Niech los jutro nam sprzyja!

nintchdbpict000369915074

Czy szczęście uśmiechnie się jutro do kadry Petera Gerhardssona? (Fot. Getty Images)

Co łączy Pię Sundhage i Petera Gerhardssona? Na pierwszy rzut oka – niezbyt wiele. Na drugi – wciąż łatwiej o różnice niż o podobieństwa. Okazuje się jednak, że dwoje selekcjonerów piłkarskiej reprezentacji Szwecji w bardzo zbliżony sposób podchodzi do wszelkiego rodzaju losowań. Oboje ewidentnie stoją na stanowisku, że zwycięstwo koniec końców i tak trzeba będzie wybiegać na boisku i nawet najbardziej łaskawy układ koszyków nie sprawi, że bez gry dopiszemy sobie jakiekolwiek punkty. Mając na uwadze fakt, iż w ostatnich latach szwedzka kadra swoje najlepsze mecze rozgrywała z teoretycznie mocniejszymi przeciwnikami – takie myślenie nie jest nawet pozbawione sensu.

Mówiąc jednak już całkiem serio, trudno się dziwić, że zarówno zawodniczki, jak i sztab szkoleniowy unikali jednoznacznych deklaracji przed jutrzejszym losowaniem grup francuskiego mundialu. Nie jest przecież tajemnicą, że w takiej sytuacji zawsze lepiej powiedzieć o kilka słów za mało niż o jedno za dużo. Nasze położenie jest jednak o tyle bardziej komfortowe, że możemy pozwolić sobie na zdecydowanie odważniejsze rozważania, a skoro do ceremonii pozostało jeszcze kilkadziesiąt godzin, to można poświęcić je na przykład na analizę potencjalnych scenariuszy na sobotni wieczór. Bo chyba sami przyznacie, że grupa z USA, Koreą i Nigerią dość znacząco różni się od tej z Kanadą, Tajlandią i Argentyną. I to z wielu powodów.

Zdecydowanie najwięcej emocji wzbudzają póki co nazwy potencjalnych rywali z pierwszego koszyka i tutaj akurat zgodni możemy być co do jednego – byle nie USA. Dlaczego? Po pierwsze – obrończynie tytułu. Po drugie – liderki światowego rankingu. Po trzecie – wbrew wielu opiniom ich kadra wcale nie prezentuje się mniej spektakularnie niż cztery lata temu, a niewykluczone, że jest nawet dokładnie odwrotnie. Po czwarte i najważniejsze – z Amerykankami mamy sposobność mierzyć się w fazie grupowej każdego mundialu w tym wieku (!!!), więc trafienie piąty raz z rzędu tego samego przeciwnika byłoby naprawdę mało śmiesznym żartem. No dobrze, ale skoro nie ekipa Jill Ellis i Tony’ego Gustavssona, to w takim razie kto? Raczej nie Niemki, z którymi też znamy się aż za dobrze, a przy okazji mamy już zaklepany mecz towarzyski na kwiecień. Ciekawą, a zarazem interesującą ze sportowego punktu widzenia opcją byłoby trafienie do grupy kanadyjskiej. Starcie z zespołem prowadzonym przez naszego dobrego znajomego Kennetha Heinera-Møllera może nie byłoby hitem grupowych zmagań, który przyciągnąłby przed ekrany rekordową liczbę neutralnych kibiców, ale ze szwedzkiej perspektywy takie zestawienie jawi się jako otwarta furtka do nieco łatwiejszej drabinki już w fazie pucharowej. Oczywiście, pod warunkiem, że zagralibyśmy przynajmniej tak dobry mecz, jak w lutym podczas Pucharu Algarve. Jeśli mamy ambicje sięgające wspomnianej już fazy pucharowej, to niegłupim rozwiązaniem byłoby też wylosowanie … Francji. Wyjście z grupy razem z gospodyniami oznaczałoby bowiem tyle, że nawet awansując z drugiego miejsca uniknęlibyśmy potyczki ze zwycięzcą innej grupy w grze o ćwierćfinał. A to z kolei może mieć kluczowe znaczenie w kontekście walki o Igrzyska w Tokio, która przecież także czeka nas na francuskich boiskach.

