Mimmi grała do końca

eskilstuna-2-jpg

Mimmi Larsson jest dziś bohaterką całej Eskilstuny (Fot. Bildbyrån)

Choć do końca sezonu jeszcze daleko, brak zwycięstwa nad Limhamn Bunkeflo mógł oznaczać poważne kłopoty dla piłkarek z Eskilstuny. Na stadionie w Malmö bardzo długo nic nie wskazywało jednak na to, aby podopieczne Magnusa Karlssona miały opuścić go bogatsze o trzy punkty. Owszem, przyjezdne w niektórych fragmentach meczu potrafiły przejąć inicjatywę, ale w decydującym momencie albo brakowało im ostatniego podania, albo doskonale w bramce LB 07 spisywała się Emma Lind. Na szczęście dla obecnych na Limhamns IP kibiców z Tunavallen, w doliczonym czasie gry Mimmi Larsson przypomniała sobie, że swego czasu była uznawana za jedną z najbardziej walecznych piłkarek biegających po szwedzkich boiskach. Oczywiście, prawdą jest, że zwycięski gol dla United padł w wyniku fatalnego nieporozumienia pomiędzy Lind i Møller, ale zachowanie Larsson w tej sytuacji również trzeba docenić. Napastniczka z Eskilstuny poszła bowiem do końca za piłką i tym razem otrzymała za swoją nieustępliwość najlepszy możliwy prezent.

Co ciekawe, gol Larsson był czwartym strzelonym w niedzielne popołudnie na Limhamns IP. Trzy poprzednie (dwa po stronie gospodyń, jeden po stronie gości) zostały jednak słusznie nieuznane przez prowadzącego to spotkanie Niklasa Olssona. Najbardziej niepocieszona takim obrotem spraw mogła być Rakel Hönnudottir, która dwukrotnie umieszczała futbolówkę w siatce Emelie Lundberg, ale w obu przypadkach arbitrzy liniowi dopatrywali się pozycji spalonej u islandzkiej napastniczki. Bliska wpisania się na listę strzelczyń była również rezerwowa z zespole z Malmö Elisa Lang Nilsson, ale jej uderzeniu w 88. minucie zabrakło precyzji. Wśród zawodniczek z Eskilstuny bardzo aktywne – szczególnie w pierwszej połowie – były operujące po prawej stronie boiska Hanna Glas oraz Ngozi Okobi, ale żadna z ich kombinacji nie przyniosła ekipie z Södermanland bramkowej zdobyczy. Bezstronni obserwatorzy najpewniej powiedzieliby, że mając na uwadze obraz gry, remis byłby w tym starciu najbardziej sprawiedliwym wynikiem, ale doskonale wiemy, że futbol to taka gra, w której zwycięża po prostu ten, który strzeli więcej goli. Dziś sztuka ta udała się piłkarkom z Eskilstuny i choć zwycięstwo w Malmö i tak nie pozwoliło im jeszcze wydostać się ze strefy spadkowej, to przygotowania do kończącej wiosenną część ligowych zmagań potyczki z Linköping będą przebiegały na Tunavallen zdecydowanie bardziej spokojnie. A to wszystko dzięki instynktowi Mimmi Larsson.

******

W drugim (choć chronologicznie pierwszym) niedzielnym meczu, ciekawie zaczęło robić się dopiero po upływie 70 minut. Wcześniej, choć zawodniczki z Kristianstad bezustannie próbowały rozbić sztokholmski mur, emocji na Stadionie Olimpijskim było mniej więcej tyle, co w toczącym się równolegle spotkaniu Singapur – Indonezja. Ci, którym udało się jednak nie zasnąć i dotrwać do ostatnich dwudziestu minut, otrzymali całkowicie nieoczekiwaną nagrodę w postaci nadspodziewanie interesującej końcówki tego mało interesującego widowiska. Najpierw w roli głównej wystąpiła Becky Edwards, która niezwykle efektowną przewrotką zgrała futbolówkę do wbiegającej z głębi pola Alice Nilsson, a kapitanka Kristianstad uprzedziła Gudbjörg Gunnarsdottir i zdobywając pierwszego tej wiosny gola, wyprowadziła swój zespół na prowadzenie. Odpowiedź Djurgården przyszła po dwunastu minutach, a sygnał do ataku dała gospodyniom Portia Boakye. Reprezentantka Ghany zdecydowała się na rajd lewym skrzydłem, który kompletnie bezsensownym faulem w obrębie własnej szesnastki przerwała Josefine Rybrink, a Sheila van den Bulk – tradycyjnie – nie pomyliła się z jedenastu metrów. Już po upływie regulaminowego czasu gry oba zespoły stworzyły sobie po jednej wybornej okazji na to, aby sięgnąć po komplet punktów, ale najpierw Gunnarsdottir poradziła sobie ze strzałem głową Mii Carlsson, a następnie Olsson wygrała pojedynek sam na sam z rezerwową Djurgården Wilmą Sjöholm. Remis nie był rzecz jasna wynikiem marzeń dla którejkolwiek z drużyn, ale jeśli ktoś miał po końcowym gwizdku Pernilli Larsson powody do zadowolenia, to z pewnością był to borykający się obecnie z olbrzymimi problemami kadrowymi klub ze Sztokholmu.

Komplet niedzielnych wyników:

4

5

Reklamy

4 thoughts on “Mimmi grała do końca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s