych i na nie najlepiej przygotowanej murawie wyraźnie utrudniało im grę. Mocno wierzymy jednak w to, że szwedzkie piłkarki od teraz będą się tylko i wyłącznie rozpędzać, a zatrzymają się dopiero w lipcu w Lyonie.

Tymczasem, niezwykle intensywny pod każdym względem piłkarski rok 2019 możemy uznać za otwarty, choć tego nieco bardziej oficjalnego otwarcia dokonamy dopiero w najbliższy wtorek. Pierwszy gwizdek na stadionie w Kapsztadzie zaplanowano na godzinę 18.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s