Koszyk trzeci, to oczywiście Tajlandia, którą pomimo kilku naprawdę obiecujących występów (remis z Australią) każdy chętnie przywitałby w swojej grupie. Pożądaną opcję rezerwową stanowi natomiast Nowa Zelandia, która z kolei nie bez przyczyny liczy na to, że na francuskich boiskach odniesie pierwsze w swojej historii zwycięstwo w finałach MŚ, ale wciąż wydaje się być przeciwnikiem jak najbardziej w zasięgu. Tym bardziej, że w Szwecji doskonale znamy mocne i słabe strony przynajmniej kilku nowozelandzkich piłkarek. Silniejszą stronę Azji reprezentują w tej stawce Korea Południowa z fenomenalną Ji oraz Chiny z równie fenomenalną Wang, a najnowsza historia bezpośrednich potyczek podpowiada, że szczególnie tego drugiego zespołu mamy pełne prawo się obawiać. Podobnie jak obu potencjalnych rywali z Europy: Szkocja dysponuje niesamowitą generacją młodych zawodniczek, które z roku na rok będą już tylko lepsze, a z Włoszkami przegrywaliśmy zarówno za Sundhage, jak i za Gerhardssona, choć na papierze ekipa z Półwyspu Apenińskiego aż tak nie straszy. Dwukrotnie postraszyła nas za to na boisku i już chociażby to każe do następnych starć z tym przeciwnikiem podchodzić z wielką dozą respektu dla piłkarskich umiejętności Włoszek. Jak zatem widać, to właśnie wyniki losowania trzeciego koszyka mogą w największym stopniu zadecydować o tym, która z grup okaże się tą teoretycznie najsilniejszą, a która wręcz przeciwnie.

Koszyk czwarty to w największym skrócie gra o uniknięcie Nigerii oraz Republiki Południowej Afryki. Z tymi drugimi zagramy towarzysko w styczniu, a ponadto jest to mocny kandydat do miana rewelacji francuskiego mundialu. Nigeria natomiast na Pucharze Narodów Afryki nie zachwyciła, ale możemy być pewni, że akurat Szwecję Thomas Dennerby i jego skandynawski sztab mają dokładnie rozpracowaną. Zakładając rzecz jasna, że nasz były selekcjoner wytrwa do czerwca na stanowisku, gdyż w Afryce nie należy wykluczać absolutnie żadnego scenariusza. Wśród najniżej sklasyfikowanych w rankingu FIFA finalistów MŚ znajdziemy ponadto Kamerun, czyli największą niespodziankę rozegranego przed czterema laty turnieju w Kanadzie, debiutujące na wielkiej imprezie Chile z Endler i Aedo w składzie, a także Argentynę i Jamajkę, z którymi o zwycięstwo powinno być chyba najłatwiej. Zawodniczek z Ameryki Łacińskiej moglibyśmy się obawiać wtedy, gdyby jedną połowę meczu trzeba było zagrać na zasadach hokeja na trawie, a piłkarek z Karaibów gdyby trzeba było się z nimi ścigać, przekazując sobie przy tym pałeczkę. W piłce nożnej każdy zespół jadący na turniej z ambicjami na jednak obowiązek pewnie pokonać obie te ekipy.

Podsumowując te całe rozważania, lista życzeń przed jutrzejszym losowaniem prezentuje się mniej więcej tak:

Losy pozytywne: Kanada, Francja, Tajlandia, Nowa Zelandia, Argentyna, Jamajka

Losy neutralne: Anglia, Australia, Korea, Włochy, Kamerun, Chile

Losy niekoniecznie dla nas: USA, Niemcy, Chiny, Szkocja, Nigeria, RPA

A tak zupełnie na koniec – warto pamiętać o tym, że co by się jutro pod Paryżem nie wydarzyło, dopiero 7. lipca przyszłego roku będziemy mogli ocenić rzeczywiste skutki tego losowania. A zatem usiądźmy wygodnie i let’s enjoy the show

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s