Tabitha znów tworzy historię

chaw_emil_langvad

Fot. Emil Langvad

Weekend z Pucharem Szwecji upłynął nam pod znakiem wielkich emocji, wyrównanych pojedynków i … stałych fragmentów gry, które aż w trzech przypadkach pomogły ostatecznie wskazać zwycięzcę. W najlepszej czwórce zameldowali się: obrońca tytułu, aktualny mistrz kraju oraz dwóch ubiegłorocznych beniaminków Damallsvenskan i nikogo nie trzeba chyba przekonywać, iż taki zestaw jest gwarancją tego, że atrakcji nie zabraknie nam również w zaplanowanych na maj półfinałach.

O największą niespodziankę postarały się w ćwierćfinałach piłkarki Kvarnsveden, które po 120 minutach morderczej walki i siedmiu seriach rzutów karnych okazały się lepsze od Kristianstad. Już w zapowiedzi zwracaliśmy uwagę, że jeśli ekipa z Dalarny marzy o pokonaniu finalistek sprzed trzech sezonów, to do zwycięstwa będzie musiała poprowadzić ją Tabitha Chawinga. Napastniczka z Malawi z roli liderki wywiązała się znakomicie i już w 4. minucie najpierw jednym zwodem ośmieszyła próbujące przeszkadzać jej Carlsson oraz Atladottir, a następnie na pełnym spokoju umieściła futbolówkę w siatce Brett Maron. Gol wyrównujący padł tuż przed przerwą i raz jeszcze na listę strzelczyń wpisała się Afrykanka. Odbarzona świetnymi warunkami fizycznymi Nigeryjka Rita Chikwelu wykorzystała bardzo niepewną interwencją Lundqvist po centrze z narożnika boiska i strzałem głową doprowadziła do remisu. Druga połowa i dogrywka nie przyniosły rozstrzygnięcia, choć dogodnych okazji z obu stron nie brakowało. O zwycięstwie gości mogła przesądzić między innymi Holm, ale jej strzał zatrzymał się na poprzeczce, a gospodynie odpowiedziały kolejnym błyskiem Chawingi, która tym razem jak na tacy wyłożyła piłkę Armisie Kuc, ale reprezentantka Czarnogóry minimalnie przestrzeliła. Podczas będącego zazwyczaj ogromną próbą nerwów konkursu jedenastek, piłkarki obu drużyn strzelały niemal jak zaprogramowane, ale błąd kapitanki Kristianstad Alice Nilsson sprawił, że to zespół z Borlänge po raz pierwszy w swojej historii zagra o finał Pucharu Szwecji.

Na swojej drodze do półfinału Djurgården potykał w tym roku wyłącznie zespoły z niższych lig, ale ćwierćfinałowe rywalki z Sunne zadbały o to, aby wyjazd do Värmland nie był dla szóstej drużyny Damallsvenskan wyłącznie formalnością. Niezwykle doświadczony duet stoperek Mallbacken Broström – Stolpe (obie panie liczą sobie łącznie 73 lata!) bardzo długo stanowił dla pierwszoligowca zaporę nie do przejścia, ale skoro nie udawało się z akcji, to zawodniczki ze Sztokholmu postanowiły sięgnąć po niezawodną w ich przypadku w okresie przygotowawczym broń, jaką stanowią perfekcyjnie egzekwowane stałe fragmenty gry. Główka Petronelli Ekroth otworzyła wynik spotkania, a na 2-0 ostatecznie ustaliła go na dwadzieścia minut przed końcem Annika Kukkonen, popisując się spektakularnym uderzeniem zza pola karnego. Warto jednak podkreślić, że przy stanie 0-1 ekipa z Sunne miała dwie doskonałe okazje na to, aby doprowadzić do remisu i kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby Rehnberg lub Ezurike wykazały się lepszą skutecznością.

Piteå znów postawiło twarde warunki faworyzowanemu FC Rosengård, ale ponownie to zespół z Malmö mógł koniec końców zapisać na swoim koncie jeszcze jedno zwycięstwo. Złoty gol autorstwa Amandy Ilestedt padł w 76. minucie gry i był on efektem olbrzymiego zamieszania w szesnastce gospodyń po (a jakże!) rzucie rożnym dla wicemistrzyń kraju. Piłkarki z Norrland, o których nawet Emma Berglund powiedziała po meczu, że walczyły jak wilczyce, zasłużyły jednak na ogromne słowa uznania, gdyż szczególnie w drugiej połowie długimi fragmentami to Piteå prowadziło grę i było znacznie bliższe wyprowadzenia decydującego ciosu. Ta szuka ostatecznie udała się bardziej doświadczonym przeciwniczkom i to właśnie one trzeci raz z rzędu zameldowały się w półfinale, ale jeśli podopieczne Stellana Carlssona będą potrafiły przenieść swoją sobotnią dyspozycję na ligę, to w Piteå mogą powoli szykować się na kolejny, niezapomniany sezon.

Stawkę drużyn, które zagrają w półfinale Pucharu Szwecji uzupełnił w niedzielne popołudnie Linköping, choć w spotkaniu z Örebro długo utrzymywał się rezultat bezbramkowy. Podobnie jak w meczu poprzedniej rundy przeciwko Växjö, piłkarki Kima Björkegrena wyższy bieg wrzuciły dopiero po przerwie, kiedy to wyprowadziły dwa błyskawiczne ciosy, na które rywalki nie były w stanie odpowiedzieć. Pierwszy z nich zadała Lina Hurtig, wykańczając akcję Norweżki Minde, a chwilę później poprawiła Marija Banusic najpierw wywalczając, a następnie skutecznie wykonując rzut karny. Taki obrót spraw całkowicie wybił z uderzenia walczące do tego momentu z niezwykłą determinacją zawodniczki z Örebro, a rozpędzające się gospodynie w końcowej fazie meczu zdołały raz jeszcze umieścić piłkę w siatce Caroli Söberg. Trzeci gol, podobnie jak wiele wcześniejszych bramek zdobytych przez Linköping w zimowych sparingach, był efektem świetnej współpracy na linii Banusic – Hurtig, które kolejny już raz pokazały, że kibice nad rzeką Stångån raczej nie będą mieli zbyt wielu okazji, aby zatęsknić za Rolfö czy Blackstenius.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s